Co z tą dyscypliną?

with Brak komentarzy

Kiedy cały dzień mamy wypełniony zadaniami, rzadko kiedy zastanawiamy się nad tym, co może poprzez swoje zachowanie przekazywać otoczeniu dziecko.
Nie raz, ani nie dwa razy odczułam to na własnej skórze. Zazwyczaj, gdy bardzo nam się śpieszy nasza latorośl „staje okoniem”. A my? Odczuwamy złość. Pytanie na kogo lub na co? Na dziecko? Na sytuację?

Jednym z rozwiązaniem takiej sytuacji jest poznanie mechanizmów działania naszych i naszych dzieci. Zachowujemy się w określony sposób, bo w większości przypadków tak nas nauczono.

A można inaczej.

pozytywna dyscyplina. co to?

Moim odkryciem była Pozytywna Dyscyplina, o której już pisała. Ale było to już dosyć dawno, dlatego chciałam o tym raz jeszcze napisać.
Czym w sumie jest ta osławiona Pozytywna Dyscyplina?

To działanie stanowczo, ale uprzejmie w stosunku do członków rodziny. Pozwalaj sobie na zarejestrowanie i zaakceptowanie uczuć innych, okaż zrozumienie.

Pozytywna Dyscyplina opiera się na pięciu kluczowych zasadach:

  • Pomaga dzieciom poczuć się częścią rodziny, naszego „stada”. Nikt nie lubi być pomijany, ignorowany. Niestety czasem tak traktujemy dzieci – jak przedmioty, które można postawić w dowolnym miejscu. Działając tak, pracujemy nad ich obniżeniem poczucia wartości.
  • Szacunek i stanowczość. To, że kochamy swoje dzieci, wcale nie oznacza, że musimy im pozwolić robić wszystko, co tylko zechcą. To my jesteśmy rodzicami i to my jesteśmy odpowiedzialni za dzieci. Jeśli będziemy rozpieszczać dzieci, szacunek bardzo szybko się ulotni z naszej rodziny.
  • Nie na chwilę. Efekty PD może zaobserwować za miesiąc lub trzy, a nawet za kilka lat. To, jak wychowujemy nasze dzieci, wpływa na ich przyszłość, tą bliską i tą daleką. Czy chcesz, aby twoje dzieci lubiło siebie, sprawnie podejmowało decyzje w przyszłości? Oczywiście, że tak, Każdy rodzic tego che dla własnych dzieci.
  • Uczymy zasad działania w społeczności. Jak rozwiązywać problemy? Jak współpracować oraz wnosić swój wkład do życia rodziny, społeczności? Tego wszystkiego pomaga nauczyć się właśnie PD.
  • I najważniejsza chyba zasada: zachęcamy dzieci do samodzielnego odkrywania, w czym są dobre.

co u mnie działa?

Swego czasu przeczytałam e-booka „Pozytywna Dyscyplina” i szczerze musiałabym do niej znów wrócić. Zauważyłam, że od kiedy mam karty narzędzi PD, operuję tylko na nich.
To skondensowana dawka podstawowych technik radzenia sobie z problemami codziennymi.

Warto przeczytać książkę, aby poznać fundamenty, na jakich opiera się cała filozofia działania. Trzeba przede wszystkim zrozumieć działanie mózgu. Naszego i dziecka.
Kiedy się złościmy, to niewiele z racjonalnych treści trafi do nas. W nerwach nie damy rady zrozumieć, co się do nas mówi. Dotyczy to również dzieci. Tłumaczenie czegoś złoszczącemu się dziecku nie ma sensu. Nic nie dotrze do niego.
Co w takim wypadku można zrobić? Ochłonąć.

Dotyczy to dziecka i rodzica. Dobrym narzędziem jest „pozytywna przerwa”.
Mój starszak, od kiedy pojawił się młodszy, na wszelkie sposoby wypróbowuje, jak daleko może się zachować w danej sytuacji. Oj, bardzo pracuje nad naszą cierpliwością i opanowaniem. Dlatego zawsze, kiedy zaczyna się wciekać, proszę go, aby poszedł do pokoju i porozmawiał z pluszakami o tym, jak się czuje. Za jakiś czas podchodzę do drzwi i pytam się, czy możemy już porozmawiać. Zazwyczaj na tyle się uspokaja, że udaje nam się dojść do porozumienia.

Kolejnym narzędziem, jakie sprawdza się u nas to „Cztery „P” Pomyłek. Nie oszukujmy się, my rodzice również możemy popełnić błąd. Dzieci uczą się najwięcej poprzez obserwację, dlatego ważne jest to, jak my sobie radzimy z problemami, emocjami i błędami. Jeśli sami nie potrafimy prawidłowo reagować, czy zachować się, to dlaczego oczekujemy tego od naszych dzieci? Przykład idzie z góry, prawda?

Najważniejsze, aby nie skupiać się na samych błędach. Co się stało, to się nie odstanie. Raczej zastanów się, czego można się nauczyć dzięki tym błędom.
Jak działać? Przede wszystkim ochłonąć po fakcie. Pamiętaj, że w nerwach nikt nie działa racjonalnie i niczego się nie nauczy. Dotyczy to dzieci i oczywiście nas. Zastosuj „pozytywną przerwę”. Ja, kiedy potrzebuję ochłonąć – zamykam się na chwilę w łazience i staram się skupić na oddechu. Praktyka jogi bardzo w tym pomaga.😉 Kiedy czuję, że nerwy już mnie puściły, wracam do chłopaków.
Popełniłam błąd? Przyznaję się do tego. To pierwsze „p”. Przyjmuję odpowiedzialność (drugie „p”) za to, że miałam swój udział w błędzie. To było spowodowane moim działaniem, a nie tylko zrządzenie losu. Kolejne „p”, to pogodzenie się z dzieckiem. Bardzo często zapominamy o „czarodziejskich słowach” wyuczonych w dzieciństwie. Słowo „przepraszam” naprawdę może wiele zdziałać, jeśli je wypowiadamy szczerze. A dzieci bardzo łatwo wybaczają.
Ostatnie „p” to poszukanie rozwiązania problemu, razem z dzieckiem.

To dwa najczęściej stosowane u mnie narzędzia. O innych napiszę może innym razem, bo okazuje się, że mój wpis bardzo znowu zaczyna się rozrastać😊.

Czy chciałabyś przeczytać o innych narzędziach „Pozytywnej Dyscypliny”? Daj znać.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz