Rzeczy, które umykają….
Jest wiele rzeczy, których nie zauważamy. Przemykają na obrzeżach naszej świadomości. Czy były istotne, czy też nie; dowiadujemy się, gdy jest już za późno.
Jest wiele rzeczy, których nie zauważamy. Przemykają na obrzeżach naszej świadomości. Czy były istotne, czy też nie; dowiadujemy się, gdy jest już za późno.
Mróz w styczniu nas nie oszczędza. A dodatkowo smog nas truje. W takich momentach cieszę się, że po odprowadzeniu młodego do przedszkola, mogę zakopać się w koce i nie wychylać nosa z domu przez pół dnia. 😉
W Polsce gloryfikuje się rolę matki. Matka Polka jeden z potężniejszych pomników w moim mieście. Jest piękny, ale… Zawsze pojawia się jakieś „ale”. Pierwszy raz z „betonowym” światopoglądem na temat roli matki spotkałam się, gdy skończył się mój urlop rodzicielski. Ogrom naiwności, jaki mnie przepełniał, teraz mnie bardzo śmieszy.
Znalezienie idealnego kalendarza czy plannera wbrew pozorom nie jest takie proste. Czy tylko jak tak mam? Czy Wam też sen z powiek spędza ta ważna decyzja?
Moja motywacja gdzieś się zgubiła. Nie ma jej. 🙁
Jestem okropna. Od wczoraj myślę, o czym Wam napisać i nadal nie mam myśli przewodniej. Jedynie co mnie obecnie zajmuje to dzieci i praca zdalna. Chyba już trochę wpadłam w rytm.
Mały ma już trzy i pół roku. Szok!. Od dwóch lat odwiedza przybytki opieki zbiorowej.Ktoś by mógł uznać, że jestem wygodnicka… Od roku i dziewięciu miesięcy pracują…Kiedy to minęło? Pytam się. Obracamy głowę wstecz i przeraża nas ogrom tego, co przeżyliśmy.
Znacie to uczucie, kiedy późno wracacie do domu, a tam … wybuchła bomba? Oczywiście dodajmy jeszcze nerwowe pięć z ośmiu godzin na obsłudze. Zastygamy na chwilę. Przez głowę przebiega myśl, aby uciec. I następna – „nie ma dokąd uciec!” Robimy wdech i wydech, i wdech i wydech, …… Ufff…. damy radę. Robimy krok przez próg.
„My jesteśmy krasnoludki, hop! sa sa hop! sa sa!” Mój krasnoludek wczoraj zaczął drugi rok w przedszkolu. Nie obył się bez nerwów, ale cóż zrobić…
I znów mamy poniedziałek … to nawet nie ta nazwa dnia zniechęca do czegokolwiek, ale perspektywa pracy w całym tygodniu. Też tak macie? Aby zwlec się z łóżka i ogarnąć trzeba naprawdę bardzo dużo silnej woli. Moje durne poczucie obowiązku zawsze wygrywa. Praca zaczyna mnie przytłaczać. A to jest zły znak.