Owocne chwile

with Brak komentarzy

Już od dłuższego czasu zajmuję się blogowaniem. W międzyczasie opiekuję się dwoma chłopcami, miałam pracę zawodową, rozwijam swoje umiejętności oraz obecnie stawiam pierwsze kroki w nieznanym mi obszarze. Rany! Dużo tego! A nie wspomniałam jeszcze o tzw. prowadzeniu domu tj. zakupy, gotowanie, sprzątanie, pranie itd…
Skąd na to wszystko biorę czas i chęci?

1. Chwytam każdą chwilę

Nasza codzienność owocuje w ciągłe powtarzanie czynności. Ciągłe ogarnianie domu za maluchami. Przygotowywanie posiłków. Zaprowadzanie do przedszkola, na terapię. I wiele, wiele innych nudnych, powtarzalnych rzeczy.
Aby nie zgnuśnieć, trzeba między te czynności wplatać coś ciekawego. Zastanawiasz się jak to zrobić, a to wbrew pozorom całkiem proste.
Poza tym zrobienie czegośkolwiek przez powiedzmy 5,10 czy 15 minut jest dużo lepsze niż niezrobienie tego w ogóle.

Jest kilka zasad, jakich się trzymam na co dzień.

  • Grupuj. Wszystkie podobne zadania rób hurtem. Przebolejesz raz i masz spokój (na jakieś 3-4 godziny) 😁;
  • Przeplataj. Między nudne, prozaiczne czynności, jak odkurzanie, czy gotowanie, wplataj takie, które bardziej Cię zajmuje. U mnie dosyć często jest otwarty laptop cały dzień (super wytrzymała bateria 👍). Kiedy tylko nadarza się okazja: piszę po kawałku posty na bloga, oglądam kursy lub wykonuje każde inne zadanie związane z blogowaniem i bytem online. Jedynie kodowanie stron w ciągu dnia nie bardzo mi wychodzi. Tu potrzebuję dużo więcej skupienia i więcej czasu.
  • Odpuszczaj. Nie udało się coś zrealizować, co zaplanowałaś? No, cóż bywa, powiedz sobie „trudno” i postaraj się następnego dnia nadrobić. Czasem warto zastanowić się, czy naprawdę świat się zawali, jeśli nie zrobisz prania teraz. Nie sądzę, aby zabrakło nam czystej bielizny. Niestety większość z nas ma nadmiar ciuchów…
  • 3 priorytety dziennie. Zaplanuj trzy najważniejsze rzeczy w ciągu dnia. Wykonując zwłaszcza te zadania, unikniesz wyrzutów sumienia. Jak wybierać te najważniejsze rzeczy? Wystarczy pomyśleć o ich konsekwencjach. Trenuję codziennie prócz niedzieli. Dlaczego? Jeśli bym odpuściła dzień lub dwa, łatwo mogę przewidzieć, że nie umiałabym się zmobilizować do ćwiczeń. Przerwa źle na mnie wpływa po prostu. Długofalowym skutkiem niećwiczenia byłoby pogorszenie się mojego zdrowia (nie wspominając już o ryzyku zwiększania się wagi mojego ciała).
  • Uśmiechnij się. Pozytywne nastawienie załatwią większą część roboty. Kiedy czujesz, że zaraz wybuchniesz, że przepełnia Cię złość, bezsilność i inne niemiłe uczucia, uśmiechnij się. Zawsze możesz to zrobić do lustra. Za pierwszym razem uśmiech będzie mocno sztuczny, ale za każdym kolejnym razem … Myjesz gary lub przebierasz młodego, uśmiechnij się do siebie.
  • Planowanie i przewidywanie. To, co na papierze to z głowy. Wiedząc, ile czasu nam co zajmie, możemy przewidywać pewne rzeczy. Zakupy się nie przedłużą i młody, który miał mieć drzemkę od 30 minut nie zrobi nam „cyrku” przy kasie w sklepie. Nie eksponując problematycznych rzeczy (patrz: chowając przed wzrokiem dziecka 🍫) unikamy wrzasków i płaczów pod tytułem: „bo ja chcę!”. Drobne lub niebezpieczne rzeczy (np.noże!) trzymamy poza zasięgiem maluchów. Redukujemy własny stres i paniczne scysje, gdy młody chce się bawić nożyczkami lub (Rany bosz!) naszymi bransoletkami z Pandory💎😱.

2. Nie zapominam o sobie

Kojarzycie powiedzenie: „Z pustego to i Salomon nie naleje”? Aby mieć chęci cokolwiek zadziałać trzeba mieć na to siłę. Dlatego nigdy przenigdy nie realizuj niczego kosztem własnego snu i odpoczynku.

Oderwanie się od codzienności nawet na 5 minut dużo robi. Może to enigmatycznie zabrzmi, ale nawet stanie w oknie i wpatrywanie się przez moment w niebo może nam się pomóc rozluźnić. Co można jeszcze robić na co dzień? Mam kilka swoich typów, może któryś Cię zainspiruje.

  • Czytam. Książki są ze mną wszędzie i zawsze. Pod ręką mam czytnik ebooków, a książki biblioteczne czekają w konkretnym miejscu na szafce. Czytam wszędzie: w poczekalni u lekarza, kiedy maluchy się bawią, przed snem i kiedy karmię piersią. Każda możliwa chwila jest dobra. A kiedy książka siedzi mi w głowie, to nawet nie nie obejrzę, jak ją pochłaniam.
  • Kawusia musi być! Oczywiście nic nie stoi na drodze, aby to była jakaś zielona herbata, rooibos lub inny dowolny napój (prócz alkoholu 😂 – opieka nad dziećmi wyklucza całkowicie alkohol). Ola Budzyńska nie raz wspominała, jak uczyła swoje dzieci, że teraz ma przerwę na kawę. Tu chodzi właśnie o tę mityczną przerwę, odskocznię od tego, co jest, chwila na zebranie myśli, zrelaksowanie się.
  • Regularny sen. Nigdy, przenigdy nie rezygnujemy ze snu. Zaraz zaleje mnie morze westchnień, że ale przecież karmiące mamy… ja też jeszcze karmię w nocy. Tak, młody ma 1,5 roku (przeszło, ale nie będę Wam pisać, że dokładnie 21 miesięcy, bo ludziom „bezdzietny” nic, ale to nic nie mówi) i nadal w nocy raz czy dwa razy ciągnie pierś. Zdarzają się katary i inne choroby, a wtedy tylko ręce mamy dają radę. Nie śpię czasami pół nocy. Ale to są sporadyczne przypadki. Zwykle mamy rytuał wieczorny. Jemy kolację, myjemy się, idziemy do łóżka i czytamy książeczkę. Oczywiście nigdy nie jest to co do minuty o określonej godzinie! Nie musimy się trzymać sztywnych ram, wystarczy, jak mniej więcej około 6 lub 7 wieczorem zaczniemy pomalutku przygotowania do rytuału. To my jesteśmy rodzicami i to my organizujemy czas dzieciom. One same mogą co najwyżej paść do snu o zbyt późnej godzinie, nieumyte i w codziennych ciuchach. My też musimy kłaść się spać o mniej więcej regularnych porach, nawet jeśli później będziemy się co chwila przebudzać.🤱
  • Muzyka. Bez niej chyba nie wyobrażam sobie dnia. Spotify leci ciągle, bo laptop praktycznie działa cały dzień. Kiedyś słuchałam radia, ale te ciągłe reklamy absolutnie wprawiały mnie w rozdrażnienie. Swego czasu moją ulubioną stacją było Polskie Radio Katowice.
  • Spacer. Ludzie bardzo nie doceniają chwil, kiedy mogą spacerować. Iść bez celu i powolutku chłonąc otoczenie. Przytulaliście się kiedyś do drzew? Spróbujcie, podobno brzozy i dęby są najodpowiedniejsze. Ta pierwsza podobno może nam pomóc w przezwyciężeniu przeziębienia. A dąb? Już sama symbolika dużo mówi: siła i spokój. Działa antystresowo, poprawia funkcjonowanie mózgu. Ha! Teraz sobie myślicie, że to jakieś gusła. Można wierzyć lub nie. Sama te informacje znalazłam w necie pod hasłem „dendroterapia”. I lubię się oprzeć na chwilę o drzewo i podumać. Czy mam z tego jakieś korzyści? Pewnie. Relaksuję się. 😉

Wieczorem następuje chwila na pomyślenie, co takiego zrobiłyśmy przez cały dzień. I jeśli nie mamy tego zapisanego, wydaje się nam, że WIELKIE NIC. Tak działa nasz głupi mózg. Dlatego notuj sobie, co zamierasz zrobić danego dnia i później odhaczaj. Po takie rewizji dnia poczujesz, że jednak był to owocny czas.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz