Sztuka odpuszczania

with Brak komentarzy

Każdej sztuki można się nauczyć i wprawiać się w niej ciągle. Dzisiejszy post to w sumie opis mojego wczorajszego dnia.

Mogłoby się wydawać, że ja wszystko mam zaplanowane i (co gorsza? Co oczywiste?) zrealizowane. Czy Twoja lista TO-DO na dany dzień zawsze ma wszystkie „ptaszki”, zawsze wszystko masz odhaczone?

Uwaga! Teraz może zawalić się jak domek z kart Twoje wyobrażenie na mój temat. Nie zawsze mam wszystko odhaczone na liście. Tragedia, ha ha ha!
A tak serio to odhaczanie listy nie oznacza, że jesteś super zorganizowana. Pamiętaj, że w danej chwili coś może być priorytetem, a kiedy indziej już tylko mieć status: „Byłoby dobrze zrobić, ale bez załamki, jeśli nie zrobisz.

Rezygnacja.

Kiedy zrezygnowanie z czegoś jest czymś niedobrym? Czym jest rezygnacja?

rezygnacja
1. «zrzeczenie się lub zaniechanie czegoś»

2. «stan przygnębienia i zniechęcenia towarzyszący zgodzie na sytuację, której nie można zmienić»

Słownik języka polskiego

Czasem musimy z czegoś zrezygnować dla własnego dobra. Chyba prawie nigdy nie są to rzeczy, które sami dla siebie chcemy i je zaplanowaliśmy.
Jedyny przypadek, jaki przychodzi mi na myśl to sytuacja, kiedy musiałam zrezygnować z wyjazdu z powodu okoliczności ode mnie niezależnych. Czy było przykro? Ogromnie. Mam wrażenie, że każda rezygnacja niesie ze sobą emocje i uczucia z tej ciemniejszej puli :(.
Rezygnacja dla mnie rzadko kiedy jest łatwa, bo nie czuję tutaj tej siły sprawczej. Nie lubię nie mieć wpływu na to, co się ze mną dzieje. Decyzja podejmowana jest jakby poza mną.

Czasem musimy zaniechać jakichś działań, bo nam po prostu szkodzą. Tak fajki trzeba rzucić… Jak się z tym czujemy? Nie za dobrze. Czujemy opór przed tym, co musimy zrobić, bo … eh! Ta decyzja nieraz nie jest naszą autonomiczną decyzją. Palenie szkodzi. To wiemy. Ale i tak puszczamy dymka? Bo to nałóg. Niestety kierują nami przyzwyczajenia i chemia.

Drugie znaczenie tego słowa to częsty stan po poddaniu się „siły losu”. Nie lubię tego, bo ja zawsze staram się jednak działać. Takie poddanie się nurtowi jest dla mnie niewygodne.

Odpuszczanie sobie.

Jak to jest z tym odpuszczaniem? Dla jednych to pobłażanie sobie, a dla innych sposób na prokrastynację.

Prokrastynacja lub zwlekanie, czy też ociąganie się (z łac. procrastinatio – odroczenie, zwłoka)

– tendencja, utożsamiana z odwlekaniem, opóźnianiem lub przekładaniem czegoś na później, ujawniająca się w różnych dziedzinach życia.

Wikipedia

Dla niektórych jestem super zorganizowaną osobą, która wszystko ma zapisane, zaznaczone i zorganizowane. Myśl, że jak coś sobie zaplanowałam na dany czas (konkretną datę), to muszę tego dotrzymać, nie jest całkowicie zgodna z prawdą.

Ja przekładam na inny termin rzeczy, jeśli czuję, że w dana chwila nie jest właściwa. Może zdarzyć się ogrom rzeczy, które wpłyną na nasze plany.

Co wtedy zrobić?
Prosta metoda. Patrzysz na swoją listę TO-DO na dany dzień lub tydzień i … wybierasz. Co jest najważniejsze dla Ciebie w danej chwili, co MUSI się wydarzyć? A co możesz przerzucić np. na przyszły tydzień lub miesiąc?

Na przykład wizyty u lekarzy (w naszej rzeczywistości) nie możemy sobie podarować, bo przyjdzie nam czekać na kolejną …. 3 lata (informacja sprawdzona – tyle się czeka do endokrynologa, jakbym chciała skorzystać z NFZ-u, a nie prywatnie 😤). Ale czasami jest szansa na przesunięcie terminu wizyty, zwłaszcza kiedy wybieramy się do niego prywatnie. U mojej ginekolożki nie ma żadnego problemu z tego typu zdarzeniem – dzwonię i przesuwamy.
Każdy z nas doskonale wie, jak wygląda jego kontekst życia, jego codzienność i sam podejmuje decyzję „Co dalej?”, „Jak działać?”

Dlatego ja wolę sobie odpuszczać, bo taki moment zakłada jakieś konkretne działanie.
Zostawiam całkiem za sobą? Przesuwam na inny termin? Albo obniżam poziom wykonania.

Piłka jest po naszej stronie boiska. Nie jesteś bezwolnym liściem, który miotany jest wiatrem raz w jedną stronę raz w drugą. Decydujesz i działasz, wybierasz kierunek, w jakim będziesz dążyć dalej.

Jak to u mnie było?

To był piątek. Wstałam po niezbyt dobrze przespanej nocy dosyć wcześnie. Aby dodać sobie trochę energii, zaczęłam dzień jak zwykle (od jakiś 3 tygodni).

Rozłożyłam matę i zaczęłam od medytacji, a później joga i trening od Kasi Grządki. Od jakiegoś czasu ten zestaw poranny pozwala mi rozruszać się i obudzić dużo łatwiej niż kawa (wiem, tym zdaniem zadałam wielu kawoszom mentalny ból … 😜).
Chłopaki spali, bo jak się budziło co 20 minut w nocy, to trzeba było to odespać, prawda?
Zrobiłam sobie kawę (chyba nie myślałaś, że bez kawy daję radę 😁 – kawa musi być). Usiadłam do stołu w kuchni i wyciągnęłam swój planner pełen czasu.

To taki mój mały rytuał poranny. Sprawdzam, co sobie zaplanowałam na dany dzień. W ten piątek poczułam, że muszę zwolnić. Zarządziłam sobie #slowfriday.
Co musiałam zrobić? Zadania dla klientów oraz wysłać do nich maile. To musiałam, resztę mogłam pominąć lub zrealizować.

Przesunęłam na kolejny dzień jeden z moich treningów, godzinkę nauki programowania i poprawki na moją drugą stronę.
Po akcji Eweliny Muc #chciectomuc mającej na celu stworzenie skutecznej strony, zapisałam sobie śliczny plan poprawek i tego, co chcę wprowadzić na stronę Asystentki Biznesu. Od groma tego się znalazło. Miałam do tego siąść w piątek i na spokojnie, punkt po punkcie realizować.

Czy z powodu przesunięcia tych rzeczy czułam się źle? Miałam wyrzuty sumienia? Zaskoczę Cię.
Jeszcze nie tak dawno nieodhaczone zadania na liście wprowadzały mnie pod koniec dnia w zły nastrój. Ale od kiedy zaczęłam sobie to wszystko racjonalizować. Tłumaczyć sama sobie, że to nie żaden dramat, kiedy coś przesunę, pominę. Zwłaszcza kiedy jest to coś, co mogę nadgonić w późniejszym terminie.

Dlatego teraz sobie siedzę przy stole w kuchni obok stoi kawusia. Za mną już medytacja, joga i trening od Kasi Grządki, a ja kończę kolejny punkt na mojej liście dnia.

Zostanie mi do zrobienia zadania z wczoraj, ale nie stanie się absolutnie nic złego, jeśli zrobię tylko jedno czy dwa z nich. To, co zostanie, przerzucę na następny tydzień. Grunt to podchodzić do swoich planów elastycznie i zostawiać sobie naprawdę duży margines bezpieczeństwa.

Wszystko da się zrobić , jeśli ma się właściwe do tego podejście.

Dołącz do społeczności bloga

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przekazywanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój e-mail będzie chroniony. W każdym momencie będziesz mógł/mogła się wypisać.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz