Rozpraszacze na drodze do celu

with Brak komentarzy

Mam swój cel. Z wielkim (lub nie) trudem ustaliłam metę, miejsce, sytuację, do której chcę dążyć. I wszystko by było super i pięknie, gdyby …. inni nie zmówili się, aby mi przeszkadzać. Ba! Czasem nawet pogoda przeszkadza, prawda? Bo jak tu biegać (cel przebiec maraton), gdy za oknem oberwanie chmury! No, litości.

Kobieta czytająca książkę, wśród półek zapełnionych książkami.

To, co uważamy, że przeszkadza nam w dążeniu do obranego celu, można definiować i (co najfajniejsze) zmniejszać lub zwiększać jego natężenie.
To, co siedzi w głowie, można dowolnie modelować. Myśli można kształtować tak, aby nam pomagały, a nie przeszkadzały. 

Rozpraszacze – dobre strony.

Myślisz, że przeszkadzacze są wszędzie? Tak, to prawda. Dla jednych będą to 😲 dzieci, dla innych irytujący dźwięk zza sąsiedniej ściany. 

Czy takie sytuacje lub osoby mogą mieć dobre strony? Zdziwisz się. Tak, dobrą stroną rozpraszaczy jest to, że istnieją.
Pomyśl: nikt ani nic Ci nie przeszkadza. W pierwszej chwili myślisz “Rany, ale super!”. A teraz zadaj sobie pytanie: “Jak długo wytrzymam w takiej izolacji?”

Aby się rozwijać i zdobywać nowe doświadczenia, które pomagają osiągnąć obrany cel, potrzebujemy innych. 

kobieta siedząca na ławce z wyciągniętymi ramionami nad głową, jej dłonie układają się w kształt serca. W tle zachód słońca na plaży.

Powiedzmy, że twoim celem jest napisanie ebooka dla mam (jakikolwiek temat, może być np. jak utrzymać w domu w miarę porządek, a nie zwariować).

Pisanie, że można sprzątnąć rano, a później rozsiąść się z kawką w ręku; jest nierealne do wdrożenia dla odbiorców tego ebooka.

Tak napisze osoba, która nie ma dzieci. Wiem to, bo tak uważałam, kiedy jeszcze chłopaków nie było na świecie.

Statystyczna mama ma mało czasu i musi żonglować swoją uwagą pomiędzy dziećmi, mężem, obiadem, sprzątaniem, zakupami, pracą zawodową i jeszcze do tego dbać o siebie, swoje zdrowie, rozwój … itd.

Pisząc taki ebook i mając przerywniki pod tytułem: “mama jeść, mama, a on nie chce … coś tam, mama przytul, mama pić… itd” możesz się wczuć w sytuację odbiorcy i wykorzystać wszystkie emocje, jakie się pojawiają, wykorzystać jakieś “myki”, które pomagają Ci mimo wszystko pracować nad tym ebookiem. Twoje doświadczenie w tym obszarze to wartość dodana. Tego nie znajdzie się w innym ebooku, tylko w Twoim.

Doświadczenie danej sytuacji, emocji im towarzyszącym – to są dobre strony rozpraszaczy.

A co jeszcze? Kiedy musisz wstawać od komputera, co jakiś czas, to masz bardzo bardzo naturalny system pracy zwany “pomodoro”! Kręgosłup i oczy będą wdzięczne, a i głowa szybciej będzie pracować, jeśli co jakiś czas zrobisz jej reset. 😉

Co jeszcze? Możesz doskonalić się w sztuce wybierania. Co w danym momencie jest najważniejsze? Co można odpuścić, a co musi być zrobione natychmiast?

Rozpraszacze – złe strony.

Co jest w takim razie niedobrego w rozpraszaczach?
Czasem, gdy ich jest zbyt wiele, najzwyczajniej w świecie irytują. A irytują tym bardziej, im mniej spaliśmy w nocy. Niewyspani jesteśmy mniej odporni na przeciwności losu i mamy bardzo niski próg cierpliwości.

tunel z dwoma torami, słabo oświetlony

Czasem przez przeszkadzacze może nam umknąć jakaś genialna myśl. I to jest bardzo irytujące.

Nie jesteśmy w stanie skupić się na kilku rzeczach naraz. Tak zwany Multitasking nie istnieje. Możemy robić kilka rzeczy naraz, ale skupiamy się na jednej rzeczy.

Dzięki nim praca wydaje nam się strasznie ciągnąć. A programy do monitorowania czynności pokazują, że rzecz, która powinna trwać 10 minut, wykonujemy od godziny. Bo zapomnieliśmy zastopować zegar!

Jeśli coś ciągnie się w czasie, nie mamy poczucia sprawczości. Nie widzimy, ile zostało zrobione. Jak daleko jesteśmy na swojej drodze do upragnionego celu.  Tracimy motywację do jakiegokolwiek działania. Dopadają nas coraz to bardziej emocje o tym ciemniejszym odcieniu.

I najgorszy czynnik. Stres. Zaczynamy odczuwać stres. Cały czas i wszędzie. Nie potrafimy już się zrelaksować, odpocząć.

Wpadamy w błędne koło! Nie odpoczywamy i narażamy się na jeszcze większe stresy, co gorsza długotrwałe. 

Upadamy na zdrowiu, nasza kreatywność najpierw kuleje, by później zniknąć całkowicie. Czujemy instynktowny strach, przed podejmowaniem jakichkolwiek działań. A to skutkuje pogłębianiem się problemu.

Hmmmm… za daleko posunięta teoria? Pewnie tak, 😉

Ale niewykluczone, że może taka sytuacja zaistnieć, jeśli nic nie zrobimy z przeszkadzaczami. Drobna irytująca rzecz może pociągnąć bardzo poważne konsekwencje.
Dlatego warto działać szybko i zdecydowanie. 

Jak radzić sobie z rozpraszaczami?

Tak naprawdę to nie ma jakiegoś złotego środka. Każdego z nas co innego irytuje w otoczeniu. Co innego nam przeszkadza. 

A najlepszy sposób na walkę z tymi rozpraszaczami to pogodzić się z nimi. Nie wyeliminujesz ich ze swojego życia na zawsze. 
Możesz starać się ograniczać dostęp do siebie, ale czy warto?

Zielony leśny zagajnik podświetlony słońcem

Możesz unikać pewnych sytuacji, ale wtedy nie dowiesz się, jak możesz w nich reagować.
Każdą myśl lub przekonanie można zmienić. 

  • Krok pierwszy to uświadomienie sobie, że przeszkadzać (myśl/osoba/sytuacja) istnieje.
  • Krok drugi to praca nad własnym odbiorem przeszkadzacza (myśli/osoby/sytuacji)

To jak w moim motto na stronie głównej: “Problemy nie istnieją są tylko wyzwania”.

Proste wyrazy, a mogą zmienić nasze patrzenie na świat.

Co rozprasza mnie?

A jak to jest u mnie? 
Do moich naczelnych rozpraszaczy należą: dzieci, mąż, dom, zakupy, obiady, porządki…itd.
Bardzo standardowo. Jestem mamą dwóch chłopców i muszę ogarniać ich i swoją rzeczywistość.

Teraz, we wrześniu jest już trochę lepiej. Starszak chodzi do przedszkola, więc o jedną angażującą osóbkę przez pół dnia jest mniej. Uff…

Mi pomaga planowanie i organizacja. 

Pozytywne myślenie i dbanie o siebie. Już nie zarywam nocy. Chyba że mamy na drugi dzień zero obowiązków to i owszem, jeśli jakaś czytelnicza pozycja wymaga poświęcenia 😉

Uważność. Można się śmiać z technik relaksacyjnych, jogi i medytacji. Jasne, że można. W moim przypadku jednak właśnie ćwiczenie uważności pomogło mi nie irytować się na ciągłe “mamo! a coś tam…”, notoryczne bójki chłopaków, czy zlewu zawalonego naczyniami. 

Uważność to bycie tu i teraz. Kiedy piszę post na blog, to piszę. Kiedy ktoś do mnie mówi (patrz: przerywa, przekszkadza), zwracam się do źródła zakłóceń i oświadczam, że będę dostępna (zrobię coś, zainterweniuję za moment).

Jedyne odstępstwo od tej zasady to fakt “mordowania” się braciaków. 😜

To jak przełączanie się z kanału na kanał. 

A chwilowe oderwanie wzroku od monitora i wyjrzenie przez okno (mam widok na park🌳🌲 ) pomaga ubrać emocje i myśli w słowa. Szybciej praca postępuje. 


A Ciebie co rozprasza❔ Jak sobie z tym radzisz❔

Moim największym ostatnio osiągnięciem, było napisanie kalkulatora w Excelu. Przerwa w użytkowaniu tego programu to 15 lat. Ale poradziłam sobie całkiem nieźle, mimo ciągłego “mamo!…” 

Takie rzeczy napawają nas wewnętrzną dumą. To miłe uczucie i warto je w sobie pielęgnować.😊

Rozdaję listę, dzięki której możesz zapisywać przeczytane książki (dwie wersje do wyboru). Odbierz swój prezent.

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz