Zaryzykujesz?
Ile razy powtarzałaś sobie w myślach, że to nie ma sensu, bo się nie uda… A bo inni mówią, że „Po co Ci to?”. Czy masz własną drogę? Wiesz, dokąd zmierzasz? Jak patrzysz w to, co przed Tobą?
Ile razy powtarzałaś sobie w myślach, że to nie ma sensu, bo się nie uda… A bo inni mówią, że „Po co Ci to?”. Czy masz własną drogę? Wiesz, dokąd zmierzasz? Jak patrzysz w to, co przed Tobą?
Natura dobrze to obmyśliła. Wręcz doskonale. Zapominamy bądź wygładzamy, zmiękczamy swoje wspomnienia. To bardzo wygodne i potrzebne. Gdyby nie to bardzo wielu rzeczy byśmy nie zrobili, masę decyzji ponownie nie podjęli…
Nie masz chwili spokoju? Nie dojadasz, nie dosypiasz? Twoja codzienność wydaje się ciągiem płaskich rutynowych czynności. Myślisz sobie: „ot, proza życia”.
Szkoda, że krainę szczęśliwości musimy sami sobie stworzyć. Nikt tego za nas nie zrobi.
Obcy ludzie są największymi ekspertami do spraw wychowania Twojego dziecka. Prawda? Zawsze znajdzie się jakaś duszyczka, która wie lepiej, dlaczego Twoje dziecko płacze. I jeszcze spojrzy na nie z dezaprobatą. A fee!
Zatrzymuję się w biegu i … słyszę coraz wyraźniej głos, który męczy i męczy.
Upał odbiera dech. Wszyscy nerwowi chodzą, marudni… niech już spadnie ten deszcz…. Nikt nie odprawił indiańskiego tańca deszczu? Co za zaniedbanie. Hańba! Kolejny dzień, kolejna walka o chwilę spokoju i kroplę gorącej kawy.
Ileż to razy ma się ochotę to wszystko piznąć w kąt i po prostu sobie pójść? Człowieka doprowadza do granic cierpliwości wszystko wokół.
Nadszedł ten dzień, w którym chcę się podzielić ze swoja historia porodu. Żeby było dosadniej – będzie o cesarkach razy dwa.
Dzieci już śpią. Po raz kolejny uzmysławiam sobie sprawę, że daje radę ogarnąć tę sytuację. Fakt czasami jest bardzo nerwowo i nieprzyjemnie. Zwłaszcza gdy wszyscy uważają się za ekspertów od wychowania TWOICH dzieci.