Sami sobie to robimy.

with Brak komentarzy

Czasem to bardzo smutne, że sami siebie ranimy w przypływie gorszego nastroju. Zmuszamy się do określonych myśli, działania. Czasem ze szkodą dla siebie, aby przypodobać się innym.

Kiedyś bardzo często katowałam się (teraz już wiem) niedorzecznymi myślami i niewypowiedzianymi wprost oczekiwaniami dotyczącymi mnie i mojego zachowania.

czas dla mnie

Kwarantanna uwolniła mnie od kilku rzeczy, które robiłam, choć permanentnie mnie męczyło i powodowało zły nastrój. Wywoływało to wszystkie niespełnione oczekiwania, które miałam nijako wypełniać. Tak nakręcana sprężyna była na progu swojej wytrzymałości.

Izolacja społeczna pozwoliła mi spokojnie wycofać się z życia „na zewnątrz” i nikt nie miał tego za złe.
To dla dobra wszystkich, prawda?

Zakładam słuchawki, puszczam Spotify i … odcinam się. Uff…

Nie zawsze udawało mi się to. Katowałam się wewnętrznie wieloma rzeczami. To, że myślę inaczej, niż powinnam, że nie jestem dość dobra w praktycznie każdej rzeczy, którą wykonuję. Na porządku dziennym było zastanawianie się: „co inni pomyślą?”. Tak! „Pomyślą”, a nie „powiedzą”.

To przeradzało się już pomału w paranoję. Katowanie siebie jest jedną z najczęstszy form samookaleczenia.

Mocne słowa? Zdecydowanie. Ale to niestety smutna prawda. Mówię to z własnego doświadczenia. Wiele moich działań, schematów myślenia, mój mentalny obraz siebie samej… to wszystko nie było ukształtowane świadomie, ale bardzo mocny wpływ był innych.

Bardzo szybko pozbyłam się własnej pewności siebie, autonomii. Wystarczyło kilka lat w podstawówce i z „chłopczycy” ustawiającej po kątach chłopców 😎 zmieniłam się w marionetkę nauczycieli i innych dorosłych. Pamiętam do dziś nawet nie jakieś konkretne zdarzenia, ale te wewnętrzne poczucie niesprawiedliwości i pytanie”ale dlaczego?” na które nie uzyskałam odpowiedzi.

Dopiero w dorosłym wieku, po wielu przeczytanych książkach, gdzie szukałam informacji jak dobrze wychować dzieci, okazało się, co robiono ze mną. Szok i smutek.

Odgrzebują się z tego wszystkiego pomału, zaznaczam własną autonomię i już głośno mówię to, co kiedyś czułam, że muszę przemilczeć.

Przestaję się kaleczyć, tulę siebie mentalnie i pocieszam moje wewnętrzne dziecko, dopuszczam je do głosu.

nic nie musisz, ale możesz

Teraz podejmując jakąkolwiek decyzję, zastanawiam się, czy to, co robię to tak naprawdę mój cel. Czy to, co, jak działam, myślę, to są moje myśli i działania.

Nic pod publiczkę, wszystko w zgodzie ze sobą. Głupie słowa o przekraczaniu własnej sfery komfortu wrzucam na śmietnik słów. 😁Za każdym razem, gdy to słyszałam, cała wewnątrz czułam głęboki opór. Ba! Nawet wewnętrzny bunt!

Po raz kolejny, po przemyśleniu całej sprawy dochodziłam do wniosku jednego: jeśli robię coś wobec czego, nie czuje się dobrze, to widać. Jestem nieszczera w takim działaniu. A finalnie co mamy? Zero efektów, bo nieszczerość jest bardzo łatwo wychwytywana w przekazie nawet tym niewerbalnym.

Męczysz siebie i innych. W imię czego? Bo tak trzeba? Bo tylko tak się rozwijamy? Nie zgadzam się!

Działając w zgodzie ze sobą, własnymi wartościami jesteśmy dużo lepiej odbierani przez innych i zdecydowanie lepiej się rozwijamy. Swoim tempem i na własnych warunkach!

Kto tak stwierdził, że 100 000 zł przychodu to sukces? Kto ustalił taką, a nie inną kwotę?! Niby dlaczego ona jest dla mnie dobra? A może… nie potrzebuję tyle?

wybierasz to, co istotne – dla ciebie

Nieraz już wspominałam o świadomym wybieraniu, co jest dla nas ważne. Rozmowa z samą siebie pozwala poznać nam nasze nieuświadomione motywacje i to, co się dla nas tak naprawdę liczy.

Nigdy nie będę rozchwytywaną duszą towarzystwa, ale też tego nie chcę. Życie „na świeczniku” nie jest dla mnie. Wolę się gdzieś zaszyć w dresie i książką 😂.

Życie spokojne i na własnych warunkach, bez krzywdzenia innych i przede wszystkim samej siebie. Wybieram tylko to, co dla mnie ważne. Oczekiwań innych nie zamierzam spełniać, jeśli nie będą zbieżne z moimi wartościami.

A co dla mnie ważne? Pomaganie innym, spokojnie życie rodzinne, możliwość realizacji swoich pasji.
Nie chcę za każdym razem się tłumaczyć z każdego swojego posunięcia.

Chciałabym, aby nastał kiedyś taki czas, gdy to, co myślę i robię, było przyjmowane jako coś oczywistego i immanentnie związane z moją osobą.

Może warto się nad sobą zastanowić. Poszukajmy swojego miejsca w życiu. Nie róbmy sami sobie krzywdy.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz