Interpretacja
Ile to razy człowiek obraca się z boku na bok… miotając się wewnętrznie jak i zewnętrznie… Nie możemy znaleźć swojego „punktu”, o którym powiemy – Tak, to jest to.
Ile to razy człowiek obraca się z boku na bok… miotając się wewnętrznie jak i zewnętrznie… Nie możemy znaleźć swojego „punktu”, o którym powiemy – Tak, to jest to.
Czy Ty krzywdzisz swoje dziecko? Świadomie lub nieświadomie doprowadzasz, aby było niepełnosprawne? Pewne spotkanie spowodowało, że zaczęłam zastanawiać się nad niepełnosprawnością ludzi w naszym otoczeniu. I doszłam do dosyć {chyba} kontrowersyjnej – całkowicie autorskiej – teorii.
Macie swoje wyrobione i sprawdzone metody, aby ogarnąć codzienność? Ale tak, żeby zminimalizować stres związany z presją czasu i … co najgorsze … oczekiwań co do Was.
Czy umiemy czekać? Na nieoczekiwane? Czas staje w miejscu. Wydaje nam się, że już nigdy nie zobaczymy efektu końcowego. Czekamy na wszystko, zamiast cieszyć się tym co jest teraz. Niestety rodzice – zwłaszcza młodzi – czekają najczęściej… Na co? Ach przecież to oczywiste – pierwszy krok, pierwsza zupka, pierwsze słowa…na to wszystko czekamy z utęsknieniem……
Wiele razy już wspominałam i … po raz kolejny przypomnę jaki to ból i niesprawiedliwość … i w ogóle tragedia. praca przeszkadza mi w czytaniu książek!! straszne, prawda? Także dziś bardzo króciutki wpis z serii – książki. Nie za wiele i nie za mało – tak w sam raz, a do tego bardzo eklektycznie.
Byle szybciej, byle wszystko zrobić i do tego jeszcze sprawnie oraz ładnie. Nie zatrzymujemy się – pędzimy wytyczonym torem. Nie rozglądać się na boki! Nie rozpraszać się. W głowie mieć tylko jeden właściwy kierunek.
Szarzy ludzie na szarych ulicach w szarych paltach z szarymi myślami. W szarym mieście o szarych domach wśród szarych drzew. Szare rozmowy w szarej atmosferze szarych oparów miałkości. Szary ludek w szarych małych mieszkaniach w szarej ciszy pędzą swoje szare i ciche życie…
Już dawno nie czułam aż takiego ciężaru na swoich barkach. Kobieta to takie stworzenie, które przetrwa wszystko … jak karaluchy.