Nowa rutyna. Co się zmieni u nas?

with Brak komentarzy

Mamy wrzesień. Początek szkoły. Zmieniamy trochę powakacyjne nastawienie. Wiadomo, że trzeba wrócić do pracy i … do porzuconych w marcu przyzwyczajeń i nawyków.

Jak długo potrwa normalność? Tego nikt nie wie. Na razie cieszymy się, że jest. Z pewnością rodzice odczują najbardziej ten powrót do normy sprzed co-wirusa (jak mówi mój starszak). Ale wszyscy odczuwamy ulgę – to pewne.

Wracamy do normalności

To, co z tą normalnością? W moim przypadku to kwintesencja powtarzalnych rzeczy. Lubię mieć wszystko poukładane w ciągu dnia. Wtedy wiem, że o niczym nie zapomną.

Od marca było z tym bardzo różnie. Niestety taki chaos i niepewność złożyła się na opóźnienia, zapominanie oraz na spadek formy zdrowotnej i psychicznej. Myślisz, że przesadzam? Chciałabym, ale wyniki i informacje zwrotne nie kłamią.

Jeśli chodzi o pracę, to wiadomo: ciężko pracować z dziećmi. Trzeba ciągle być na „nasłuchu”. Mają prawo nam przerywać co chwilę, bo przecież, dlaczego nie?
Taka sytuacja owocowała w pomyłki, opóźnienia i potknięcia. Całe szczęście nie zaliczyłam jakiegoś bardzo wielkiego „nieszczęścia” z nieodwracalnymi skutkami. Wszystkie takie sytuacje nauczyły mnie dwóch rzeczy:

  • aby siebie nie obwiniać, ale przeprosić osoby, które odczuły skutki mojego zaniedbania.
  • aby zawsze naprawić „szkodę”. Jak najszybciej i jak najlepiej się da.

Lubie swoją rutynę w działaniu. Pozwala mi czuć się pewnie i bezpiecznie. Nic mnie bardzo nie zaskoczy, a to nie będzie też skutkowało większym stresem.

Pierwszy tydzień września to była próba. Mojej wytrzymałości na tłum, hałas i chaos. Naprawdę nie było mi łatwo, ale ciągle powtarzałam sobie w duchu, że to przejściowe. Musimy jedynie wskoczyć na odpowiednie tory i … będzie lepiej, spokojniej.

Rutyna rutynie nie równa

Po co nam rutyna? Najprościej pisząc, aby uporządkować nam życie i nie musieć się zastanawiać ciągle: „i co teraz do zrobienia?”.

U moich chłopaków od najwcześniejszych lat wdrażałam rutynę poranka i wieczoru. Dzięki temu synowie nie biegają do północy jak nakręceni. Może to brzmieć zabawnie dla kogoś, kto nie ma dzieci, ale dwa nakręcone stworki niedające odpocząć… to mały koszmarek. Można tak wytrzymać do tygodnia czasu, ale później organizm upomni się o swoje.
Dzieci powinny wiedzieć, że jak zaczynamy pewne czynności np. jedzenie kolacji, mycie i czytanie książeczki, to oznacza tylko jedno: czas już spać. I nie ma biegania i absolutnie oglądania bajek.

Wbrew pozorom dorośli też powinni trzymać się podobnej rutyny. Dlaczego? Lepszy sen! A ten ma przełożenie na nasze zdrowie, wydajność w pracy. BA! Nawet na kreatywność! Dbajmy o sen. Jak zabrać się do tego? Przede wszystkim zrezygnować z ekranów przed porą snu. Powtarza się to już od bardzo wielu lat, ale właśnie niebieskie światło najczęściej powoduje problemy z zasypianiem i jakością snu.

Mamy rutynę poranną i wieczorną. Te dwie są najważniejsze według mnie. Jedna przygotowuje na nowy dzień. A jak wiadomo nerwowy poranek może nam popsuć cały dzień! A druga rutyna pozwala nam się wyciszyć i przygotować na sen.

Nasza rutyna poranna

Czekałam na początek września jak na zbawienie. Wizja kilku spokojnych godzin, w ciągu których mogłabym się całkowicie zagłębić w pracy… Poczuć flow…. Tak bardzo mi tego już brakowało.

Poszli. Jeden do szkoły, a drugi do przedszkola. Co się zmieniło u nas? Nastąpiło przesunięcie godziny, o której zaczynam pracę na poważnie. Szkoła na 8:00, przedszkole również, a to oznacza, że do 8:30 nie usiądę do laptopa.

Pierwsza budzę się ja. Wstaję i idę do łazienki. Biorę tabletkę na tarczycę i robię śniadanie dla chłopaków.
Teraz następuje chwila dla mnie, kiedy jeszcze wszyscy śpią. Siadam na matę i medytuję. Następnie włączam którąś praktykę jogi i zbieram siły na nadchodzący dzień. Zazwyczaj korzystam z praktyk na YouTube Gosi Mostowskiej, drugiej Gosi – Kubus lub włączam platformę Portal Yogi (jest też dostępna na youtube ). Tak przygotowana …

… Idę obudzić moje małe „gady”. Starszak pędzi do łazienki i ubiera się (ubrania szykuje sobie sam we wieczór dnia poprzedniego). Młodszego ubieram ja😅, jeszcze sam nie ogarnia tego.

Idziemy do kuchni i chłopaki jedzą śniadanie. W tym samym czasie ja przygotowuję starszakowi drugie śniadanie. Kanapki, owoc i wodę (lub sok – w zależności, na co ma ochotę).
Później następuje mycie zębów, chowanie drugiego zadania i moje pytanie, czy starszak spakował wszystko, co potrzeba do szkoły. Wkładamy buty i wychodzimy z domu.

Najpierw odprowadzamy starszaka do szkoły, jeśli ma na 8:00. Później do przedszkola odstawiam małego – najpóźniej do 8:30 musi już być, bo … jest śniadanie. Spokojnie – mały w domu mało je śniadania, dlatego zawsze jeszcze ma miejsce na dodatkowe w przedszkolu 😅.

Kiedy obaj się już znajdą w placówkach oświatowych, ja mam już spokojny czas. Wracam do domu, jem śniadanie i przygotowuję sobie pierwszą kawkę. I dopiero po śniadaniu odpalam laptop. I pracu, pracu, pracu….

Wieczorny luz

Na wieczór również mamy już ustaloną rutynę. Jest teraz mocno związana ze starszakiem. Przede wszystkim ma kilka spraw do załatwienia przed położeniem się do łóżka.

Sprawdza plecak do szkoły. Ja tylko stoję obok i patrzę. Ewentualnie podpowiadam, co powinien jeszcze spakować😅. Lekcje odrabia jakąś godzinę po przyjściu do domu ze szkoły, więc wieczorem nie ma już nerwów o zadania domowe.
Po spakowaniu plecaka – przygotowuje ubrania na następny dzień. Sam.

Kiedy to już zrobi, idziemy do kuchni przygotować kolację. Po jej zjedzeniu myjemy się. Później ma jeszcze chwilę na zabawę. Kiedy ogarnę mieszkanie – idę do chłopaków. Kładą się do łóżek i czytam im książeczkę.

Do godziny 21 – obaj już śpią i mogę spokojnie oddać się mojej rutynie wieczornej. Rozmowa z Panem Mężem, książka, muzyka lub medytacja. Tak się wyciszam po całym dniu.

Co będzie dalej?

Takie pytanie nasuwa się samo, zwłaszcza że ciągle nie możemy być pewni co z koronapandemią. Co byś wolała? Aby można było wrócić do tego, co było „przed”? Raczej nie jest to już możliwe. Żyjemy już w całkiem innym świecie. Maseczki na twarzach i dezynfekcje rąk na każdym kroku – to nasza codzienność. Czy tego chcemy, czy nie. Raczej musimy dostosować się do nowych warunków. Człowiek to wyjątkowo elastyczny gatunek. Na przestrzeni wieków tyle razy dostosowywał się, że i teraz nam się to uda.

Wypracuj sobie własną rutynę i trzymaj się jej. Ale pamiętaj, że nic nie jest dane na zawsze. Bądź elastyczna i dostosowuj się do warunków. Nie masz dzieciaków? Ale może masz psa lub starszych rodziców, którymi musisz się opiekować? Aby wszystko móc ogarnąć i w miarę sprawnie działać potrzebna jest rutyna. Dla mnie jest ona zbawieniem. Nie muszę co chwilę przypominać: „co teraz robimy?”. Chłopaki już wiedzą, a mój organizm też już wie.

Podziel się swoją rutyną poranka lub wieczoru w komentarzu. Czy jest jakiś szczególny element, który musi być zachowany, choćby się paliło, waliło? Co to takiego?😍

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz