Nóż w plecy?

with Brak komentarzy

Kiedy wchodzimy w życiu w nową rolę, wstępujemy również w pewną wspólnotę. Mamy swoje słowa-klucze, szybko rozpoznawalne gesty i miny, westchnięcia… Każda ta komunikacja przez członków naszej wspólnoty jest zrozumiana i możemy oczekiwać wsparcia.

Wszystko to piękne i z pewnością prawdziwe, ale … Jeśli chodzi o jedną ze wspólnot, do której obecnie należę, to odczuwam spory brak wsparcia. Jedyne na co mogę liczyć, to milczące przyzwolenie na gorszy dzień.

Zostałam matką

Kiedy zostałam mamą po raz pierwszy, cieszyłam się, że będę mieć kolejną płaszczyznę. Myślałam, że na niej będę mogła porozumiewać się z osobami, z którymi kontakt i więź bardzo się rozluźniły.

Niestety rzeczywistość okazała się brutalna. Zamiast głębszych rozmów, przekazywania wiedzy z pokolenie na pokolenie, dostałam … słabe powitanie i dalsze ignorowanie. Czy zabolało? Tak, na początku. Później doszłam do wniosku, że nie muszę utrzymywać kontakt z ludźmi, którzy mnie ściągają w dół. Czy przez to odsunęłam się od wspólnoty matek? Nawet bardzo. Ale przyjęłam to na spokojnie i teraz już wydaje się mglistą sytuacją.

Podobało mi się przebywanie na forach dyskusyjnych „macierzyńskich”, ale do czasu. Okazało się, że większość uczestniczek rekompensowała sobie tam brak wsparcia i relacji w najbliższym otoczeniu. Fora okazały się „protezą” tego, co potrzebowały.
Gdzie znaleźć wsparcie, rozwiązanie problemów, dobrego słowa? Obecnie mamy zanik osób, które kiedyś wspierały radą, stanowiły wspólnotę.

Nieoczekiwany incydent

Pierwszym momentem, gdy poczułam się wykluczona, był poród. A raczej czas połogu. Okazało się, że poza położną zostałam sama. I większość ludzi dziwiła się, że się „lituję: nad sobą. Przecież nawet nie rodziła, bo cesarka to…
To był ten pierwszy moment, gdy poczułam się zostawiona sam sobie. Miałam się, jak najszybciej ogarnąć i być taka, jak przed urodzeniem dziecka. Z tym że rzeczywistość nie była już ta sama. Świat dla mnie się zmienił, a nie wszyscy przyjęli to do wiadomości.

Drugim momentem, w którym coś we mnie pękło, była luźna rozmowa i moja wzmianka, że mały już przesypia 3 godziny i mogę się w nocy zdrzemnąć. Byłam z tego faktu tak zadowolona… A jedyną reakcję, jaką zyskała moja wypowiedź, było lekceważenie. Też mi się jest z czego cieszyć? Dziecko ma trzy miesiące i nie budzi się co chwilę? Trzeba było dać butelkę i po kłopocie, prawda?
A ja się uparłam na karmienie piersią 🙈.

Takie drobne i już dawne incydenty coraz bardziej nasuwają mi jeden wniosek – brak jest wspólnoty wśród matek. Nawet jeśli przy pewnych okazjach czujemy ze sobą więź, to coś wśród nas umarło.

Mizernie wyglądasz w piaskownicy? Wystarczy, że wspomnisz, iż „idą czwórki”, inna matka pokiwa głową ze zrozumieniem i … Zajmie się całkowicie, czymś innym np. przeglądaniem pięknego życia na instagromowych kontach.

Brak wspólnoty. Już na zawsze?

Raczej nie przeszkadza mi już bardzo brak więzi z innymi matkami. Raczej chcę myśleć, że wszystko, co powinnam robić, to utrzymywanie więzi z najbliższymi mi osobami, bez względu na rolę społeczną i płeć.

Kolejna możliwość wejścia do tego grona przede mną. Już od września będę mogła na nowo obserwować „wyścigi mateczek”. Przecież pierwszaki to bardzo ważny etap życia dziecka. A ja mam wrażenie, że przechodzimy łagodnie na kolejny poziom.

Chciałabym, aby obyło się bez problemów. Niestety jestem świadoma niedoskonałego dostosowania społecznego Starszaka. I wietrzę tu przyszłe punkty zapalne z innymi matkami, ale również z kadrą nauczycielską. A jaka jest moja myśl przewodnia w tym temacie? Chcę, aby Starszak poczuł się dobrze w grupie rówieśników. Wtedy sama nauka nie będzie dla niego bardzo wymagająca.

Szykuję się również na kolejne ciosy w plecy. Dzieciaki są dużo mądrzejsze w relacjach grupowych. Jeśli chodzi o rodziców, to mam wrażenie, że zbytnio opieramy się na swoich nieprawdziwych przekonaniach. Co mam na myśli? Na przykład, że praca zdalna nie jest prawdziwą pracą. Z tym że jak podsumowałam czerwiec, to okazuje się, że zarobiłam więcej(!) niż na etacie w banku. 🤔 A poświęciłam na to mniej czasu. Godne zastanowienia? Z pewnością to przekonanie trzeba u niektórych przepracować.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz