Powroty książkowe

with Brak komentarzy

Do jakich pozycji wracamy? Które książki nie zawiodą nas nigdy?

Macie takie, które ratują w każdej sytuacji?

Ja mam takie dwie.

Książki- lekarstwa, których nie pozbędę się za żadne skarby. Ktoś by mógł je uznać za zbyt dołujące, ale mi ratują czasem nastrój.

Książka – przyjaciel.

  • Sylvia Plath “Listy do domu”
    To nie lekka lektura. Ten, kto zna twórczość Sylvii, ten wie, o czym mówię. Jest tu opisana spora część jej życia osobistego i twórczego. Niestety jest też opisany smutny koniec tej utalentowanej poetki. Kilka wierszy przeplata się w jej listach do rodziny.
    Dlaczego ta książka jest dla mnie taka niezwykła? Ma formę listów, więc czyta się ją tak, jakby słuchało się przyjaciela. Gdziekolwiek ją otworzę, w jakimkolwiek momencie, już po chwili nie umie przestać czytać. Muszę ją skończyć. Sięgam po nią, aby uzmysłowić sobie dwie rzeczy. Mianowicie: jak ciężko by nie było, jesteśmy w stanie dać sobie radę z każdą przeciwnością losu oraz tworzyć można w każdych warunkach.
    Książkę tę kupiłam, kiedy jeszcze nie znałam twórczości Plath. Dzienniki, listy, autobiografie zawsze lubiłam czytać, a ta książka kosztowała raptem, zadaje się 3 zł – była wyprzedaż w bibliotece. 478 stron w twardej oprawie – okazja. Dla mnie jedna z lepiej wydanych złotówek.
    Na wszelkie smutki bądź niemoc  twórczą jest najlepszym lekarstwem.
  • Carlos Fuentes “Lata z Laurą Díaz”
    Co wiemy o Meksyku? Ha! Chyba niewiele, prawda? Ta książka to saga rodzinna na przestrzeni dwudziestego wieku. Laura jako dziecko, później panienka, a następnie mężatka. Nic ciekawego? Jak dla kogo. Mamy tu opisy wszystkich wojen, które nawiedziły Meksyk, opis powstania miasta Meksyk, trzęsienie ziemi, odsyłacze do czasów konkwisty. Kto się jeszcze pojawia? Diego Rivera oraz Frida Kahlo. Oraz wielu współczesnych Laurze artystów.
    Dlaczego ta książka? Czyta się ją, jakby się oglądało ogromny obraz albo fresk ( mural 😉 ). Mamy barwy, szczegóły i ciągłą akcję. Im dalej od jednego końca, tym bardziej chce się smakować każdy szczegół, pomalutku, aby powieść nie skończyła zbyt szybko. Nie wiele jest powieści, których nie chcemy skończyć. Chcemy, aby trwała i trwał. Tak jest z “Latami z Laurą…” Piękna powieść namalowana delikatnymi pociągnięciami pędzla. Ha! Tak poetycznie mi wyszło. Ale lubię zatapiać się w te opisy Meksyku, choć wiem, że już taki nie jest w rzeczywistości. Cieszę się, że choć trochę liznęłam historię i geografię tego kraju.

 

Puki co istnieją jedynie te dwie pozycje, do których wracam więcej razy. Inne przeczytałam raz albo dwa razy. Może jeszcze znajdę na swojej drodze czytelniczej jakąś perełkę, bez której nie będę mogła się obejść. Kto wie?

A Wy macie jakieś ulubione książki czytane milion razy?

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz

Solverwp- WordPress Theme and Plugin