Demotywacja

with Brak komentarzy

Motywacja bądź jej brak to bardzo szeroki temat. Odnosi się do wielu z nas. Różne czynniki na nas działają motywująco, a inne sprawiają, że nie chce nam się podjąć walki z własnymi słabościami.

W takich przypadkach działa samodyscyplina. Działamy mimo a nawet pomimo czynników niesprzyjających.

Czynniki dołujące

Czasem zdarza się, że niewiele znaczące zdarzania lub komentarze, doprowadzają nas do czarnej rozpaczy. Reagujemy zbyt emocjonalnie na zdawałoby się zwykłe nic niewyróżniające się rzeczy.

Tak to wygląda z zewnątrz. Właśnie zobaczyłyśmy, że komuś się coś udało. Coś, co chcemy również my osiągnąć. I co? Tragedia. Burczymy, zamiast pogratulować, zwłaszcza gdy dotyczy to naszej koleżanki, którą lubimy.

Nos na kwintę i ciężka obraza. Widzimy wkoło tylko te wszystkie sukcesy, a my nie możemy nawet wychylić się nad poziom „dna” na milimetr.

Wszystkie te „dobre rady” już bardziej doświadczonych … Wrrrr…

Jak to wygląda z drugiej strony? Nie ciekawie niestety.
Kolejny raz zauważasz, że komuś się udało, cieszy się ze swojego sukcesu. I kolejny, i kolejny.

Na mnie nie działa motywująco pokazanie, że jeszcze dużo mi brakuje do osiągnięcia jakiegoś pułapu. Wręcz przeciwnie. Wtedy włącza mi się myślenie, że przecież „jestem na to za głupia”.
„Nie dam rady” to podstawowa myśl, jaka pojawia się w mojej głowie.
Każdy kolejny „kamyczek- sukces innych” dobija mnie.

Przeciwdziałanie

Ale nie byłabym tu teraz, gdybym nie umiała zaradzić tym czarnym myślom.
Przede wszystkim działam jak najbardziej rasowy introwertyk. Odcinam się prawie całkowicie od dopływu informacji, jakichkolwiek.

Jedyne informacje, jakie przyswajam, są skrupulatnie selekcjonowane przeze mnie. Właściwie nie oglądam wiadomości w telewizji. Ba! Telewizja jak dla mnie mogłaby nie istnieć. Nie będę nawet wypowiadać się na temat wiarygodności oraz poziomu przekazywanych informacji w telewizji publicznej.

Mam kilka własnych metod, dzięki którym wbrew pozorom nie tonę w matni demotywacji.

Tak zwane „dobre rady” wpadają jednym uchem, a wypadają drugim. To nie jest tak, że uważam, że tylko ja mam rację. Przyjmuję rady, o które poproszę i jeśli są merytoryczne. Rady, które nie odnoszą się do mierzalnych czynników takich jak poziom znajomości czegoś, rzadko wpływają na moje postępowanie. Dlaczego? Nie wcale nie jest udowodnione, że to, co robię, robię źle. Robię to po prostu inaczej.

Co z tymi informacjami? Pozyskuję je głównie z internetu bądź książek. Prasy już nie czytam od dawien dawna. Nawet opcja elektronicznej prasy u mnie się nie sprawdziła.

Kontakty przez media społecznościowe utrzymuję dosyć luźne. Jakoś nie umie zaangażować się w taką znajomość bezgranicznie. Nie twierdzę, że to nie możliwe, ale po prostu zdarzają mi się okresy, gdy na Instagram, Facebook, Twitter lub LinkedIn zaglądam co kilka dni. Ha! W dobie stałego kontaktu wszystkich ze wszystkimi to bardzo dziwne, prawda?
Chciałam użyć słowa „nie zależy” mi na stałym kontakcie, ale to nie właściwe słowo. Wolę na to patrzeć, że to o czym powinnam wiedzieć, dotrze w końcu do mnie. Stoi za tym nie jedna teoria socjologiczna oraz komunikacji.

Zamykam się w moim małym światku i rozpisuję wszystko raz jeszcze. Tak! Kiedy mam takie totalne spadki motywacji, a kolejne zdjęcia zapracowanych koleżanek (świadczące, że osiągają swój sukces) doprowadzają mnie do chwilowej rezygnacji ze swoich planów, piszę od nowa plan działania.
Może to brzmi śmiesznie, ale mi pomaga zebrać na nowo myśli, doprecyzować, zmodyfikować, usunąć lub nadpisać jakiś cel.

Chwila refleksji, zadumania się pozwala zebrać siły psychiczne do wykonywania kolejnych zadań prowadzących do … osiągnięcia celu. Naszego celu, nie celu koleżanek z internetu.

Muzyka pozwala na skupienie się. Nasze myślenie nie może wciąż krążyć wokół przekonania, że nie jesteśmy dość dobre, aby osiągnąć cel. Celem jest sukces, jaki sobie obraliśmy. Powinien być realny do osiągnięcia, inaczej powoduje frustrację i częste okresy chęci zaprzestania działań na jego rzecz.
W moim przypadku słuchając muzykę, przestaję skupiać się na nieistotnych w tym momencie uczuciach własnych oraz innych. Mam zadanie do wykonania. I tu koncentruję swoje zdolności i siłę intelektualną.

Milczenie jest złotem

Gdybym za każdym razem, jak ktoś we mnie zwątpił, odpuszczała… ach… pewnie nie miałabym odwagi gonić za własnym szczęściem. Czasem jest tak, że chcę wszystkim pokazać, na przekór ich przeświadczeniom, że jestem lepsza niż myślą. Często za to uważano mnie za impertynentkę, bezczelną. Nieraz nie umiałam stonować własnych zachowań, gdy zdenerwowanie brało górę nad rozumem. Teraz wiem, że powinnam w takich wypadkach milczeć. Przeczekać własne wzburzenie. Bo słów nie da się cofnąć ani naprawić.

Dlatego czasem znikam z „internetów”. Zamykam się w moim małym światku pogrążonym w muzyce. Polecam Spotify i playlistę Pełna Koncentracja.

A co Ciebie demotywuje i jak przeciwdziałasz temu?

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz