Stan pociążowy 2.0
Rok minął. JUŻ! To niemożliwe. Jeszcze przed chwilą jechałam w środku nocy na porodówkę…. Moje maleństwo ma już rok…. Przy drugim brzdącu czas zdecydowanie szybciej biegnie.
Rok minął. JUŻ! To niemożliwe. Jeszcze przed chwilą jechałam w środku nocy na porodówkę…. Moje maleństwo ma już rok…. Przy drugim brzdącu czas zdecydowanie szybciej biegnie.
Jedno jest pewne, nadal nie znalazłam swoje rytmu nauki kodowania. Niestety zbyt często inni odciągali mnie od klikania. :/
Każdym kolejnym członkiem rodziny nasze utarte rytuały poranne i wieczorne ulegają zmianie. Siłą rzeczy, dopasowują się do nowej sytuacji. Właściwie niewiele pisałam, jak to u nas wygląda teraz. Jeden duży plus to fakt, że nie muszę jeszcze pracować, bo szczerze mówiąc, trochę z czasem byłoby krucho.
Najciężej jest się przyznać, że czegoś man się nie chciało zrobić. ;/ Taka prawda. Ale wychodzę z założenia, że lepsze najmniejsze „coś” niż totalne zero.
Ten post powstał w mojej głowie jakiś czas temu. Nie potrafił ujrzeć światła dziennego. A teraz ponownie pojawiła się przeszkoda… Znowu chorujemy tj. ja i starszak. Walczymy z gorączką. Strasznie mi „siadła” odporność po tej drugiej ciąży, ale cóż … tak bywa.
Postanowiłam popatrzeć prawdzie w oczy. To, co zapisane i usystematyzowane bardziej niż cokolwiek pokazuje, ile zrobiliśmy, bądź ile nie zrobiliśmy.
Kurs dobiegł końca, a ja nie czuję się pewniej niż przed jego rozpoczęciem. Jeszcze daleka droga przede mną.
Każda kobieta czasem lubi pójść na ploty albo ponarzekać. Łatwiej wtedy złapać się za bary z życiem, prawda?
Ile razy powtarzałaś sobie w myślach, że to nie ma sensu, bo się nie uda… A bo inni mówią, że „Po co Ci to?”. Czy masz własną drogę? Wiesz, dokąd zmierzasz? Jak patrzysz w to, co przed Tobą?
Każdy z nas go ma. Nie zawsze sobie to uświadamiamy. Przeszkadza w życiu nieznośnie…