W czterech ścianach…

with Brak komentarzy

Świat znów funduje nam wstrząsy, zwłaszcza w naszym kraju. Już nawet o powrocie pandemii nie mówi się tak dużo, jak o sprawach z naszego podwórka.

Czasem chciałby się stać głuchym na to wszystko co na zewnątrz i w spokoju realizować to, co dla nas najważniejsze. Ale nie da się całkowicie odciąć od innych. Potrzebujemy równie ich, aby być szczęśliwymi.

Skupiamy się na tym co dla nas najważniejsze. To oczywiste. Chcemy, aby NAM było dobrze. W tym względzie jesteśmy egoistami. A przecie nie można być egoistą, prawda? A może jedna można?

Tak często wybieramy jedno z dwóch ekstremum, że nie widzimy opcji … pośredniej. Jak dbać o własne stadko i mieć kontakt z „zewnątrz”? Jest to możliwe? Oczywiście.

Do tego będziemy potrzebować wyznaczenia granic – sobie i innym. Na co jesteś skłonna przystać, a co jest dla Ciebie nie do ogarnięcia?

Przykład? Nie znoszę ciągłego hałasu i tłumu. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, gdy spotyka to mnie co jakiś czas. Nie jestem z tego powodu szalenie szczęśliwa, ale nie jest to też jakąś tragedią wielką.

Nie lubię, gdy ktoś wtrąca się w moje sprawy prywatne. Ale czasem rozmawiam o nich z zaufanymi osobami (poza Panem Mężem). To czym się dzielisz i w jakim stopniu zależy od Ciebie.

mój dom, moja twierdza

Zdecydowanie potrzebuję miejsca, fizycznego i psychicznego, które zapewni mi minimum poczucia bezpieczeństwa. To mój dom, w który mogę robić i powiedzieć wszystko co chcę. To mój czas, kiedy mogę przemyśleć co tylko chcę.

Ostatnio przeleżałam całe 10 minut w wannie (dla matki to ogromy sukces) i doszłam do kilku konkluzji dotyczących codzienności. Przede wszystkim łatwo być dumnym z siebie, gdy wszystko się układa według planu. Kiedy wszystkie zadanka masz odhaczone, a wszystko wkoło wspiera nasze wysiłki. To takie proste, prawda?

Sęk w tym, że dzięki przeciwnościom możemy się sprawdzić. Tylko w chwili powodującej u nas stres możemy przekonać się jak działamy, jak reagujemy, jakie błędy popełniamy. Po co to? Aby uczyć się na tej podstawie. Jeśli wiemy, jaka sytuacja powoduje u nas, że „zamrażamy się”, nie jesteśmy w stanie racjonalnie działać, wtedy robimy wszystko, aby nie dopuścić do takiej sytuacji.

Druga rzecz, jaka mi przyszła do głowy to, że dużo zapominamy lub pomijamy. Możesz mieć wrażenie, że ciągle jesteś w ruchu, ciągle coś załatwiasz, ani na chwilę nie usiądziesz na tyłku, ciągle w biegu… A kiedy Cię zapytać, co zrobiłaś, to nie jesteś w stanie powiedzieć co takiego to było. Byłaś zajęta i już.

A kiedy zapiszesz sobie: zadania z pracy, ugotować obiad, zająć się dzieckiem, zrobić pranie, rozwiesić pranie, posprzątać zrobić zakupy…itd. okazuje się, że jedna trochę tego było, prawda? Tak bardzo polegamy na naszym „autopilocie”, że nie mamy poczucia sprawczości. A te rzeczy nie dzieją się same, to my je wykonujemy.

tragedia

Ostatnio dotarła do nas tragedia. Nie dotyczyła nas w żaden sposób, ale… dotarła do nas, do naszych rozmów i myśli. Sprawa miała miejsce w sąsiedztwie i chodziło o kłótnie rodzinne, niedopasowanie charakterów i problemy z alkoholem. W to wszystko zostaliśmy zamieszani przez jedne epizod. Mała przysługa, która z niewiedzy wpłynęła na zaognienie już nie łatwej sytuacji.

Dlaczego tak się stało? Ludzi nie interesują problemy innych, chyba że mogą o nich poplotkować. Aby pomóc w takiej, czy innej sytuacji nie jesteśmy skorzy. I nie wybielając się, ja również nie umiała bym prosić o wsparcie osób z zewnątrz. Czy tak zostaliśmy wychowani? Aby nie wtrącać się do spraw innych ludzi? To chyba tu tkwi zalążek każdej tragedii.

Mówi się:

Co nas nie zabije, to nas wzmocni.

Friedrich Nietzsche

A ja mam trochę inne zdanie na ten temat. To co nas spotyka w życiu, to po prostu spotyka. Czy tego chcemy, cz nie. Trudno. Czy doznane przeciwności, tragedie i kłopoty nas wzmocnią? Raczej nie. Przez nie mamy traumy i inne kłopoty do końca życia. Z jednymi w końcu nauczymy się żyć, inne będziemy ignorować. Ale one już zawsze z nami będą. Nie jest to nasz wybór. Każda tragedia, która nas spotyka, zmienia nas, nasze spojrzenie na innych ludzi i otaczający świat.

Takie przekonania możemy rozpowszechniać wśród najbliższych, którzy nie doznali danej przeciwności losu. Powinniśmy być tego świadomi. Każdy powinien żyć własnym życiem,a nie obawami i traumami innych.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz