Chmura wstydu

with Brak komentarzy

Ostatnio pisałam o zbieractwie i pochłanianiu przestrzeni przez rzeczy. Istnieje jednak jeden typ naszych dóbr, który niepostrzeżenie i w ukryciu się kumuluje do momentu, gdy … dostajemy informację na maila, że czas wykupić dodatkową przestrzeń. Wtedy albo dorzucamy kolejne Giga, albo zaprzestajemy kolekcjonować.

Kobieta siedząca na plaży czyta ebooka na czytniku.

nieszczęsne promocje

Mam dużo zakupionych ebooków. W sumie nawet nie liczyłam ich. Na moje nieszczęście jestem zapisana do trzech księgarni ebooków, a na nich co chwilę pojawia się jakaś okazyjna wyprzedaż czy promocja. Obecnie kontroluję odruch, aby coś kupić „bo to przecież tylko 12 złotych”.

Nie było łatwo ograniczyć się do tego, co się ma. Co chwilę wydawane są nowe pozycje i … ehh… oczy by chciały, serce się rwie, ALE! Rozum (na całe szczęście) mówi obecnie: „STOP”.

Kobieta siedząca na balkonie  czyta ebooka na czytniku.

Pamiętam jakieś wakacje. Miałam ze sobą tylko komórkę (oczywiście i czytnik). Leniwy dzień i błogie, zasłużone leniuchowanie. Wpadłam na pomysł pobuszowania trochę w necie. Całe szczęście zasięg i internet rwał się co chwilę. Ale udało mi się zalogować do Woblinka Klikam i klikam. A to, co znajdę do wrzucam do koszyka. A wiesz, na tym sklepie, z każdego zamówienia wraca do Ciebie 10 złotych. Takie kody rabatowe – Bumerang. Bardzo, ale to bardzo zachęca do zakupów. A książek, które by człowiek chciał jest ogrom.

Ale co się finalnie stało, kiedy oprzytomniałam? Urwał się zasięg w komórce! 😁 W sumie dobrze, bo w koszyku było już dobrze ponad 70 złotych 😲
Od tego czasu, powiedziałam sobie, dość. Na początku był limit jednego ebooka na miesiąc. Obecnie już jest to jeden na 6 miesięcy i musi to być naprawdę, naprawdę taki „pożądany”, że myślę o nim ciągle.😉

Drugą księgarnią, którą często oblegam to Ebookpoint. Jest związana z Helionem, a co oznacza dużo książek o programowaniu i biznesowych.

Wszystkie zakupione książki wrzucam w „chmurę” na Google Desk.

porządki

Niedawno stwierdziłam, że czas na zrobienie porządków z danymi. Człowiek zapisuje wszystko to, co wydaje mu się potrzebne lub to, co WYDAJE mu się potrzebne.
Z ebookami zawsze miałam zgrzyt. Pomimo iż były one zapisane na moim koncie w danym sklepie, to jakoś pewniej się czułam, gdy były tak na serio MOJE, na mojej powierzchni. 😉

Kobieta na hamaku czyta ebooka na czytniku.

Problem z tym, że danych przybierało i przybierało. Miałam Dyski już na dwa emaile i jeszcze Dropbox i jeszcze OneDrive ….😤 No i jeszcze na czytniku sporo😝.

Taaa…. trochę poszalałam. Dlatego powzięłam „męsko-damską” decyzję: eliminacja niepotrzebnego. Selekcja i kasowanie wszystkiego, co nie jest istotne (i nie jest zapisane w innych miejscach).
Bardzo ciężka sprawa, zwłaszcza emocjonalnie. Prawie tak trudna, jak rozstawałam się z papierowymi książkami i sprzedawałam przez Skupszop. Zarobiłam na tym sporo, bo chyba ponad 400 złotych.
Ale emocjonalnie była to ciężka przeprawa. Każda książka do mnie „krzyczała” 😔 Dałam radę i już na pułkach jest luźniej. Przygotowuję się do drugiej tury selekcji papierowych książek.

„Potęga Kiedy

Przy porządkach na czytniku znalazłam ebooka Michaela Breusa „Potęga Kiedy .
Można się ze mnie śmiać, ale kiedy przeglądałam tę pozycję to, w sumie zaczęłam czytać i … moje porządki trochę utknęły. Książka uświadomiła mi bardzo dużo rzeczy. Między innymi to dlaczego ok. 15-16 jestem już bez energii i w sumie mogłabym strzelić sobie drzemkę.😉

Czytnik ebooków z okładką ebooka "Potęga Kiedy" autorstwa Michaela Breusa.

Wiedzę z tej książki można wykorzysta na bardzo wielu płaszczyznach: od rodzicielstwa do zarządzania samym sobą.

Okazało się, że jestem LWEM ( a raczej LWICĄ😜), ale nie takim salonowym, raczej pod względem energetycznym i zapotrzebowania na sen.
Pewnie teraz już widzisz przed oczami sawannę i odpoczywające lwy w cieniu akacji … hahaha…

Mniej więcej tak to wygląda. Wstaję, raczej budzę się sama bardzo wcześnie, bo już od 5:30 do 6:00. I co może innych wprawiać w osłupienie, nie czuję senności i potrzeby rozruszania się. Budzę się i wstaję z łóżka. Działam w pełni świadomie. W odróżnieniu od Pana Męża, do którego nie warto nic mówić (Poza „Dzień dobry Kochanie” i buziak) zaraz po tym, jak wstanie. Jest nieprzytomny jeszcze przez jakieś 30 minut.

Najlepiej pracuje mi się właśnie rano. Do godziny 10 mam już większość rzeczy priorytetowych skończonych lub przy końcówce. Później następuje okres, gdzie nie potrzebuję „myśleć”, działam na autopilocie. Gotowanie obiadu, ogarnianie mieszkania. To nie wymaga podejmowania jakichś ciężkich decyzji (co jemy mamy zaplanowane wcześniej i kupione pod to produkty).

Tak jak wspomniałam zniżkę energii mam po południu. To czas, kiedy mogę wyjść na spacer, by powolutku noga za nogą wlec się po parku. To też najgorszy czas dla mnie, aby skupiać się i rejestrować na przykład co się do mnie mówi. Kiedy już muszę być na jakimś spotkaniu o tym czasie, wszystko notuję. Rano następnego dnia ogarnę, co się do mnie mówiło i co się ode mnie wymaga.

Wieczór to już dla mnie totalne lenistwo i niebezpieczny czas. Mam wtedy najmniej cierpliwości. Jestem już zmęczona i senna. Wymaganie ode mnie jakichkolwiek działań to tortura.

Ale można temu zaradzić, wprowadzając kilka poprawek w ciągu dnia. O tym właśnie Breus pisze. „Myki” jak wykorzystać i (lub) ustawić swój poziom energii w ciągu dnia, aby starczyło jej na … wieczorne gry w planszówki, jak mawia Ola Budzyńska 😉.

Jeśli chcecie wiedzieć, kiedy najlepiej rozmawiać ze swoim dzieckiem to również ta książka odpowie na to pytanie.

Kiedy najlepiej uprawiać jakikolwiek sport? Jaki chcesz osiągnąć rezultat? Czy schudnąć, czy poprawić wyniki? To wszystko jest właśnie tam!

Naprawdę pluję sobie w brodę, że na tak długo zapomniałam o tym ebooku. Ile niepotrzebnych konfliktów można byłoby zaradzić dzięki wiedzy z niego zdobytej!

Jeśli jeszcze nie zauważyłaś to tak, bardzo polecam przeczytać tę pozycję. Serio, serio.


I miało być krótko, bo wakacje. A jak zawsze się rozpisałam….
No, nic. Zaczytanych wakacji!


  • „Chmura wstydu” – podobnie jak „stosik wstydu” lub „półka wstydu”, to miejsce, przestrzeń, w której składamy, kumulujemy, zbieramy wszystkie pozycje, które zakupiliśmy i … jeszcze nie przeczytaliśmy. Czekają, aż je zauważymy i przeczytamy. Napawają nas poczuciem wstydu, bo dokupujemy kolejne, gdy tych posiadanych jeszcze „nie spożyliśmy”.
    Sposób na poradzenie sobie z tym problemem:
    1. zaprzestanie czasowe lub całkowite nabywania nowych pozycji.
    2.zaczęcie czytania tych pozycji od najstarszych, lub od najcieńszych lub od najbardziej interesującego temat … Obojętne, jaki system wybierzesz.

    Zacznij je czytać od razu!

Dołącz do społeczności bloga

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przekazywanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój e-mail będzie chroniony. W każdym momencie będziesz mógł/mogła się wypisać.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz