Syndrom „Byle do … „
Kto z Was cierpi na ten syndrom?
Byle do… piątku,
byle do świąt, wakacji;
byle już zaczął chodzić, mówić, przesypiać całą noc …
Znacie?

Nie lubię tego „byle do… ”
A obecnie mój czas dzieli się na tydzień pracy i weekendy. Kiedy znów poświęcę cały swój czas na to, aby być „razem”.
Cała rodzinka razem. Dla Was też to tak trudno zorganizować w tygodniu?
Pan Mąż chodzi do pracy na zmiany – często po prosu mijamy się tylko w korytarzu, albo mamy jedynie 15 minut na zamienienie paru słów. Z małym też widzę się o tyle o ile. Jak ma drugą zmianę ( tak jak teraz ) – widzimy się rano, kiedy wybieramy się do przedszkola i późno wieczorem – kiedy wracam z pracy ( po 19-tej ). 🙁
Kiedy to moje życie tak niefajnie się poukładało? A może zawsze tak było, ale nie dokuczało tak bardzo?
Bardzo trudno jest się cieszyć z tego co jest teraz, gdy ze wszystkim staramy się zdążyć. Momenty umykają nam.
A kiedy mieliście chwilę tylko dla siebie? Chwilę małej samotności po której człowiek odżywa i szuka towarzystwa? Szczerze ja już nie pamiętam. To chwile na wagę złota…
Nastał więc piątek, a w mojej głowie pojawiło się niechciane – „byle do końca dnia” … i odpocznę? No,… nie sądzę, aby było to możliwe. Czekają większe zakupy, ogarnięcie mieszkania, i jeszcze babcię by trzeba było odwiedzić i …
I tych spraw, rzeczy, których by się chciało zrobić w weekend zaczyna przybywać tak wiele i w takim tempie, że ma się ochotę krzyknąć STOP. Zamknąć drzwi mieszkania i nie wychylać z niego nos do poniedziałkowego ranka.
Gdy tego wszystkiego jest tak wiele czasami włącza mi się drugi syndrom – p.t. „Ucieczka”. Rzucić to wszystko w kąt i wyjechać nie przejmując się niczym… na drugi kraniec Polski, byle dalej.
Może byśmy zamieszkali nad morzem? Ze Śląska nad morze? Czemu nie?
Te nasze wszystkie syndromy mówią coś o nas. Mówią, że jesteśmy przeciążeni. I albo zaczniemy działać przeciwko temu albo… utoniemy.
Na dziś – byle do końca dnia. Weekend już blisko. Nie róbcie za długich list spraw do załatwienia – tylko jedna , góra trzy rzeczy i przez resztę weekendu po prostu bądźcie razem. Rodzina to jedyna rzecz, która się tak na prawdę liczy
( i zdrowie 😉 ). Reszta to rzeczy nabyte – przychodzą i odchodzą.
Miłego weekendu w gronie najbliższej rodziny. 😉
