Miara kobiecości

with Brak komentarzy

Jeden niegroźny komentarz. Tyle wystarczy, aby zacząć się zastanawiać i coś przetwarzać w swojej głowie. Znacie to? Mielimy coś w naszych zwojach i nie umiemy się tego pozbyć.

Liczba dzieci

Komentarz był … hmmm nawet nie bardzo wiem jak go określić. Mnie osobiście zasmucił i wywołał wewnętrzny sprzeciw.

Czy kobieta, która urodziła i wychowała czwórkę dzieci, jest bardziej … kobieca, warta pochwał społeczeństwa? Hmm? Ilość dzieci jest miarą czego? Kobiecości? Macierzyństwa?

Mam dwójkę dzieci, pracuję, “dokładam” się do państwowej kasy swoimi podatkami. Obecnie troszkę mniej, ale przez 15 lat życia zawodowego trochę tego było.

Nigdy nie zabiegałam o jakiekolwiek dodatkowe profity z tytułu i roli “matki”. Choć niektóre traktuje tę rolę jak zawód wykonywany. Niejednokrotnie to tylko etykietka, za którą nic nie ma.

Pachnie mi tu za bardzo Orwellem. Są równi i równiejsi. Takie czasy nastały, że tworzone są sztuczne podziały na lepszych i gorszych. (niesławny “gorszy sort Polaków”…).

Jestem zdecydowanie przeciwna polityce rozdawnictwa. Jeśli człowiek dostaje coś, bo “się należy”, bo “muszą mi dać”, to człowiek czego się uczy? Nie warto się wysilać. Zero szacunku dla pracy tych, dzięki którym te pieniądze zostały im sprezentowane.

Nie lubię się wypowiadać o sytuacji politycznej naszego kraju. Ba! W ogóle nie lubię dyskutować na tematy polityczne (co nie oznacza, że nie wiem co się wokół mnie dzieje). Niestety rządzący ustanawiają coraz więcej sztucznych podziałów wśród Polaków. Dlaczego? Niezorganizowanymi łatwiej manipulować, bo kłócą się między sobą. Niestanową żadnego zagrożenia czy element regulacji dla sił rządzących.

Skąd to wiem? Historia nas uczy. Taka sytuacja jak dziś, już nie raz zaistniała w naszych dziejach (i dziejach innych państw). Trzeba jedynie mieć otwarty umysł i zadawać pytania: “co z tego wynika?”, “dlaczego tak się dzieje?” i wreszcie: “kto na tym skorzysta, a kto straci?”.

To jak to jest z nami kobietami? Obecnie dajemy się wodzić za nos? Czy jesteśmy na tyle wyrachowane i wykorzystujemy sprzyjającą koniunkturę?

Ta lepsza, która urodziła i wychowała więcej dzieci? A może ta, która uczciwie pracowała na rzecz dobrobytu całego społeczeństwa? Bez różnicy czy dzieci ma, czy też nie.

Razi takie postawienie w świetle rzeczy, które inni chcieliby zostawić w cieniu i okryć woalem tabu? Żeby o tym nie wolno było głośno mówić?

Mam synów (na większy przychówek raczej się nie zanosi 😁), ale gdybym miała córkę, nie chciałabym takiej przyszłości dla niej. Czasów przyszłych, gdy na powrót mamy zniewolone umysły i zakneblowane usta.

Kwiecista sukienka

Co sprawia, że jestem kobieca? Zbyt kobieca lub za mało kobieca?

Nigdy nie przepadałam za sukienkami. Raczej byłam typem chłopczycy skaczącej po drzewach. Oburzało mnie, że czegoś nie mogłam robić, bo byłam dziewczynką.

Nie raz usłyszałam z drwiną w głosie komentarz na temat wojującej feministki. A mi nie pasował po prostu fakt wykluczania z powodu posiadania kobiecych narządów płciowych. Serio. Wkurzało mnie to niemiłosiernie i nadal tak jest, ale już bardziej ukierunkowane jest to na wiek.

Kolejne tabu. W moim wieku czegoś nie wypada… A! 😤 Bo co?

Co sprawia, że czujemy się kobietami? Myślę, że to, w jaki sposób myślimy i działamy. Ha! Jak przysłowie mówi: “Gdzie diabeł nie może to babę pośle”. Bo jesteśmy zawzięte, jeśli na czymś nam zależy i umiemy współpracować, jeśli chcemy. 😉 To inny poziom kompetencji, które uważamy za oczywiste. A takie nie są. Faceci tego nie potrafią.

Jest to spowodowane naszymi hormonami? Pewnie tak. Ale sądzę, że bardziej w grę wychodzi tu nasze wychowanie. Grzeczne dziewczynki, które siedzą cichutko i robią swoje. Zawsze pomyślą najpierw o innych, a o sobie na końcu lub wcale. Takich bezwolnych mimoz się oczekuje. Dlatego, jak znajdzie się jedna czy druga, która tupnie nogą, to zaraz jest sprowadzana do śmieszności, pomniejszana i klasyfikowana jako hmm… wyjątek od reguły. Przecież kobiety takie nie są, prawda? Nie domagają się niczego, tylko grzecznie i skromnie czekają w kącie, aby dano im łaskawie co,ś co jest oczywiste.

Nie jestem grzeczną dziewczynką. Nie czekam, aż ktoś mi coś da (albo i nie?). Mam dwie ręce i sprawny umysł (oby jak najdłużej). Mogę sama o siebie zadbać. O siebie i własną rodzinę. Nie muszę poniżać się i pomniejszać swoją wartość przed politykami (omen nomen mężczyznami), czy urzędnikami różnego sortu.

Tego życzę wszystkimi. I kobietom, aby miały odwagę powiedzieć głośno “to nie sprawiedliwe, nie zgadzam się”, oraz mężczyznom, którzy powinni pamiętać, że to właśnie w kobietach mają swoje największe wsparcie.


Miarą kobiecości oraz męskości jest odwaga, z jaką podchodzimy do życia codziennego. Odwaga mówienie: “nie zgadzam się”, kiedy jest to konieczne. Stawianie dobra społeczeństwa jako całości wyżej niż własne korzyści materialne.

Dołącz do społeczności bloga

Signup now and receive an email once I publish new content.

Wyrażam zgodę na przekazywanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój e-mail będzie chroniony. W każdym momencie będziesz mógł/mogła się wypisać.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz