Właściwy rytm
Jestem okropna. Od wczoraj myślę, o czym Wam napisać i nadal nie mam myśli przewodniej. Jedynie co mnie obecnie zajmuje to dzieci i praca zdalna. Chyba już trochę wpadłam w rytm.
Jestem okropna. Od wczoraj myślę, o czym Wam napisać i nadal nie mam myśli przewodniej. Jedynie co mnie obecnie zajmuje to dzieci i praca zdalna. Chyba już trochę wpadłam w rytm.
Cały tydzień pada. Jest szaro i buro… gdzie się podziała polska złota jesień? Miałam nadzieję, że w czasie urlopu odpoczniemy na spacerach i zabawie na placu zabaw. W taki deszcz nie chce się nawet wychylić nosa z domu. A jutro muszę iść do pracy. ;-( Szczerze, wolałabym już tam nie iść w ogóle. Znów dopadła…
Koniec kwartału to najgorętszy czas. Wszyscy nerwowi, stają na rzęsach, aby dobić, choć do 80% planu. A ja? Nie mam widoków, aby tego dokonać. Raczej przestaje sobie wmawiać, że dam radę. Raczej uzmysławiam sobie, że w tym, co obecnie robię, nie jestem dobitnie zdolna. Hhhmmmm… jestem przeciętniakiem i dobrze mi z tym.
Mały ma już trzy i pół roku. Szok!. Od dwóch lat odwiedza przybytki opieki zbiorowej.Ktoś by mógł uznać, że jestem wygodnicka… Od roku i dziewięciu miesięcy pracują…Kiedy to minęło? Pytam się. Obracamy głowę wstecz i przeraża nas ogrom tego, co przeżyliśmy.
Wiele rozmyślałam nad tym co się we mnie dzieje. Jaki to ma wpływ na innych. Nie przebierając w środkach ostatnio byłam w stosunku innych po prostu wredna. To jest niepodważalny fakt. Znacie to powiedzenie, że czasem trzeba sięgnąć dna, aby się odbić?
Coraz trudniej mi się zmobilizować, aby pozytywnie patrzeć w przyszłość. Wszelkie takie malutkie przykrości wyrastają do rozmiarów Mont Everest. A najbardziej wkurza mnie zdanie zaczynające się od: „Ja rozumiem, że …, ale… ” Otóż wielkie „G” rozumie. Trzy, cztery takie informacje i odechciewa się robienia czegokolwiek. Naprawdę.
Nieskazitelna fasada nie istnieje jedynie w architekturze. Setki razy widziałam ją u ludzi. Kłopot z tym że często zapominają utrzymać ją dostatecznie długo. Tak, aby nikt się nie zorientował, że coś jednak zgrzyta w całości obrazu.
Było ich siedem. Naprawdę? Aż tyle było czytania w tym miesiącu. Nie wiem, od czego zacząć. Może od stwierdzenia, że jednak e-booki czyta mi się dużo szybciej. Takie wrażenie subiektywne czy takie wciągające książki? Dziś ostatni dzień urlopu. Na spokojnie muszę dostosować się do nowego toku dnia. Nowy rok szkolny, kolejny miesiąc pracy, nowe możliwości…
I znów mamy poniedziałek … to nawet nie ta nazwa dnia zniechęca do czegokolwiek, ale perspektywa pracy w całym tygodniu. Też tak macie? Aby zwlec się z łóżka i ogarnąć trzeba naprawdę bardzo dużo silnej woli. Moje durne poczucie obowiązku zawsze wygrywa. Praca zaczyna mnie przytłaczać. A to jest zły znak.
Blog już ma ponad dwa lata. Od tego czasu mówię do Was.