25/52
Jak koniec miesiąca się zbliża, to wiadomo, że będzie post o książkach. Czyli to, co uwielbiam. 😉 W tym miesiącu były dwa kryminały i dwie rozwojowe książki.
Każdemu się zdarza. Niektórzy mają wrażenie, że tylko i wyłącznie oni mają całe ich pasmo. A tak naprawdę wszyscy jej doświadczamy. Niekiedy jej specjalnie nie zauważamy, a niekiedy przekuwamy w sukces. Od nas samych zależy co znajdzie się „po przecinku”. Upadłam, ale … Poniosłam porażkę, podniosłam się z niej … Nie udało mi się, nie…
Mol książkowy wita wszystkich. Powiem Wam, że powieje świeżością. Mianowicie przekonałam się do audiobooków. Na prawdę można książkę poznać dużo szybciej, słuchając jej, niż czytając. Ale to absolutnie nie oznacza, że nie będę czytać. O nie! Lecz zważywszy na notoryczny brak czasu, jest to jakaś alternatywa.
Dla wszystkich pracujących rodziców poranek jest najbardziej newralgicznym i stresującym momentem całego dnia. Dlaczego? Bo {wydaje nam się } nie panujemy nad sytuacją. Zazwyczaj się śpieszymy, a nasze maleństwo … no cóż ma swoje priorytety o tej porze dnia. Na przykład musi się pobawić lub jeszcze trochę pospać 🙂
Wiele planów poszło w łeb. Masę się poprzesuwało, a jeszcze więcej wypadło w ogóle. Jak to się przedstawia teraz? Nie najlepiej. Ale trzeba jakoś dopasować się do rzeczywistości.
Macie swoje wyrobione i sprawdzone metody, aby ogarnąć codzienność? Ale tak, żeby zminimalizować stres związany z presją czasu i … co najgorsze … oczekiwań co do Was.