“A jeszcze wczoraj…”, o przemijaniu.

with Brak komentarzy

To chyba najczęstsze słowa, jakie słyszę od rodziców. W miejscu kropek pojawiają się różne zdarzenia z życia codziennego. To może myć ”tylko spał” albo “ciągle się przytulał”. A tak na serio to jest to tęsknota do czasu “przed”.

Za czym tęsknimy

Długo by opowiadać. Ostatnio naszła mnie właśnie taka myśl, kiedy wszyscy leżeliśmy w łóżku. To bardzo rzadkie chwile, ale je uwielbiam. Na co dzień widzimy swoje dzieci 24h na dobę i nie zauważamy drobny zmian, które skutkują wielkimi przełomami. 

Tęskno nam za tym, kiedy były całkiem malutkie, kiedy były w 100% naszym światem. A później sobie przypominamy, że przed nimi byliśmy również “my”. Szok, jak szybko i sprawnie (między innymi ) dzięki wpływom społeczeństwa rezygnujemy z siebie!

A jeszcze tak niedawno mogliśmy pracować przez 20h i wystarczyło zadzwonić do partnera, że dziś mamy nawał pracy. Albo? Uzgadniamy, że dziś nic nie robimy i już! Uwielbiałam piżamowe dni!

Nic nie musiałam. Kompletnie! Nawet włosów nie czesałam😊.

Obecnie to niewykonalne –  punkt 6 rano słyszę tupot małych stóp na przedpokoju i oznacza to jedno – koniec spania… Czas zacząć dzień. 

Tęsknimy za czasami ”przed”, bo mogliśmy być strasznymi egoistami i myśleć tylko i wyłącznie o sobie. Jestem zmęczona? Kładę się i mam wyrąbane na wszystko. A teraz? Hmm… starszy zrobi sobie kanapki i nawet podzieli się z młodszym, ale mimo wszystko trzeba się nimi zająć. Bo jesteśmy rodzicami.

Odpowiedzialność niestety jest u mnie na bardzo wysokim poziomie i nie umiem tak po prostu w tym obszarze odpuścić i wszystko olać. 

I znów wyrzuty sumienia

A jak już nam się zdarzy odpuścić… to ojej, ojej… Pewna niewygodna prawda puka ciągle z tyłu głowy. To nasze wyrzuty sumienia. Bo jak mogliśmy pomyśleć, że bez dzieciaków byłoby lżej? Niekoniecznie jest to prawdą, ale …
Byłoby super, gdyby już się tak nie darły i siedziały cicho… Zapytajcie lepiej rodziców, których dzieci nie mówią lub są niepełnosprawne. Oni woleliby, aby ich dzieciaki skakały jak opętane po ścianach! A ja naprawdę tęsknię za chwilą ciszy w domu. I znów wyrzuty sumienia…

Przecież nie mam tak źle, to dlaczego jęczę?

Zawsze staram się spojrzeć na coś w obiektywny sposób. Nie znam całej historii, więc nie powinnam komentować postępowania kogoś innego. 

Ostatni rok pokazał nam, że życie w zamknięciu bardzo źle wpływa na psychikę. Pomyśl, że możliwość wyjścia do sklepu, czy spokojnie skorzystanie z toalety to dla niektórych szczyt marzeń.

Śmieszne? Nie dla mnie. Ja tam byłam, ja to przeżyłam. Kiedyś możliwość wzięcia kąpieli bez stukania w drzwi łazienki, czy stu pytań o wszystko, była niemożliwa. A jeszcze nie tak dawno taka kąpiel była moim co sobotnim rytuałem. Skończyło się to osiem lat temu. Już osiem!?? Kiedy to minęło? 

Żalę się, że nie mogę teraz czegoś robić… A czasem moim marzeniem jest schować się pod kocem i nie wychodzić przez tydzień… I znów wyrzuty sumienia, bo ze mnie za matka, że tak myślę? 

Nikt nie jest idealny

Każda z nas ma drugie dno, a nawet trzecie i czwarte. Serio. 

Kiedy się budzimy, nakładamy na naszą twarz codzienność, kamuflujemy “brzydkie” myśli, układamy fryzurę codzienności i trwamy z tym wykreowanym wizerunkiem tak długo, jak się da.

Ale każda sprężyna zbyt długo naciągana wcześniej czy później wróci do swojej postaci. Możemy prostować wszystkie chmury w naszych głowach, rozganiać je uśmiechami na siłę i afiliacjami…

Aby w pewnym momencie dotarło do nas, że nigdy nie będziemy idealni, bo nie ma ideałów. To, co nas określa i stwarza to właśnie nasze ułomności, ciemne zakątki i kompleksy. 

Długo zastanawiałam się, dlaczego światu pokazuję tylko uśmiechniętą twarz i hurraoptymizm.  

Szmat czasu i ogrom wysiłku kosztowało mnie uzmysłowienie sobie, że to jest moja strategia obronna. Jeśli nie pokażę, jak bardzo coś mnie boli, to nikt mnie nie skrzywdzi.

Zapewne siedzi to we mnie od dzieciństwa. Bo przecież ja zawsze sobie poradzę, więc nie trzeba się mną przejmować… I siedzi takie coś w głowie i pochłania mnie. Strzelam uśmiechami, bo tylko to potrafię. 

A za zamkniętymi drzwiami płaczę do poduszki, że już nie mogę, nie mam siły, że znów nakrzyczałam, bo … już zniknęłam w środku.

Ideału nie ma i jestem ja pokaleczona w środku, ale ciągle uśmiechnięta na zewnątrz.
Życie stawia przed nami wiele wyzwań i ja się również obecnie muszę zmierzyć  jednym z nich.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w polityce prywatności

Nigdy nie podam, nie wymienię ani nie sprzedam Twojego adresu e-mail.
W każdej chwili możesz zrezygnować z subskrypcji.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz