Otaczający lęk.

with Brak komentarzy

Tak, siedzę sobie i myślę. Czasem chyba zbyt dużo, mam wrażenie. O błoga nieświadomości… A kiedy przychodzą do mnie nieoczekiwane myśli, to jest to jak grom z jasnego nieba. Mogę to nazwać nawet olśnieniem. Tak też było z lękiem, strachem, jaki dosyć często odczuwam.

Medytacje

Jakiś czas temu trafiłam na Mirka Burnejko. Zaczęło się od jego podcastów (polecam gorąco) i jego mini kursów dostępnych bezpłatnie: biohackingu i produktywności. W jednej z lekcji zalecał medytację, jako remedium przeciwko stresowi.

Myślę sobie: „A co tam? Spróbuję trochę inaczej niż zwykle.”
Czytanie książek i praktykowanie mindfulness , to była zawsze moja medytacja. Spróbowałam inaczej. Ściągnęłam polecaną aplikację i jedna sesja, a później druga … wsłuchiwanie się w oddech, doświadczanie ciała… a myśli uciekają.

W pewnym momencie: „Rany! no przecież”. Wszystkie sytuacje, które mnie mierziły, kiedy doświadczałam emocji, których nie chciałam i wypierałam je… wszystko to było podszyte lękiem. Moim wewnętrznym lękiem.

Co z tego wynika.

„Co inni pomyślą? Co powiedzą? Jak mnie będą odbierać?”

Ciągle te pytania. Ciągła presja, jaką sobie sami stwarzamy… Właśnie to wszystko przyszło do mnie w czasie medytacji. I jeszcze jedno. Zapytałam sama siebie, dlaczego medytuję? Dlatego, że to „modne”? Czy też czuję taką wewnętrzną potrzebę? Przecież mam swoje własne wypróbowane metody, prawda?

Zdałam sobie sprawę z dwóch rzeczy.
Po pierwsze wcale nie muszę kropka w kropkę robić wszystkiego jak inni, według: „procedury”, „właściwej receptury”, „jedynego właściwego scenariusza”.
Przecież można się tylko inspirować danym rozwiązaniem, a stwarzać rozwiązania tylko i wyłącznie dostosowane do naszych indywidualnych predyspozycji. Aby osiągnąć jakiś cel, można wybrać jedną lub więcej dróg do niego. Nie ma tylko i wyłącznie jednej prawidłowej i właściwej ścieżki.

Po drugie: nie wszyscy będą się zgadzać z moją metodą, moim tokiem myślenia. I to jest w porządku. Nikt nie ma wyłączności na osiąganie jakiś określonych celów. Ba! Nawet nie musisz chcieć co che osiągnąć statystyczna większość społeczeństwa.
Wcale nie musisz posiadać na własność samochodu czy domu. Serio! To tylko wpojone nam przekonania mówią, że jest to oznaką statusu, zamożności czy nawet w jakiś pokrętny sposób, szczęścia. Własność, w niektórych umysłach jest zrównana ze szczęściem. A nie jest to wcale prawdą.

Można być szczęśliwym, nie mając żadnej własności, serio!

Kompensacja lęku.

Każdy z nas inaczej radzi sobie z własnym strachem. Mój strach przed brakiem akceptacji czasem torpeduje najlepsze współprace i działania. U mnie w głowie jest tak mało pewności o słuszności własnych działań, że czasem muszę „ugryź się w język”, aby nie dopytywać się ciągle, czy czegoś nie zrobiłam nie tak, jak rozmówca ode mnie oczekiwał. Takie ustawiczne „marudzenie” niestety skutkuje tym, że druga strona zaczyna wierzyć, że faktycznie coś jej się pomyliło i przejmuje mój tok myślenia. Myśli, że pomyliła się co do mojej osoby.

Dlatego nauczyłam się milczeć. Nie wypowiadam na głos moich rozterek. Czy dana osoba dobrze o mnie pomyśli, czy się na mnie nie zawiedzie? Czasem naprawdę warto stać obok i nie odzywać się, jeśli jesteśmy w nastroju do umartwiania się.
Najgorzej jest, jeśli nie mam feedbacku. Ciszę zawsze odbieram jako niezadowolenie tej drugiej osoby i pojawia się lęk. Co zrobiłam? Czego nie zrobiłam? Co zrobiłam nie tak?

Aby to zadawanie pytań nie szkodziły mi jeszcze bardziej, odcinam się. Wyłączam ruter, wyłączam internet w komórce. Nie sprawdzam poczty ani social mediów. Aby nie kusiło, komórka leży w kuchni, a nie pod ręką. Laptop zamienia się w podstawkę na książki.
Siadam na podłodze z chłopakami i jeżdżę po niej autkami, budujemy mosty, tory i domy z klocków lego. Jest tylko tu i teraz.
Może i powinnam się przejmować tym, że niektórzy uważają mnie za nie dość dobrą matkę, że zamiast skupiać się tylko na dzieciach, mam czelność myśleć od innych rzeczach. Bo jak mogę mieć czas na czytanie książek przy dzieciach albo kodowanie. No, jak?
Czy dotykają mnie takie opinie wypowiadane właściwie nawet nie wprost? Byłoby dużo łatwiej o dialog, gdyby to usłyszeć prosto w oczy, prawda?
Wymowne spojrzenia, burczenie pod nosem i ciche szepty (ale na tyle głośne, abym nie usłyszała). Robi się wszystko, aby ich nie prowokować. Choć w głębi duszy masz ochotę wykrzyczeć: „pilnuj swojego nosa i nie mów co mam robić, czuć i myśleć.”
Bo nie wypada, bo coś powinno się, a czegoś nie. I ciągle to samo.

To jak chodzenie po cienkim lodzie. Nigdy nie wiesz, kiedy nastąpi niewłaściwy krok, więc najchętniej stałabyś w miejscu i nawet udawała, że nie oddychasz. Że cię nie ma.

Ale na dłuższą metę, tak się nie da. 🙁 Co zrobić, aby nie ogarniał nas ten lęk przed oceną, przed tym ciągłym egzaminem, przed brakiem akceptacji innych? Mówienie, żeby się nie przejmować, nie działa. Udawanie, że tego nie ma, również jest kiepskim wyborem.

Nie mam na to odpowiedzi. Ciągle jej szukam. W najgorszych momentach odcinam się, od kogo tylko mogę. Przebywam tylko wśród tych, którzy mnie akceptują taką, jaka jestem, nieidealna i czasem popełniająca błąd za błędem.

Chciałbym przestać się bać o te wszystkie rzeczy, na które nie mam wpływu, ale nie wiem, jak. Myślę, że wiara w możliwości, umiejętności i wiedzę jest tu kluczowa. Akceptacja samej siebie, takiej, jaką się jest to bardzo żmudny proces. Krok po kroku usiłuję zmieniać moje przekonania, które zatruwają mój umysł i odbierają spokój ducha.

Bezpiecznie czuję się na obrzeżach.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz