Moja planeta

with Brak komentarzy

Blog już ma ponad dwa lata. Od tego czasu mówię do Was.

woman-912367__180

Jak to się zaczęło? Od wściekłości i uczucia zdrady. To boli najbardziej, gdy jest niespodziewane lub gdy mamy cichą nadzieję, że tym razem będzie inaczej. O moich uczuciach i niełatwych relacjach z rodziną pisałam, ale przestałam. Dlaczego? Bo i tak nie trafiało do adresatów, że nie tłumaczę się z moich uczuć, ale wyjaśniam i oznajmiam jak się czuję.

Zawsze lepiej ubzdurać sobie wygodną prawdę, taką fasadę, która nie burzy wewnętrznego przekonania o własnej wyższości i ważności. Takie mam wrażenie, że nie przyjmują żadnych informacji, które nie pasują do szablonu.

Tak to się zaczęło. A teraz co jest? Piszę o mojej rodzinie. Zapytacie: Znowu?  Tak, to rodzina, ale którą sama stworzyłam. Nikomu nie zabraniam wchodzić z nami w relacje. Ale, jak zauważyłam, nikt nie przejawia chęci przemożnej, by z nami się kontaktować. Chyba że ja zainicjuję takie zdarzenie.
Kiedyś bym się strasznie z tym czuła. Jeszcze nie tak dawno temu bałam się wszelkiego odrzucenia. Teraz wychodzę z założenia, że niektórzy może po prostu nie zasługują  na moje zszargane nerwy i nieprzespane noce. I już. Wiecie co? Zaczęłam się szanować. Nie chcę dawać się wykorzystywać. I to jeszcze w sposób tak perfidnie zawoalowany w poczucie winy. Wolę być sama niż w otoczeniu szakali, które nie zjedzą cię od razu. Będą się tobą bawić, podgryzając i szczypiąc; z szyderczym śmiechem pytać się: czy cię to boli?

Gniew dodaje energii i pasji. Łatwiej wtedy pisać. Nawet o trudnych rzeczach. A do takich należą z pewnością uczucia. Jednym z największych strachów, jakie mnie nawiedzają to lęk przed tym, że jestem złą matką. Pocieszam się tym, że nawet gdy wydaje mi się, że robię coś nie tak, to uczę się ciągle nowych rzeczy. Staram się być lepsza; ze wszystkich sił. Raz wychodzi to lepiej raz gorzej.

Nie raz zdarzyło mi się zatonąć w swoich myślach, swojej ciemnej otchłani. Raz na jakiś czas czuję, że tonę. Zagłębiam się w czarną masę, a moje myśli giną w gęstej mgle. W takich momentach dzieją się ze mną dwie rzeczy: włącza mi się przymus ucieczki lub ten stan szybko mija.
Syndrom ucieczki przejawia się różnie. Zazwyczaj zmianą pracy. Często (tak myślę) podświadomie sabotuję moją pracę i wychodzi na to, że tak miało być, i już!

Ta mroczna sfera mija, gdy jestem z Adasiem. Ma on jakiś taki talent, że nawet kiedy już prawie dotykam dna – wyciąga mnie z tego. Tym, co robi albo jednym słowem.

Dziś był pierwszy dzień w nowym przedszkolu. I wiecie co? Poradził sobie bezbłędnie. Pękam z dumy.

Jest wszystkim tym, czego mi brakowało w życiu. 😉

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz

Solverwp- WordPress Theme and Plugin