Ciężkie chwile i miłe poranki.

with Brak komentarzy

Nikt nie twierdził, że macierzyństwo to prosta sprawa. Gorzej. Nikt o tym nigdy nie wspominał poza słodko pierdzącymi reklamami mlek początkowych lub papek dla maluchów 😉.
Możesz nie być mamą albo dopiero stać przed progiem tego „pokoju”. Ważne, abyś zdała sobie sprawę z kilku sprzecznych rzeczy związanych z macierzyństwem.

Cienie i odcienie …

Żyjemy w jakiejś nierzeczywistej bańce, w której nie powinno się wspominać o pewnych faktach. Tym bardziej wspominać na forum i jeszcze przy obecności płci przeciwnej. Przecież to nie wypada i już na pewno nie wolno mówić o tych gorszych momentach. A później wszyscy zdziwieni, że młodzi ojcowie nie wiedzą jak się zachować, gdy … kobieta po porodzie ma „problemy”, a nikt ich nie nauczył i nigdzie o nich nie słyszeli, to co? Mieli się jakoś w cudowny sposób sami dowiedzieć w jednym momencie?

Ale o różnych przypadkach niezrozumienia między rodzicami, a dotyczącego spraw związanych z dziećmi… można wiele pisać.
Matki czują się w ciągłej gotowości odpowiedzialne za wszystko. Dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, że ojciec dziecka zostaje zredukowany do roli … hmm nawet nie wiadomo jakiej. Zauważ, że mówi się „dziecko zostało SAMO z ojcem w domu”. No, jakie samo??! Przecież z ojcem!
Niestety, w naszym społeczeństwie pomimo prób wciągnięcia ojców w wychowywanie dzieci (urlop tacierzyński), nadal pokutuje opinia, że tylko i wyłącznie matka może zapewnić 100% opiekę dziecku.

Wybacz, ale w całej rozciągłości się nie zgadzam. Nie twierdzę, że nie mam problemu zostawienia młodszego pod opieką kogoś innego. Oj, mam. Pewnie to dlatego, że nadal się karmimy piersią. I jak zwykle moje obawy (będzie czuł się opuszczony, będzie płakał, będzie się bał… itd.) są bardziej w mojej głowie. Tak samo było ze starszakiem. Obecnie Starszaka z miłą chęciom zostawiam w przedszkolu lub u babci😜.

To pierwszy cień w macierzyństwie – ciągłe myślenie, zamartwianie się, obawianie się sytuacji, jakie wcale nie muszą nastąpić. Jest na to sposób. Odpuścić. Dać innym możliwość zajęcia się dzieckiem. Nie będzie to łatwe. Ale po kilku razach można docenić… samotne wyjście do Biedronki!

Kolejne cienie to te związane ze zdrowiem dzieci. Martwimy się o nie ciągle do tego stopnia, że zapominamy o … własnym zdrowiu. Jeśli chcesz zawsze być na posterunku, to nie dziw się, że podupadasz na zdrowiu. Każdy, nawet matka potrzebuje odpoczynku, snu i dobrego jedzenia. Nawet chwili na zebranie myśli, aby nie działać cały czas na autopilocie.

Przypomniałam sobie o tym niedawno. Młodszy się rozchorował, kaszel taki, że aż tracił dech. Dwie noce z rzędu bezsenne, bo budził się co godzinę z płaczem i próbował załapać oddech. Więc co robiła matka? Maluch na ręce i marsz po kuchni tam i z powrotem przy uchylonym oknie, aby lepiej się oddychało. Zombie to przy mnie było piękne stworzenie😂.
Niewyspana oczywiście musiałam jakoś funkcjonować przez dzień, z bólem głowy, ze złym humorem… Skutki niewyspania się. A do tego jeszcze nakładały się emocje: strach, złość, bezsilność…

Można oszaleć, ale matka co robi? Nie zastanawia się nad tym, tylko działa, bo kto jak nie ona?? A wystarczyłoby powiedzieć ojcu dziecka, że jestem zmęczona, zajmij się nim! Bardzo wielu matkom to przez gardło nadal nie przechodzi.
Zbyt często zapominamy, że komunikacja to podstawa każdej dobrej relacji. Mów czego potrzebujesz, bo ludzie nie potrafią czytać w myślach.

Czasem, gdy jesteśmy zmęczone, odczuwamy zniecierpliwienie w stosunku do dzieci. Bo dziecko chce wszędzie wejść, zobaczyć, dotknąć, polizać(!). Próbuje jakimś sposobem przekazać nam, czego potrzebuje, ale my w codziennym pędzie spraw na już, nie mamy czasu zauważać tego, co dziecko chce nam przekazać. Wtedy dziwimy się, że ono płacze i jest nieznośne. A postaw się na jego miejscu, jak możesz się czuć? Nieważna, zignorowana, odtrącona, ustawiona poza „stadem”?

Dużo więcej tych cieni niestety istnieje, a o których dowiadujemy się po fakcie. Czasem mamy ochotę rzucić to wszystko i wyjść tak jak stoimy, trzaskając drzwiami. Oj, tak. Bardzo często. Wtedy w myślach mamy bardzo niecenzuralne słowa i bardzo przykre emocje. Mamy ochotę krzyknąć na dziecko, że je nienawidzimy.
Nie bulwersuj się w tym momencie, każdy z nas ma swój limit wytrzymałości. Kiedy wiele rzeczy się nawarstwia i dziecko w swej nieświadomości dorzuca swój „kamyczek” mamy dość.
A potem są wyrzuty sumienia, bo jak mogłam to pomyśleć, przecież kocham swoje dzieci, nie wyobrażam sobie, żeby ich nie było! Ale to wszystko jest tak bardzo ludzkie, że aż powszednie. Tak jest i trzeba tę prawdę po prostu przyjąć do siebie. Nigdy nie jest ciągle źle lub ciągle dobrze.

Macierzyństwo to rollercoaster emocji, od miłości do nienawiści. Wszystkie odcienie emocji od tych najmroczniejszych do tyś świetlistych mieszają się w sposób niekontrolowany.

Pogodne chwile

Zbiegiem czasu dostrzegamy coraz więcej tych dobrych chwil. Ale tylko pod warunkiem, że się staramy to robić. Często na pewnym etapie matki odsuwają się emocjonalnie od swoich dzieci. Zaczynają je tylko obsługiwać. I znów na to ma duży wpływ … codzienność i brak dbałości o siebie i relacje z innymi.

Jak dostrzegać te dobre chwile? Wbrew pozorom to bardzo proste i bardzo trudne zarazem.
Przede wszystkim trzeba się zatrzymać w tym swoim biegu. Określić samej sobie co jest teraz najważniejsze. A to bardzo trudne zadanie.
Ja rozumiem, że praca zawodowa rządzi się swoimi prawami i nawet w firmach, które szumnie chwalą się work-life balance, mają w nosie życie prywatne pracowników.
Zacznij od małych zmian – kiedy jesteś z dzieckiem to z nim bądź naprawdę. Bez telefonu, telewizji. Skup całą uwagę na dziecku. Z początku może to być trudne, ale z czasem wchodzi w krew, to jest jak nawyk.

W weekendy wyłącz się z sieci. Ha! Zdziwisz się, jaką to robi wielką robotę. W pewnym momencie łapiesz się na tym, że zajmujesz się tylko rodziną, bez odpowiadania na e-maile, powiadomienia w social mediach. Tak, to dlatego przestałam się udzielać na Insta w weekend. Nie wrzucam zdjęć na profil, bo … mam wyłączoną komórkę🙈. Całe dwa dni. Jeszcze niedawno dałam się wciągnąć w pracę w weekend – to było okropne doświadczenie dla wszystkich. Ja byłam non stop zmęczona, a w domu narastała atmosfera niezadowolenia i złości. Zwłaszcza dzieci, jak małe antenki, wychwytują takie emocje latające w zamkniętej przestrzeni. Musiało buchnąć, prawda? Z tym że jak w porę to przerwałam. Teraz mam szlaban w weekend na pracę.

Chciałoby się robić wszystko i w ekspresowym tempie, lecz czasem należy zwolnić i wyrównać się do poziomu dziecka. Może Cię zaskoczyć i nauczyć czegoś. Na przykład cierpliwości.

Już jutro mamy okazję, by pokazać naszym bliskim, jak bardzo man na nich zależy. Święta co roku przypominają mam, że rodzina najważniejsza.
W ramach mikołajkowego prezentu może po prostu bądź obecna na 100%? To najlepszy prezent na świecie. Dzieci nie pamiętają, jakie samochodziki dostali w prezencie, ale czy rodzic był z nimi. Do dziś pamiętam spacery z moim tatą. Rzadko się zdarzały i dlatego tak wryły się w moją pamięć przez te wszystkie emocje, jakie wzbudzały.

Miłych mikołajek życzę.🎅

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz