Stres … II

with Brak komentarzy

W pierwszej części radzenia sobie ze stresem skupiłam się na emocjach. Praca z kontrolą i rozumieniem własnych emocji tak naprawdę nigdy się nie kończy. Ciągła praktyka pozwala na zastosowanie poprawnego i skutecznego schematu radzenia sobie ze stresem.

W tym poście skupię się na kortyzolu zwanym hormonem stresu.


Photo by Madison Inouye from Pexels

Skoki kortyzolu

Hormony pomagają nam radzić sobie ze stresem, ale… zbyt długotrwały stres wypacza ich działanie. To jak przeciążenie systemu. Jeśli zbyt długo będziemy poddawani stresowi (nawet nie bardzo wielkiemu, ale ciągłemu) hormony będą wydzielane ciągle i ciągle, aż … nasz organizm uodporni się na ich działanie.

Zastanów się nad poziomem kortyzolu, jeśli jesteś poddany długotrwałemu stresowi, jeśli “dojście do siebie” po stresującej sytuacji jest coraz dłuższe oraz kiedy zauważysz u siebie niewspółmierne reagowanie na jakąkolwiek sytuację.

O co chodzi z tym hormonem?

Chcesz, aby po zakończeniu sytuacji stresowej poziom wytwarzanego kortyzolu wrócił do normy. Jego wysoki poziom nie może utrzymywać się cały czas. Dopuszcza się zwyżkę zwłaszcza rano, gdy organizm musi się rozruszać po nocnym odpoczynku.
Chcesz wydzielać odpowiednią ilość hormonu w sytuacji stresowej. Tak, aby organizm nie był zalewany kortyzolem, ale również, aby nie był on za niski! Wtedy też nie działa dobrze.
I ostatnia rzecz. Chcesz przystosować się do stresu. Nie chcesz na znaną Ci sytuację ciągle i ciągle reagować jakby była całkowicie nowa dla Ciebie. Chcesz oswajać swoje stresy, bo w życiu codziennym go nie możemy uniknąć.

Rozpamiętywanie.

Ileż to razy wałkowaliśmy sobie jakieś sytuacje w myślach. Ciągle i ciągle, aż sami byliśmy przeświadczeni, że sytuacja była dla nas ogromnie stresowa. A prawda obiektywna mogłaby wskazać absolutnie coś innego.
Nasze myśli mają moc przywoływania bardzo silnych emocji. Wałkowanie jakieś sytuacji tam i z powrotem nie pomoże nam uporać się ze stresem i obniżyć poziom hormonu. Nasz “głupiutki” umysł będzie myślał, że sytuacja stresowa nadal jest i będzie tłoczył kortyzol z całych sił. STOP!
Kiedy ktoś mówi, że tkwi w stresie całkiem możliwe, że chodzi tu o nurzanie się w niezbyt miłych myślach, a one pogłębiają jedynie objawy stresu. Nie nakręcaj się!
I jeszcze jedna sprawa. Po stresującej sytuacji raczej unikaj “relaksu” 😉 Dlaczego? Kiedy jesteśmy zrelaksowaniu mamy czas myśleć. Możemy popaść w pętlę rozpamiętywania stresowego zdarzenia i nakręcać się. Nie zakończymy sytuacji stresowej, lecz ją przeciągniemy.
Zajmij czymś swój umysł, aby nie mógł rozpamiętywać. Znowu odwracanie uwagi, co nie?
Przydadzą się też lekkie ćwiczenia, gdzie musisz skupić się na utrzymaniu równowagi, koordynacji ruchów czy właściwej postawy. Spowolnienie oddechu też powinno pomóc.

Koncentracja

Wszelkie metody pomagające w koncentracji wskazane są po zakończeniu sytuacji stresowej. Warto wtedy posłuchać intuicji i wyjść na zewnątrz. Kojarzycie powiedzonko, że ktoś musi się przewietrzyć? Całkowicie jest to prawidłowe działanie. Kiedy patrzymy na naturę, automatycznie reakcje stresowe są kończone, uspakajamy się. Dlatego spacer w parku to genialny pomysł po stresującym dniu. Kolor zielony uspokaja i pozwala nam wrócić do równowagi.


Photo by Todd Trapani from Pexels

Słuchanie natury też nam to ułatwia. Spróbuj kiedyś stanąć i słuchać ptaków. Tak, nawet krakanie wron!
Swego czasu mieszkałam w kamienicy, gdzie na podwórku rosło jedno jedyne drzewo. Zostało zasiedlone przez stado kosów. Oj, ludziska, którzy parkowali samochody pod tym drzewem, nigdy nie mieli radosnych poranków. Hahaha! Ale za to ja owszem. Od kiedy pamiętam, kiedy na dworze robi się w miarę ciepło (w okolicy końca marca lub początku kwietnia) śpię przy otwartym oknie. Nie macie pojęcia, jakie to miłe uczucie budzić się, bo usłyszało się kosy (a one wstają bardzo wcześnie, bo już nie raz o czwartej lub piątej rano!). Słuchanie od ran takiego koncertu doskonale nastraja na cały dzień. Skupiajmy się na dźwiękach natury.
I jeszcze jedna ciekawostka. Zapach cytryny również działa od stresująco. Może dlatego tak wiele osób z rana raczy się wodą z cytryną? Hm?

Co pomoże jeszcze?

O regularnych lekkich ćwiczeniach już wspomniałam. Chodzi w nich bardziej o dotlenienie organizmu i zachowanie jego sprawności niż pobijanie jakiegoś rekordu na budowanie masy.
Pamiętaj średnia intensywność, regularność i … najważniejsze … regeneracja. Dawaj czas na odpoczynek własnemu organizmowi.

Doskonale wiecie, że to, co jemy, ma bardzo duże znaczenie na nasze zdrowie oraz to jak reagujemy na stres. Co robi tu całą “robotę”? Woda. Prawidłowo nawodniony organizm może lepiej znosić stres.
Słyszeliście o naszym “drugim mózgu”? To jelita. Dbajcie o nie, a zwłaszcza o ich florę bakteryjną. Jogurty probiotyczne, różnego rodzaju kiszonki są jak najbardziej tu na miejscu.
Mówi się, że powinniśmy ograniczać spożywanie soli. I to jest prawda: jemy soli o wiele za dużo. Ale nie możemy też “przegiąć” w drugą stronę. Całkowite zrezygnowanie ze soli, a co za tym idzie ze sodu, może mieć katastrofalne skutki na nasz mechanizm radzenia sobie ze stresem.
Szczypta soli jest ok. Dwie łychy soli do zupy to już przesada.

Przytulajcie się. Tak prozaiczna rzecz, a ciągle jest zapominana przy każdej okazji. Nie bez powodu płaczące dziecko uspokaja się, gdy rodzic bierze je na ręce i przytula.
Grupa wsparcia też potrafi zdziałać cuda. Nawet jeśli nie znajdzie rozwiązania problemu, którym się stresujemy, to przynajmniej “poklepie po ramieniu” i poprawi nam trochę nastrój.

Uśmiechnij się.

Photo by Amir Ghoorchiani from Pexels

Wspominałam już, że negatywne nastawienie może obniżać nasz próg odporności na stres. Dlatego uśmiechaj się. Do siebie w lustrze, do innych ludzi, do podlewanych kwiatków (serio!) lub swoich czworonożnych pupili. Próbuj, aby uśmiech wychodził z Twojego wnętrza, musi się znaleźć nie tylko na ustach, ale też w oczach.

Poczucie kontroli

Ja bardzo często to robię. Jeśli jakaś sytuacja mnie stresuje, próbuję się do niej jak najbardziej przygotować, oswajam ją i mam poczucie kontroli nad nią. Oczywiście nie wszystko da się kontrolować, ale choćby mały element, to już jest trochę mniej stresująca ta cała sytuacja, prawda? Przygotowanie sobie planów awaryjnych ma na nas działanie terapeutyczne. Uspakajamy się, że mamy kontrolę nad własnym działaniem i wiemy co robić, gdyby nastąpiła jakaś “katastrofa”.

Równowaga kortyzolu

Co zrobić, aby skoki hormonu nie odbijały się na naszym organizmie? Warto wypracować sobie stałe odprężenie. Jak to zrobić? Przede wszystkim ćwiczymy rano. Jak już wspomniałam, poziom kortyzolu rano jest najwyższy, dlatego ta pora jest najodpowiedniejszą do ruchu fizycznego, gdy borykamy się z niestabilnym poziomem kortyzolu.
Jeśli możesz, korzystaj z sauny. Wypocenie złych emocji bardzo pozytywnie wpływa na naszą psychikę. Niestety nie wszyscy mogą korzystać z tego dobrodziejstwa.
I najważniejsze: unikaj malkontentów. Negatywny nastrój jest zaraźliwy, osoby zestresowane również negatywnie wpływają na otoczenie. Pamiętaj, że również social media nie pomagają w utrzymaniu pozytywnego nastroju. Dozuj sobie malutkie dawki portali społecznościowych. Twoje zdrowie jest ważniejsze od podwyższania sobie poczucia własnej wartości jakieś osoby z internetu.


I znów stuknęło ponad 1000 słów … Cykl o stresie będzie się rozwijał. 🙂

Dołącz do społeczności bloga

Signup now and receive an email once I publish new content.

Wyrażam zgodę na przekazywanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój e-mail będzie chroniony. W każdym momencie będziesz mógł/mogła się wypisać.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz