Nieoczywiste menu tygodniowe.

with Brak komentarzy

Dobre pomysły wpadają zawsze, kiedy mam zajęte czymś ręce, a umysł błądzi nie wiadomo gdzie. Tym razem było podobnie. Myłam naczynia, a chwilę wcześniej przyswajałam sobie program do zarządzania projektami.

Pomysł

Jak to się stało? Ha! To bardzo zabawna sytuacja.
Jak wiecie, jestem na kursie dla Wirtualnych Asystentek i stawiam pierwsze kroki w zawodzie. Aby być sprawną w ogarnianiu projektów, zadań od klientów i tego typów rzeczy warto znać jakiś program do zarządzania projektami.

Jest ich kilka, a ja jak na razie tak dogłębniej poznaję chyba dwa. Są to Trello oraz Asana. Ten pierwszy ma wersję darmową bez limitu osób, z kolei Asana ma wersję płatna powyżej 15 osób/użytkowników. Warto znać ich zdecydowanie więcej, bo nie każdy klient chciałby pracować na czymś, czego nie lubi, nie zna i nie chce poznać. Tu musimy jako asystentki dostosowywać się do klienta.

Jest jeszcze Nozbe, który ma 30 dniową próbną wersję. Najniższy abonament to 19 złotych na miesiąc za osobę. Ale! Oferują też darmowe konto – Nozbe Free. Plus lub minus (w zależności jak na to patrzeć) tego konta to ograniczenie do 5 aktywnych projektów. Co mi się osobiście podoba to, że jest to polska firma, polscy programiści pracujący również zdalnie. Co przekłada się na zrozumienie pewnych mechanizmów działania „Zdalnych”.

Oczywiście to nie wszystkie programy do zarządzania projektami, ale myślę, że to podstawa. Tą trójkę warto znać, jeśli planujemy działać bardziej zorganizowani. Wcale nie twierdzę, że trzeba ich używać jedynie do pracy. Właśnie …

Tak właśnie wpadłam na pomysł z menu i Trello. Aż się sama do siebie zaśmiałam, jakie to proste, a zarazem genialne.

W Trello praktycznie wszystko sobie zaplanować i rozpisać. Przykład? Masz do napisania jakąś pracę np. licencja lub ebooka. Nic prostszego. Zacznij od zastanowienia się co będzie Ci potrzebne np. jakie materiały, notatki, poszczególne kroki. Zapisz je na liście z nagłówkiem „Informacje”. Później będą potrzebne listy np. takie jak „Poszczególne rozdziały”, „Spis treści”, „Bibliografia” , „Grafiki/wykresy” itd. Widzicie zamysł?

Narzędzie

Narzędziem, na którym się skupiłam to Trello. Co jest w nim takiego świetnego? Jest banalnie prosty. Serio. Nawet osoba twierdząca, że jest antytalentem technicznym/ komputerowym sobie z nim poradzi. Wystarczy stworzyć odpowiednie Listy i Karty. Tworzymy je na Tablicy. Można mieć niezliczoną ilość Tablic. Tablice możemy mieć prywatne. Wtedy widzimy je tylko my.

Ustalając status Tablicy na publiczny, możemy ją powiązać z innym użytkownikiem (zapraszamy go do Tablicy). Ja to widzę tak. Tworzymy Tablicę i ma do niej dostęp również Pan Mąż co by mógł również decydować co do danego projektu. Działa to podobnie jak udostępniany Kalendarz Google.

Na Tablicy możemy zmienić sobie tło na zdjęcie lub jednolity kolor, jak kto woli. 😉
Możemy wybierać różne dodatkowe aplikacje np. wspomniany Kalendarz Google, ale również inne dodatki jak Slack. W każdej Karcie możemy ustawić sobie zdjęcie (okładkę). Wystarczy wstawić je jako załącznik.

Sposób

A teraz opiszę, krok po kroku, co trzeba sobie przygotować, aby zacząć działać z menu w Trello.

Listy

W pierwszej kolejności musimy stworzyć sobie właściwie nazwane LISTY. Właściwe nazwy sprawią, że będziemy działać intuicyjnie, a nie zastanawiać się co dalej. Tworzymy listy o nagłówkach:
– Lista zakupów, która będzie się zmieniać co tydzień; po zakończonym tygodniu Karty z produktami do kupienia można przerzucać do osobnej Listy p.t. „Archiwum”;
– Lista Przepisy. To nasza baza sprawdzonych i lubianych potraw. Zajmie nam trochę czasu na jej skompletowanie, bo z pewnością część robimy „z głowy”, a inne są rozsypane po ebookach czy innych książkach kucharski (tych fizycznych, papierowych);
– Listy [dzień tygodnia}, czyli konkretne dni, w których będą pojawiać się odpowiednie KARTY z przepisami. (Poniedziałek, Wtorek itd.);
– Lista „Archiwum” do składowania list zakupów.

Karty

KARTY to poszczególne potrawy i ich przepisy. Można je łatwo przekładać między poszczególnymi Listami (między Poniedziałkiem a Czwartkiem powędruje np. pomidorówka z ryżem 😁). KARTY to także listy z zakupami. Otwierając KARTĘ (dwoma kliknięciami), po prawej stronie pojawią się szare przyciski. Wybieramy sobie LISTA ZADAŃ. Pojawią nam się box-sy do zaznaczania czy daną rzecz/produkt mamy w domu, czy nie trzeba czegoś kupić. Fajne, co?

KARTY warto zaznaczyć też danym kolorem. Na przykład: śniadania to żółta etykieta, obiady niech będą zielone, a kolacje niebieskie. Wszystkie potrawy warto zaznaczać tymi etykietami. Szybciej zorganizujemy sobie menu na tydzień, wybierając odpowiednio siedem żółtych, zielonych i niebieskich etykiet. I nawet Pan Mąż zajarzy, o co w tym chodzi… A mając wypisane co i jak gotujemy w danym dniu; spokojnie ugotuje obiad, kiedy my nie będziemy mogły, bo aktualnie nosimy naszego małego koala. A lęk separacyjny nie daje nam możliwości nawet skorzystania samotnie z toalety.

Praktyka

Zapytacie, dlaczego to takie niby ma być fajne? Otóż Trello ma wersję mobilną. A co za tym idzie, takie menu tygodniowe zawsze można mieć pod ręką.

Nie raz zdarzało mi się wyjść na nieplanowane zakupy. Serio! Bez listy i z totalnym brakiem pomysłu pod tytułem: „co na obiad?”.

Taka Tablica rozwiązuje ten problem. Pod jednym warunkiem. Trzeba regularnie sprawdzać jakie produkty mamy w domu, jakie są potrawy na najbliższe dni itd.

Taką Tablicą można zorganizować sobie nawet menu, kiedy jeden z członków rodziny musi trzymać jakąś dietę. Wystarczy zaznaczyć za pomocą etykiety (etykiet możemy załączyć kilka na jednej karcie-przepisie).

Dlaczego to takie ważne? Z kilku powodów. Pierwszy i chyba najważniejszy, jaki wszystkich przekona: oszczędzamy pieniądze. Obecnie żywność staje się coraz droższa i niestety wartościowe produkty pomału stają się dla nas niedostępne. Hę?

Zauważ, że przysłowiowy kurczak „klatkowy” i faszerowany „medykamentami” jest dużo tańszy niż kurczak wolnego chowu. Tak, tak… Podobnie jest z warzywami uprawianymi na szeroką skalę. Są tańsze, ale nie za bardzo wartościowe.

Nie piszę tego, aby straszyć, czy też wymądrzać się. Oj, nie.

Przemyślana lista zakupów. Racjonalnie zaplanowane posiłki wykorzystujące jak najwięcej produktów bez ich marnowania, pozwalają nam na kupienie jajek „jedynek”, albo droższego mięsa. Można też pozwolić sobie na warzywa i owoce z tej „półeczki” BIO. Ale jedna uwaga, bo nie zawsze etykieta BIO oznacza to co chcielibyśmy. Dlatego czytamy etykiety! Zawsze i nie istotne, że przeszkadzamy jakieś osobie w zakupach, bo stoimy i sobie czytamy. Sytuacja z życia wzięta.😁

Kolejna zaleta to nie marnowanie jedzenia. Wykorzystujemy produkty, jakie kupujemy prawie w całości.

I co jeszcze? Oszczędzamy czas i nerwy. Większe zakupy raz na tydzień oznaczają więcej czasu na przyjemności. Po pieczywo czy jakieś drobne rzeczy możemy przeskoczyć do osiedlowego sklepiku. Supermarket czy dyskont zostawiamy na większe zakupy.


Jakie macie nieoczywiste zastosowania do takich aplikacji jak Trello? Można w nich robić na przykład wszelkiego rodzaju instrukcje. Albo wszelkie zestawienia wiedzy. Lub przykładową rozpiskę dnia z poszczególnymi godzinami i zadaniami… Możliwości jest bardzo wiele…

Jakie inne pomysły macie? Do czego można jeszcze wykorzystać taki program?

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz