Muszę, chcę, powinnam?

with Brak komentarzy

Te trzy słowa często słyszę. Zwłaszcza kiedy nie chcę. W mojej głowie odzywa się głos:”Musisz …(coś zrobić)” Albo “Powinnam …(była coś powiedzieć)”. Na takie frazy odczuwam wewnętrzny bunt i całe moje jestestwo wzbrania się przed przesłuchaniem tego głosu.

Dlaczego tak jest? Myślę, że kiedy mamy do czynienia z jakimkolwiek wyborem ocieramy się o dość delikatną kwestię – co jest dla nas priorytetem? Niestety na szarym końcu znajduje się “chcę”. A co możemy chcieć? Na przykład poleżeć w spokoju pół dnia, bez wyrzutów sumienia i bez komentarzy innych, że nic nie robimy!

Muszę

Będąc mamą mamy od groma obowiązków, które nie mogą być oddelegowane innym. Tak to już wygląda. A może nie do końca tak jest? Zastanówmy się, dlaczego masz coś robić, a nie na przykład ojciec dziecka?

Utarło się w naszej kulturze, że to matki mają się tylko opiekować potomstwem. Hmm… w mojej opinii – nie koniecznie jest to zgodne z prawdą. Fakt – ojciec nie karmi dziecka piersią, ale jak najbardziej może go przewinąć, wykąpać, poczytać mu książeczkę, uśpić, pobawić itd. Nagle okazuje się, że tych czynności jest całkiem sporo. 

Tato może iść z dzieckiem do lekarza, może również pójść na wywiadówkę do szkoły. Czasy, gdy tacierzyństwo ograniczało się do obecności w domu, okazjonalnym karceniu dziecka oraz “przynoszeniu pieniędzy do domu”, całe szczęście już minął.

A co ważniejsze ojcowie chcą być bardziej obecni w życiu swoich dzieci. 

Zeszły rok pozwolił nam zweryfikować bardzo wiele “muszę”.

Okazało się, że tak naprawdę dużo rzeczy nie musimy robić, a robiłyśmy je, bo … tak byłyśmy nauczone i przyzwyczajone.

Sprawy MUSZĘ, warto sobie co jakiś czas przemyśleć i …odpuścić. To zdrowsze dla nas.

Powinnam

To kolejne słowo klucz, ale już o mniejszej sile niż “muszę”. Bo powinniśmy schudnąć, sprzątnąć mieszkanie, prasować (😱), dbać o wszystkich wkoło…
Ale częściej mówimy na to – później. Nie stanie się nikomu krzywda z kupnej pizzy raz na jakiś czas zamiast trzy daniowego obiadu. Podobnie nieposprzątane mieszkanie przetrwa do soboty – i wtedy możemy je “ogarnąć”. Świat się nie zawali, prawda?

To “powinnam” to taki nasz wyrzut sumienia. Każda z nas ma klika przynajmniej rzeczy, które powinna. Nie wiedzieć czemu, najczęściej dotyczą one naszego ciała. Powinnam schudnąć, zacząć ćwiczyć, zacząć dbać o siebie, pójść do fryzjera, ODPOCZĄĆ…Ale jakoś nie zawsze starcza nam na to czasu. Robimy tyle rzeczy, które MUSIMY, że spokojnie odpuszczamy rzeczy POWINNAM.

Są jeszcze inne rzeczy “powinnam”. Przynajmniej ja takie mam, a często związane są z relacjami międzyludzkimi. Zdarza mi się rozpamiętywać niektóre niemiłe sytuacje w nieskończoność. Wtedy słówko “powinnam” ma swoje najlepsze chwile. Bo powinnam wtedy była zareagować tak, a nie inaczej, powiedzieć to, a nie siedzieć cicho itd. Znasz to? Te słowne maratony zazwyczaj włączają się, gdy chcemy spać… niestety.

Jak poradzić sobie ze sprawami “‘powinnam”? Nie wiem, nadal niestety borykam się z nimi, nie są może bardzo uciążliwe, ale kiedy się kumulują, potrafią naprawdę dać w kość.

Jednak próbuję jednej metody. Od jakiegoś czasu prowadzi wewnętrzny dialog sama ze sobą. Kiedy zakrada się do mojego umysłu, że powinnam była coś zrobić – ripostuję! Dlaczego byłabym powinna? Rozdzielam to na czynniki pierwsze i na końcu okazuje się, że zareagowałam tak, a nie inaczej, bo taka jestem. Gdy to sobie wszystko już wyjaśnię, łatwiej jest mi zasnąć.

Chcę

Mam wrażenie, że słówka “chcę” używamy zdecydowanie zbyt mało. A często okazuje się finalnie, że nie realizujemy tego, co chcemy. Eh! Mamy wiele marzeń, mamy wiele pragnień, nawet tych, które nie są nasze… Chcę wrócić do mojego hobby, chcę zacząć śpiewać, tańczyć, mówić płynnie w jakimś języku, chcę odpocząć, chcę poczytać, chcę iść do kina.. Sporo, prawda? Ile z tych rzeczy jesteśmy w stanie zrealizować? 

Ze względu na sytuację w naszym kraju odpadają pragnienia związane z przebywaniem w miejscach publicznych. Żegnajcie kino, basen, restauracje, galerie handlowe… Ale, ale … zawsze możemy to troszkę zmodyfikować i tu wielkie pole do popisu mają Netflix, sklepy online itd. Z pewnością basenu nie da się zastąpić jego wirtualną namiastką, ale jest sporo trenerek, które prowadzą swoje zajęcia online – na żywo! To nie to samo? Z pewnością, ale minimum namiastki, jaką daje poczucie wspólnoty. 

Co ja chcę? Chcę więcej spokoju i mniej stresu. Zdecydowanie łatwiej jest mi powiedzieć, czego nie chcę! Nie chcę pracować 16 godzin dziennie, nie chcę w weekendy być tak zmęczona, że tylko leżę bezwładnie. Nie chcę robić rzeczy, których nie lubię. I chyba to ostatnie jest dla mnie obecnie kluczowe.

Chce robić to, co lubię! To takie proste, a zarazem takie strasznie skomplikowane. Aby to osiągnąć, muszę (😉) podjąć wiele decyzji, które diametralnie zmienią moje życie. Czy się boję? Jak cholera. Czy zrobiłam już pierwszy krok w tym kierunku – tak.

Mam jasny cel. Na koniec tego roku wiem, gdzie chcę się znaleźć. Po drodze będę miała dużo: muszę, powinnam i chcę. Jak wybierać? Co odpuszczać? 

Na te pytania musisz odpowiedzieć już sobie sama.

A Ty co sobie odpuszczasz? Czego chcesz, ale mimo wszystko nadal tego nie robisz?

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz