Nasza przestrzeń życiowa nie rozciąga się, wbrew pozorom. Dlaczego, więc ciągle czujemy potrzebę kupienia czegoś? Dlaczego chęć posiadania na własność jest w nas tak wielka?

Kupujemy bez opamiętania, aby poczuć się lepiej. Aby dostosować się do innych. Już teraz możemy zauważyć „szał zakupowy”. Bo przecież idą święta i TRZEBA wszystko kupić, aby nie zabrakło…
A po świętach wyrzucamy jedzenie na śmietnik, bo było go za dużo i już jest przeterminowane. Prezent kupione pod wpływem emocji – nie trafione – lądują gdzieś w kącie. I jest tego coraz więcej i więcej.
Jak nie przesadzić z kupowaniem?
Jak to zrobić, aby było dobrze? Ja mam kilka metod. Najważniejsza to pytanie: ” Czy jest mi to niezbędne?”
Takie pytanie działa cuda. Naprawdę. W 9 przypadkach na 10 dana rzecz okazuje się całkowicie zbędna. A zachęcała do zakupu pięknym kolorem lub tym, że ktoś to miał i sobie chwalił. Ale pamiętajcie – to, co dobre dla kogoś – dla Ciebie może się okazać bezużyteczne.
Kolejna metoda sprawdzająca się zwłaszcza przed każdymi świętami to LISTA. Zawsze róbcie listy zakupowe. Czy to żywności, czy to prezentów dla najbliższych. I trzymajcie się jej.
Ja pomału wychodzę z choroby „chcę mieć”. Zaczęła się, gdy mogłam wydawać własne zarobione pieniądze. Czułam tak wielki niedosyt posiadanie SWOICH rzeczy, że naprawdę szalałam bez opamiętania. Wychodzę już trochę z tej choroby, a nawet skłaniam się w kierunku pozbywania się nie potrzebnych mi rzeczy. Jest wiele poradników jak to zrobić. Moja metoda polega na sukcesywnym pozbywaniu się rzeczy, których nie potrzebuję.
Najciężej jest mi niestety z moim księgozbiorem. Pierwszym krokiem, aby to ogarnąć, był zakup czytnika e-booków. Teraz rzadko zdarza mi się zakupić fizyczną, papierową książkę. Puki co nie mam jeszcze serca pozbyć się części książek z półek. Rozmyślam o tym, Chciałabym, aby trafiły w dobre ręce. Myślałam o bibliotece, a nawet o wystawieniu na olx…. Ciężko mi się z nimi rozstać.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wiem, że powinnam… a mimo to czuję opór przed rozstaniem.
Chcę określenia „JESTEM”, a nie „MAM”.
Zostaw Komentarz