I jak in….

with Brak komentarzy

Lekko przemeblowałam kuchnię, odkryłam, że najlepiej mi się siedzi w kącie, pomiędzy lodówką a stołem. Zasiadłam w tym miejscu i poczułam się bezpiecznie. Tak jakby schowana przed nierealnymi oczami innych. Zaczęłam myśleć dlaczego.

Nie wiem, czy to przez pogłębianie się mojej choroby, czy też samoistnie staję się coraz bardziej introwertyczna. To może wydawać się bardzo dziwne, ale nie czuję potrzeby spotykać się z niektórymi ludźmi, hmm… nawet bym powiedziała z większością ludzi.

Wiem, że są osoby, które nie wyobrażają sobie życia, gdzie nie ma bezustannie zmieniającego się wianuszka znajomych. Nie jestem jedną z nich.
Nie, nie boję się ludzi. Lubię poznawać nowe osoby, które są pozytywnie nastawione do życia. Trochę, dzięki nim ładuję swoje nastawienie.

Prawda jest taka, że te bardziej ponure i toksyczne wibracje łapię dużo łatwiej niż te optymistyczne, pozytywne. Niestety bardzo mocno reaguję na poziomie emocjonalnym.
Długo trwało nim zdobyłam się na odwagę, aby bronić się przed tymi szkodliwymi dla mnie kontaktami. Wydawało mi się, że radzę sobie z tym całkiem dobrze. Do momentu, gdy znów jedno prozaiczne spotkanie zepchnęło mnie w otchłań. Mam problem z asertywnością, jeśli dotyczy to pewnych osób. Ignorowanie ich nie wchodzi w grę i łapanie “doła” za ich sprawą jest czasem nieuniknione.

Nie sądzę, żeby było to zbadane naukowo, ale czasem myślę, że można być introwertykiem tylko w niektórych obszarach życia. Dziwne, prawda?

Jak ja to widzę? Obszar prywatny mieści się całkowicie w sferze “intro”. Częściej wybiorę wieczór z nosem w książce niż szalone uciechy na jakiejś zakrapianej imprezie. W sumie to nie pamiętam, kiedy ostatnio piłam jakiś alko. Zdarza się.

Sfera zawodowa to może nie całkowita odwrotność, ale nazwałabym to umiarkowanym introwertyzmem. 😉 Lubię być proaktywna w poszukiwaniu ścieżek rozwoju. Moim największym talentem, mocną stroną jest to, że potrafię się bardzo szybko uczyć. Nie boję się nowości i dotyczy to również ludzi. Uczę się z kim mam współpracować, uczę się komunikować z nimi. Czasem wychodzi to dobrze, a czasem nie za bardzo. Tak bywa.
Zależy mi na dobrej współpracy, ale zbyt często ulegam własnym słabym stroną. Nie umie odmawiać. I zdarza mi się przyjąć na własne barki zbyt wiele, aby wykazać się, pokazać od najlepszej strony. Chcę być pomocna, a czasem zapominam, że ja też czasem potrzebuję pomocy.

Dlatego słuchanie opinii innych na swój temat jest istotne. Z tym że czasem niektórzy poproszeni o feedback serwują mi krytykę opartą tylko i wyłącznie na własnych wyobrażeniach.

Moją bolączką zawsze jest to, że martwię się, czy czegoś nie zawaliłam. Odsuwanie takich myśli od siebie nie pomaga. One ciągle są pod powierzchnią świadomości i oddziałują na bieżące czynności. Najbardziej nie znoszę sugestii wypowiedzianych nie wprost. Domyślanie się pobudek, jakimi inni się kierują, nie jest moją mocną stroną. Denerwują mnie mącenie i lawirowanie, zaciemnianie sytuacji. Wtedy najchętniej wycofałabym się, ale nie raz tego nie można zrobić. Niestety.

Jaki znacie najlepszy zawód dla introwertyka?

Dołącz do społeczności bloga

Signup now and receive an email once I publish new content.

Wyrażam zgodę na przekazywanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój e-mail będzie chroniony. W każdym momencie będziesz mógł/mogła się wypisać.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz