Co z moim synem?

with Brak komentarzy

Kwarantanna kwarantanną, ale co z naszymi dziećmi? Trafiło akurat, kiedy jest masa załatwiania, bo marzec to zapisy do szkoły, a kwiecień to przygotowania do opinii w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Nazbierało się, a u nas to nawet niewielkie przeszkody. Inni mają dużo poważniejsze problemy. Co nie oznacza, że wkurzam się na … los? Owszem, czuję złość.

Bo co z moim synem? Co będzie dalej? Jak sobie poradzi on i my, rodzice? Na to ciężko znaleźć odpowiedź.

Co ma robić rodzic, aby było dobrze? To pytanie ciągle mnie nawiedza. Zastanawiam się, jak najlepiej przygotować nas i synów do zmiany, jak nastąpi we wrześniu. Bo chyba wtedy edukacja powszechna wróci na swoje tory? Oby.

poszukiwania

Ciągłe rozmyślania prowadzą mnie w rejony, jakich czasem nie chcę odwiedzać. Ciągłe poczucie zagrożenia powoduje u mnie gniew. I tu właśnie mnie dogłębnie wstrząsnęło.

Wielu rodziców w ten niełatwy czas przerzuca się na tryb zadaniowy. I ja też tak działam. Mam listę zadań, którą trzeba zrealizować przed wrześniem. Zapisy do szkoły – załatwione, potwierdzenie przyjęcia do szkoły – załatwione. Zapisy do przedszkola – załatwione, potwierdzenie przedszkola – załatwione…

I tyle nam się udało. Mamy zapewnione miejsca w placówkach oświatowych dla obu chłopców…

Co dalej? Nie wiadomo kiedy będziemy mogli zrobić opinię w PPP ani nie wiem, czy uda nam się znaleźć dodatkowe zajęcia dla starszaka. A konieczne są, dzięki nim robił spore postępy.

Musiałabym pójść z oboma na bilans do pediatry. I co? Siedzimy w domu, mam nadzieję, że w sierpniu odhaczymy kolejny punkt na liście pod tytułem „Wielka zmiana”.

Co dalej? Gdzie szukać rozwiązania lub innych możliwości? Te pytania i jeszcze więcej rozterek ma wielu rodziców. BA! Wydaje się, że my mamy nawet dość komfortową sytuację, przecież moi synowie nie potrzebują bardzo specjalistycznej opieki, czy pomocy terapeutycznej.

Moje pytania zawiodły mnie w pewnej chwili w odmęty internetu, z których uciekałam jak najszybciej. Dołowanie się nawzajem i licytowanie, kto z nas ma gorzej… to nie moja bajka. Nie chcę w tym uczestniczyć. Ale jak poradzić sobie w zaistniałej sytuacji, gdy ważą się losy naszych dzieci?

odpowiedzi

Nie ma łatwych i sprawdzonych odpowiedzi. A jedynie jeszcze więcej niejasności i rozterek. Jak dojść do stanu, w jakim możemy przyjąć, że damy sobie radę?

Wypracowałam na to przez ostatni miesiąc swój własny mechanizm. Chcesz go poznać? Nie jest zbyt odkrywczy, bo uważam, że najlepsze rozwiązania to te proste.

  • przyznaj się do własnych uczuć. To trudne. Długo trenowano nas w zaprzeczaniu swoich uczuć, do ich ignorowania lub pomniejszania. Nie nazywamy ich wprost. A to błąd! Powiedz co czujesz. Ja czuję gniew. Jestem wkurzona. Wiem, na poziomie logicznym rozumie, że to, co teraz ma miejsce, jest z myślą o dobrobycie naszego całego społeczeństwa. Tak. Ale mimo tego jestem wściekła, że cała sytuacja odbije się na przyszłości moich dzieci. 😑. To moje uczucia i nie wymagają potwierdzenia z zewnątrz, czy są ok, czy nie. One są. Przyjmij je, zaakceptuj.
  • zastanów się, co możesz zrobić. Sytuacja jest taka, a nie inna. Niewiele możemy zrobić z tym że np. nie możemy iść z dzieckiem do lekarza, czy na terapię. Czy z tego powodu trzeba siąść i zacząć płakać? Może warto przeanalizować własne środki. Co możesz zrobić sama? Z pewnością nie mogę przeprowadzić profesjonalnej terapii SI, ale nic nie stoi na przeszkodzie poszukać na YT filmów z ćwiczeniami dotyczącymi wparcia integracji sensorycznej. Tak robię, ćwiczę z synem w tym ograniczony zakresie, pomimo braku większych kompetencji w tym kierunku. Podobnie jest z zajęciami logopedycznymi, ćwiczymy z tym, co udostępniała nam pani Ola, ćwiczymy.
  • przeczekaj i sprawdzaj. I ostatnie, nie zostaje nam nic innego jak śledzić rozwój sytuacji. Sprawdzać na stronach (Chwała za internet!) placówek oświatowych i zdrowia, kiedy będą możliwe jakiekolwiek zajęcia. Mam nadzieję, że do sierpnia wszystko w miarę się unormuje i będziemy mogli robić jakiekolwiek plany.

Wygląda to dobrze? A może piszę oczywiste stwierdzenia? Czasem trzeba powiedzieć wprost to, co oczywiste. Nieraz nie zauważamy tego, co mamy przed oczami. Moja rada to trochę empatii i cierpliwości. Choć to nie łatwe, gdy w domu rozrabiają dwa koczkodany i pytają wciąż, czy mogą wyjść do piaskownic… A słońce coraz większe i pogoda nęci…

Jak radzisz sobie w czasie tej kwarantanny? Czy również wściekasz się na brak odpowiedzialności innych, choć sama z uporem maniaka starasz się wytrwać przy zdrowych zmysłach? 😂
Pomaga pozytywne nastawienie i nadzieja na lepszy czas.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz