Do poprawki

with Brak komentarzy
Jest moc. Mamy drugi dzień urlopu. Tak, w piątek poszłam ostatni raz przed dwutygodniową przerwą. Lecz ten ostatni tydzień wcale nie był spokojny. Wręcz przeciwnie. Momentami myślałam, że urlop będzie zmarnowany, pieniądze przepadną, a ja wcale nie odpocznę, bo nerw będzie ciągły.

Siedzimy jeszcze w domku. Jedziemy w poniedziałek rano.

A zeszły tydzień jaki był? Bardzo okropny. W pracy ciągła nerwówka, aby ze wszystkim zdążyć, aby punkty były ( były 🙂 ). W domu – choroba. I to całkowicie niespodziewanie. W nocy ze środy na czwartek się zaczęło – gorączka i pobudki co 30 minut. Tak że rano naprawdę mocno zastanawiałam się czy iść do pracy. Pan Mąż stanął na wysokości zadania i został z małym w domu. O dziwo! Sześciogodzinna drzemka wyleczyła bąbla. Całe szczęście, bo już miałam wizje dwutygodniowego siedzenia w domu.(:-(
Dziś siedzimy i nic nie robimy. Powinnam nas pomału pakować, ale tak bardzo mi się nie chce…
Zrobiłam za to listę – do naprawy.
Tyle rzeczy jest w domu niesprawnych, że lista się niestety przyda.
1. Ja – nie ulega wątpliwości,
2. Spłuczka – przecieka od wieków,
3. Laptop – po ośmiu latach odmówił posłuszeństwa :’-(
4. Depilator też umarł, ale tu reanimacja już nie pomoże. Będzie wymiana.
5. Kanapa – oj długo by opowiadać co i jak i kiedy…a jej stan ma związek z pewnym małym człowieczkiem.
I to by było tyle… Ja koniecznie jestem “do naprawy”. Nie tak wyobrażała, że będę żyła…aczkolwiek tyczy to się każdej strefy życia prócz jednej – rodzinnej. Pomimo, że bycie mamą i żoną nigdy nie było dla mnie najważniejsze – teraz nie oddała bym tego za nic.
Życie zawodowe to tylko praca zarobkowa i … tyle. Pracuję z myślą, aby jak najwięcej odłożyć i pomnożyć oszczędności.
Nie lubię mojego mieszkania – nie to że jest małe, nie. To dwa pokoje, więc jest ok. Po prostu zaczynam źle się w nim czuć. 
Mentalnie też nie czuję się najlepiej. Jakąś melancholia mnie dopadła i niemoc. Może zmiana miejsca coś poprawi w tej materii.
Jeśli, chodzi o spłuczkę – nadal czekam, aż Pan Mąż zadziała… hmmm – może kiedyś 🙂
Laptop dostał serek do skosztowania, potem trochę płynu do szyb, aby ten serek zetrzeć. I co? Laptop nie reaguje. Podejrzewam, że albo wymiana klawiatury, albo… memento mori 
Już chyba zacznę się oglądać za nowym sprzętem. Może ktoś doradzi? Teraz umiera mi Toshiba. Używana do: pisania, internetu i oglądania filmów. Wszelkie zdjęcia trzymam na dysku zewnętrznym. Może ktoś ma jakieś typy?? Hę?
Dwa ostatnie punkty – niestety muszą być kupione nowe. Kiedy? Pieniądze są, ale czasu za bardzo nie ma.
Będzie trzeba to przedyskutować na urlopie.
Kochani odezwę się za dwa tygodnie :-). Śledźcie mnie na Insta.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz

Solverwp- WordPress Theme and Plugin