nasze stado

with Brak komentarzy

Dziś będzie o naszej rodzinie. Czasami zapominamy o osobach obok nas. Dzieje się to, zwłaszcza gdy odczuwamy brak czasu, presję otoczenia… A zaniedbane relacje te najbliższe bardzo trudno odbudować.
Bardzo często zdarzało mi się ograniczać swoją aktywność w sieci właśnie dlatego, że pomimo pracy, jaką wykonuję, chciałam być obecna w naszym codziennym rodzinnym życiu.

nawyk bliskości

Chciałam pracować zdalnie właśnie po to, aby być blisko z moją rodziną. Pierwsza myśl o niej pojawiła się już, kiedy byłam w pierwszej ciąży. Później przyszła proza życia i zaczęłam pracować tradycyjnie. Co się naszarpałam to moje. Kiedy zaszłam w drugą ciążę, już wiedziałam, że absolutnie nie popełnię tego błędu. Nie będę się szarpać z bieganiem do żłobka, przedszkola. Praktycznie urlop wychowawczy był już pewnikiem. Również z racji małych problemów zdrowotnych w ciąży, zrezygnowałam z aktywności zawodowej.

Po co to wszystko? Aby w pełni być obecną w życiu chłopców. Inne czynniki również miały tu swój udział. Na przykład zajęcia i terapie starszaka wymusiły na mnie troszkę inne podejście, bardziej „mamusiowe”.
Co nie oznaczało, że chcę całkowicie i bezgranicznie poświęcić się (nie lubię tego wyrazu, raczej lepsze będzie „zająć się”) wychowaniu dzieci.

W ciągu tego czasu, a będzie tego już przeszło trzy lata, wypracowaliśmy własne nawyki bliskości. Nie masz pojęcia, czym mogą być? Jednym z najważniejszych jest rozmowa. Serio. Osobiście uważam, że wszystko można załatwić, rozmawiając, ale z zachowaniem szacunku dla drugiej strony. Żadne krzyki i wściekłe kłótnie! To bardzo stresogenne sytuacje.

Przytulanie. Kiedy ostatnio się przytulałaś do kogoś? Albo Ty przytuliłaś kogoś do siebie? Pamiętaj, że dotyk u ludzi ma kluczowe znaczenie dla wszelkiego rozwoju i odstresowuje.

Buziaki. Wiesz, że pocałunek wywołuje wyrzut endorfin do krwi? Kiedy się całujemy lub dajemy buziaka, stajemy się szczęśliwsi. W dzisiejszych czasach warto „zainwestować” w obdarowywanie buziakami. Zwracają się i tworzą atmosferę wolną od negatywnych emocji.

Śmieszki. Z pewnością słyszałaś nie raz, że śmiech to zdrowie? To prawda. Dzięki śmiechowi, ale takiemu na całe gardło 😂, dotleniamy cały organizm, rozluźniamy mięśnie i … no cóż, znowu dostajemy nagrodę w postaci endorfin. Poza tym dzięki śmiechowi najczarniejsze myśli pierzchają w podskokach, zaczynamy widzieć przyszłość w jaśniejszych barwach, optymistycznie.

Uważność. To przebywanie ciałem i duchem w konkretnym miejscu i zauważanie, akceptowanie osób wokół siebie. Wow! Wyszło mi bardzo coachowo. A chodzi o to, aby być z rodziną tak naprawdę, nie połowicznie. Bez zaglądania do telefonu, gdy rozmawiamy lub bawimy się razem. Może to oczywiste, ale często zapominamy o tym. Przecież to tylko jeden sms lub wiadomość na messengerze. Nie daj się zwieść, Twoja uwaga już poleciała od najbliższych do rzeczy w sieci.

małe rytuały rodzinne

Mamy w mojej małej rodzince własne rytuały „bliskościowe”. To kilka wypracowanych zasad, jakich się trzymamy. Dotyczą one wszystkich członków, bez wyjątków.

  • Rozmowa. Już wiesz, że dla nas jest ważna. A rozmawiamy ze sobą codziennie. O czym? Co się działo w ciągu dnia. Z chłopakami rozmawiamy podczas wieczornego rytuału. W czasie kąpieli, a potem już w łóżkach pytamy się, jak dziś się czuli. Częściej robię to ja, bo Pan Mąż niestety pracuje na zmiany i po prostu wieczorami go zazwyczaj nie ma.
    Z Panem Mężem też rozmawiamy codziennie. Raczej ja wypytuję, co tam u niego w pracy 😜, ale nasze rozmowy nie ograniczają się tylko do codziennych spraw. Często omawiamy własne marzenia. Na przykład co będziemy robić na emeryturze. 😁 Albo co będzie się działo, kiedy już będziemy staruszkami. Zawsze chcieliśmy spędzić ze sobą starość, spacerujący i trzymający się za ręce staruszkowie, zawsze w nas wyzwalali takie właśnie pragnienie. Hmm… to się chyba nazywa miłość 💖.
  • Przytulanie. Przytulaski są u nas codziennie praktykowane. Bez okazji i jakieś większej potrzeby. Ale nie! Właśnie sama potrzeba przytulenia jest zawsze. Z dzieciakami to jest bezproblemowe. Mały zawsze wciśnie się na kolana albo będzie chciał pierś i tak przy okazji można pogłaskać. Co ciekawe, mały ma hmm… dość obficie owłosione plecki (Starszak też tak miał, ale się wytarły) i zawsze to takie przyjemne pogładzić tą szczecinkę 😜. Starszak też czasem przychodzi się przytulić, ale coraz częściej uważa, że jest na to za duży. Choć czasem jak leżę na łóżku i czytam książkę, przerywa to, co robi i przychodzi się przytulić.
    A z Panem Mężem to trudniej, bo częściej go w domu nie ma. Kiedy jest, uskuteczniamy prztulaski na każdym kroku.
    Przytulanie jest potrzebne każdemu, bez różnicy na wiek.
  • Buziaki. Rozdajemy na prawo i lewo. Bez ostrzeżenia i obficie. A tak serio, to nie wyobrażam sobie wyjścia do pracy Pana Męża bez pocałunku. A dzieciaki? Młodszy sam „wymusza” buziaki, starszak jest bardziej zachowawczy i jedynie „na dzień dobry” daje buzi. Zasada jest jedna, jeśli ktoś nie ma ochoty na to, to nie zmuszamy. A już na pewno nie ma u nas sytuacji: „pocałuj ciocię [imię]”. W życiu! Absolutnie. Pocałunek to okazywanie ciepłych uczuć drugiej osobie. Jest zarezerwowany dla bliski, a nie dla np. nielubianej/nieznanej cioci/babci.
    Starszakowi zdarzają się też buziaki „na dobranoc” 😉
  • Śmieszki. Wszelakie przytulanki, gilgotki i wygłupy są jak najbardziej naszą codziennością. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby nie być śmiechu w moim domu. Często się wygłupiamy razem, bawimy. Nie chcę dopuścić do sytuacji, że powstanie między nami jakaś oziębłość, obcość… To straszne. Śmiech jest na to lekarstwem. Uśmiechaj się do kochanych osób i śmiej się na zdrowie.
  • Uważność. Kiedy się bawimy, to się bawimy. Wtedy ja nie pracuję, nie gotuję obiadu, nie sprzątam. No, chyba że nasza zabawa to właśnie gotowanie – starszak bardzo lubi mieszać składniki i kroić warzywa. A co za tym idzie – to co razem ugotujemy, to również razem zjemy. Kiedy ćwiczymy czytanie lub pisanie, to wtedy jesteśmy na tym skupieni. To konieczność przy starszaku, bo ma właśnie problem z utrzymaniem uwagi.
    Czy kiedykolwiek patrzyłaś tak naprawdę na twarz swojego dziecka lub innej bliskiej osoby? Ale tak naprawdę? Wypatrywałaś zmarszczek, drobnych włosków na płatku ucha? A może plamek na tęczówkach? Spróbuj. Zadziwisz się, ile drobnych szczegółów można dostrzec, gdy się zatrzymamy na moment i będziemy wpatrywać całą sobą.

Jak budujesz swoje stado? Jakie relacje są między członkami? To istotne rzeczy, a tak często pomijane. Nie wystarczy, że zarabiasz na utrzymanie rodziny, czy zapewniasz opiekę. To może robić każdy, nawet niespokrewniony. Rodzina jest wtedy, gdy są emocje i poczucie więzi, bliskość. Zadbaj o nie.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz