Konsekwencja.

with Brak komentarzy

Czasami warto odpuścić, a czasem należy trwać niewzruszenie w swoim stanowisku. Macierzyństwo szybko nas uczy, kiedy jak postąpić. Trzeba tylko uważnie słuchać i patrzeć.

eye-1255968__180

Ograniczenia

Z każdej strony otaczają nas ograniczenia. Jedne granice są dla nas dobre, a inne, jak najbardziej niesprawiedliwe. Mając w domu trzy i pół-latka zaczyna się tak zwana orka na ugorze. Dotychczas mały nie sprawiał większych problemów. Jest upartym introwertykiem. Jedni to akceptują, a inni mają z tym problem.
Ja do tego podchodzę, że czasami może mieć on rację. Dlatego, zanim na coś się uprę. Zanim postanowię być w pełni konsekwentna, to patrzę czy to aby chociaż ma sens.

Idziemy spać.

Jest kilka rzeczy, w jakich nie popuszczę. To godzina pójścia spać, mycie zębów. I to chyba tyle. Reszta podlega dyskusji. Naprawdę.
Ostatnią sobotę mieliśmy małe starcie. Ale to pewnie też trochę moja wina. Chciałam, aby Pan Mąż zajął się wieczorem małym. No i oczywiście wyszło na to, że o godzinie dziesiątej mały latał niewykąpany i nakręcony cukrem po mieszkaniu. Kiedy się wtrąciłam, nastąpił wielki ryk.
Bo on nie chce i nie chce. Koniec. W takich momentach naprawdę jestem wredna. Nie ma, że boli. Mały zapłakany w końcu poszedł do łóżeczka. Zęby mył w pokoju. Kąpiel już mu odpuściłam, mówiąc, że rano się umyjemy.

I nie odpuszczam.

Oczywiście bardzo się na mnie obraził. Obrócił się plecami do drzwi, wcisnął owieczkę pod pachę i ostentacyjnie pochlipując, udawał, że zasypia. On czasami taki aktor, że szok.
Wyszłam na chwilę z pokoju do łazienki, a gdy wróciłam, wyciągnął do mnie rączkę. Złość już mu minęła. Widziałam, jak mu się oczka zamykają. Przytuliłam nieszczęśnika i powiedziałam, że go kocham. Ucałował mnie.
I już na spokojnie zasnął.
Zdaję sobie sprawę, że dla niego to też nie są proste sprawy. Czasami mam wrażenie, że on sam nie wie, dlaczego tak się zachowuje, a nie inaczej. Wtedy jestem obok. Nie narzucam, co ma myśleć, czy co robić. On wie, że trzeba się kłaść o odpowiedniej godzinie, bo rano może być mały dramat.
I nie odpuszczam, bo jest sobota, bo weekend.
To jest jak z myciem zębów. Nawyk, o którym się nawet nie myśli, ale robi.

Dla świętego spokoju.

Czasami bardzo trudno jest mi być w pełni konsekwentną w działaniu. Mam wtedy odczucie, że sobie nie radzę. Ale trwam, bo wiem, że jak odpuszczę, to będzie źle. Niestety otoczenie tego nie widzi.
A co widzi? Wrzeszczącego dzieciaka, który rzuca się po podłodze i udającą, że tego nie widzi matkę.
A jak jest? Ostatkami sił matka próbuje nie wybuchnąć i nie ustąpić “dla świętego spokoju”.

Półgodzinna dyskusja, dlaczego nie może wziąć ze sobą do sklepu wielkiego auta? To standard. Jedyny problem, że jak odczekam i wytłumaczę dlaczego, a Pan Mąż pozwoli i zaraz po wyjściu z klatki niesie to auto w ręce.
Na wszelkie prośby, aby tak nie robił on ma jedną kwestię: “nie będę się wkurzał z powodu autka”.

Tak, to nie jest proste. Ale pewnych rzeczy i zasad mały musi się nauczyć. Nie mam nic przeciwko temu, że sobie ubierze kalosze, gdy na dworze ciepło. Po paru krokach chce je ściągnąć. Moje zadanie to przewidywać takie sytuacje. Zawsze mam rezerwowe buty. 😉

Nie ma lekko

Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Ale to piękny okres pomimo trudności. Te właśnie problemy i trudności najbardziej rozwijają. Wychowywanie polega na tym, że rozwijamy i dziecko i siebie.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz

Solverwp- WordPress Theme and Plugin