„copy”… kurs

with Brak komentarzy

Na drodze dobrych wibracji zakupiłam kurs, na który czaiłam się już kilka razy. Miałam dwa podejścia do zakupu i … za każdym razem coś mi przeszkadzało. Później tłumaczyłam sobie, że go nie potrzebuję. 😊

Ale się udało. Kupiłam. Zrobiłam nawet trochę pierwszego modułu i … zaczęła się pandemia. Dlaczego to takie istotne? Czytaj dalej 😁.

ciągły rozwój

Trochę już lat żyję na tym świecie. Nieodmiennie zdumiewa mnie, kiedy ktoś mówi, że „on uczyć się już nie musi”. Racja. Już nie musi. Studia, jeśli miał zrobić, już zrobił albo i nie… Nieistotne. O co chodzi z tym „musi”, „nie musi”? Teraz może. A co najfajniejsze, może się uczyć to, co lubi i chce się nauczyć. Nie wyobrażam sobie, aby kiedykolwiek przestała się uczyć. Czuję ciągły niedosyt nie tyle wiedzy, ile umiejętności.

Tak zgrabnie przechodzimy do kursu, w którym de facto utknęłam! A to było tak. Kupiłam kurs i od razu zaczęłam moduł pierwszy, tak na fali dobrych fluidów. Samo „copy” już całkiem nieźle ogarniam, ale moja podświadoma potrzeba ciągłego rozwoju i udowadniania, przede wszystkim sobie, że jednak coś tam potrafię w danej dziedzinie, skłoniła mnie do zakupu. Ufff… Napisałam to! Wierz mi, to nie takie proste przyznać się do tego.

I lecę sobie „lajtowo” z lekcjami, kiedy ogłoszono pandemię. W tym momencie wszyscy rzucili się do pracy online! Jako wirtualna asystentka (gdybyś jakimś cudem umknęła Ci ta informacja, to więcej na temat mojego „biznesu” znajdziesz o >>>TUTAJ ) musiałam mocno popracować dla klientów. Co ciekawe odnotowałam wzrost zlecanych zadań i … nawet czasu na tego bloga za bardzo nie miałam🙈.

Zanim się oburzysz, że „jak to?”, „taka zorganizowana i co? nie robiła kursu?”, przeczytaj dalej. Dobra organizacja to przede wszystkim dopasowanie priorytetów w danym czasie. A pandemia przełożyła się na to, że „cisnęłam” z zadaniami klienta. To na tamten moment było najważniejsze. Odpuściłam własną obecność w sieci i moje kursy. Musiała lawirować pomiędzy zobowiązaniami dla klientek a ogarnięciem rodziny. Wbrew pozorom praca online jest dużo bardziej produktywna, gdy dzieciaki jednak chodzą do przedszkola. 😁 Nowy obraz rzeczywistości, w jakiej się znaleźliśmy, musiał zostać wdrożony w życie codzienne. Do wszystkiego trzeba się przyzwyczaić. Również do zmian.

To, co z tym rozwojem? Wracam do moich przerwanych kursów i wdrażania nowości w moje życie.
Na pierwszy ogień leci kurs z „copy” od Tekstowni.pl

A co w nim znajdziemy? Dużo bardzo przydatnych informacji potrzebnych, dla wszystkich, którzy wiążą z copywritingiem swoją przyszłość. To doskonałe zajęcie, które można wykonywać online.

specjalizacja

Po co w ogóle copywriting, jak jestem wirtualną asystentką? A dlatego, że wybrałam sobie to jako swoją specjalizację, obok programowania stron. Te dwie specjalności doskonale się uzupełniają. Znając życie za jakiś czas „urodzi” mi się, że do tego zestawu przyda się również umiejętność projektowania graficznego 😁.

Zawsze ubiłam pisać. Ba! Uważam, że robię to nawet całkiem nieźle. Co prawda, czasem mam wrażenie, że moje słowa w głowie nijak się mają do przelewanych na klawiaturę. Jakby stawały się „drewniane”, „niemrawe”. Z pewnością to znów odzywa się moja podświadomość.

Kiedy byłam nastolatką, moim największym marzeniem na przyszłość to było, zostanie pisarką. Zamieszkanie we własnym domu na odludnej wyspie. Najlepiej, aby miała ta wysepka jakimś łagodny klimat. Choć kilka razy mi się to zmieniało! Zwłaszcza po przeczytaniu kolejnego kryminału Mankella. Zimowe krajobrazy wzburzonego Bałtyku…
Ale chodziło zawsze o tą samą koncepcję. Niezależność, samowystarczalność i możliwość kreowania nowych światów, postaci, życiorysów.

W swej nastoletniej naiwności nie widziałam minusów takiej wizji przyszłości. Im więcej na ten temat się dowiadywałam, tym bardziej ciągnęło mnie właśnie do copywritingu. Nawet miałam kurs od Agi Skupieńskiej „Zacznij zarabiać na pisaniu” (link o TU) Zaczęłam nawet pisywać na platformie texbookers.com. Ale szczerze to zbyt wiele czasu na to poświęcałam, a zarobek był opłakany. Tak powstała myśl o WA, tak abym mogła jednak czerpać radość z tego, co będę robiła.

To, co teraz będzie? Ha! Zamierzam opisać tutaj wszystkie kursy, jakie mam i które czekają, aż je przerobię. Zaczynamy od „Copy”. Nawet rozpisałam sobie poszczególne lekcje na konkretne dni. Bez presji i nerwów, ale konsekwentnie przerobię go i … zacznę wymiatać w copy!

A czy Ty masz jakieś kursy czekające na lepsze czasy?

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz