Wcale nie musisz

with Brak komentarzy

Początek roku, więc z każdego kąta wyziera na nas wymóg planowania, ustalanie celów, “zmiany na lepsze” i “w tym roku będzie inaczej”. Te wszystkie przekazy komunikują nam, że czegoś nam … brak. A przecież nie musi to być prawdą.

O tym właśnie dziś chciałam napisać. O tym, że nie musisz , na siłę, ustalać TERAZ nowych celów, BA! nie musisz ich WCALE ustalać, jeśli nie czujesz takiej potrzeby!

To co dobre jest dla innych, może nie koniecznie służyć Tobie.

Cele i Planowanie

Możesz mi nie uwierzyć, ale są osoby na tym świecie, które nie czują potrzeby ustalania celów i planowania ich realizacji.
Kolejnym mitem jest, że bez jasno określonych celów nie nie osiągniesz.

BZDURA! Piszę to ja, która uwielbia planować, a listy TO DO ma na wszelkie okazje.

O co więc ten cały raban? Przyjęło się, że styczeń to miesiąc (koniecznych) postanowień, ustalania celów i planowania roku. Jak przeczytasz to zdanie kilka razy, sama stwierdzisz, że to … bzdura.

Postanowienia możesz robić w każdym czasie; niezależnie od nazwy miesiąca, a nawet w środku tygodnia(sic!) takie postanowienie to tylko twoja decyzja, aby coś zrobić lub czegoś zaprzestać.

Możesz mieć co roku te same cele. Serio! Nikt ci tego nie może zabronić. Możesz mieć też jeden cel – aby wszystko było tak jak dotychczas. Po co burzyć coś, co dobrze działa? Bo inni tak robią? Nie tędy droga, prawda?

Nie zaplanujesz od razu całego roku.
To po prostu niemożliwe. Jest zbyt wiele rzeczy, które mogą zburzyć nasze plany. Po za tym, może się okazać, że działania jakie zaplanowałaś są … bez sensu w określonej sytuacji, jaka może wyniknąć np. we wrześniu. Nie możesz przewidzieć nieoczekiwanych sytuacji. Najbardziej realne plany (możliwe do zrealizowania) możesz rozpisać maksymalnie do miesiąca czasu. Ten horyzont czasowy jest realny.

Oczywiście możesz zaplanować urlop lub wakacje, w tym sensie, że “zablokujesz” sobie termin. Wtedy też inaczej będziesz rozkładać poszczególne zadania – właśnie z uwzględnieniem czasu swoich wakacji.

Na przykład, ja będąc solopreneur-ką (przedsiębiorca działający w pojedynkę) muszę dokładnie zaplanować swoje działania. Aby móc na te wakacje w ogóle wyjechać i mieć spokojną głowę na niech, bez ciągłego sprawdzania maila i oddzwaniania do klientów; muszę się do nich przygotować wcześniej.

Ale! Tak, jak wspomniałam wcześniej… wcale nie musisz planować, ustalać celów, jeśli nie są one tobie potrzebne. Nic nie musisz…

Mapa marzeń

Co możesz, ale nie musisz zrobić zamiast celów i planowania? Świetną zabawą jest właśnie mapa marzeń. Dlaczego to takie fajne? Och, z kilku powodów:

  • możesz mieć NAPRAWDĘ setkę marzeń,
  • nikt nie może ci powiedzieć, że coś jest niemożliwe (bo przecież to marzenia!),
  • możesz puścić wodze fantazji i wymyślać cokolwiek chcesz – nikomu nic do tego
  • możesz się mapą marzeń podzielić z kimś…
  • to nic nie kosztuje!
  • to świetna zabawa, zwłaszcza jak robisz ją z kimś

Taka mapa marzeń pozwala też dostrzec nasze wewnętrzne blokady. Na przykład czujesz opór, aby umieścić na niej, że chcesz dużo pieniędzy? I ile to dla ciebie “dużo”? Dlaczego to dla ciebie problem? Pieniądze w naszej kulturze to temat tabu. Nie mówi się o nich, to trochę taka wstydliwa sprawa – jak są to ich nie zauważamy, a jak ich brakuje to czujemy się nic nie warci. Ciężka sprawa.

Jak zacząć z mapą marzeń?

  1. Uzmysłów sobie co już masz.
    Poczuj za te wszystkie rzeczy wdzięczność. Masz dach nad głową, masz zdrowie, pracę, kochającego partnera/kę … to już dużo. Poczuj za to wdzięczność.
    Mapę marzeń nie powinna zapełniać lista potrzeb – bo nie spełnią się one. Potrzeba to nie marzenie!
  1. Zacznij marzyć. Zapisuj wszystko, jak leci, nie cenzuruj się.
  2. Podziel marzenia na kategorie (wtedy będzie Ci łatwiej)
    Propozycja kategorii:
    – praca/kariera,
    – rozwój osobisty/duchowość,
    – rodzina i przyjaciele,
    – relacje/uczucia,
    – dom/mieszkanie,
    – podróże,
    – styl życia.

    To tylko propozycje kategorii, nie musisz mieć marzenia z nich wszystkich. Możesz mieć np. tylko z stylu życia (zdrowe nawyki, sport, dieta itd.) i praca/kariera (nowa praca, przebranżowienie, rozwój biznesu, założenie biznesu itp.) I to jest OK. Ty ustalasz – nic nikomu do tego co znajdzie się na twojej mapie.

  3. Wykonaj mapę.
    Możesz to zrobić tradycyjnie – wycinając zdjęcia, grafiki, słowa z gazet i przypiąć je na np. tablicy korkowej.
    Ale moją propozycją jest wykonanie niej w formie cyfrowej. Używając np. swojego konta na Pinterest. Tworzysz nową tablicę na koncie (może być prywatna) i umieszczasz w niej zdjęcia jakie wyszukać na tej platformie.

Opcją, jaką ja wybieram zazwyczaj to program graficzny Canva. Ma wersję darmową, więc super sprawdzi się do tego zadania. Wyszukaj w niej szablon używając frazy “vision board” lub “mapa marzeń” Zmieniaj zdjęcia, dodawaj grafiki, opisy, co tylko chcesz.

możesz ustawić jako tapeta na komputerze lub
jako tapeta na telefonie.

  1. I co dalej? Raz dziennie myśl o swoich marzeniach, patrz na swoją mapę.
    Zacznij wierzyć, że te marzenia już zaczęły się spełniać.

Po za tym, ładne obrazki cieszą oko i inspirują, więc … do dzieła🙂.
Pamiętaj jednak… wcale nic nie musisz, ale bardzo dużo możesz.

Zostaw Komentarz