Gdy życie przyśpiesza

with Brak komentarzy

W zeszłym tygodniu moje życie przyśpieszyło. Coś, na co dawałam sobie czas … hmm … do końca urlopu wychowawczego, czyli do drugiej połowy 2021 roku (😁), zdarzyło się już. Niespodziewanie i jedno całkowicie przez przypadek. Nie liczyłam na nic, a zostałam doceniona.
Przeraża mnie ogrom pracy, jaka mnie czeka, ale patrzę na to wszystko z wielkim optymizmem i radością.

Przestań się bać

Cały czas sobie powtarzam, że dam radę (bo dam), ale jakiś malutki wredny diabełek mówił mi cichutko, że zawiodę. Cierpię straszliwie na syndrom oszusta. To takie ustrojstwo, które wmawia Ci, że oszukujesz swoje otoczenie w kwestii swoich umiejętności, kompetencji.

Wewnętrznie drżysz ze strachu, że to Twoje oszustwo wyjdzie na jaw, więc starasz się jeszcze bardziej (musisz przecież nadgonić swoje „urojone braki”).

Co takiego się stało, że z dnia na dzień, przestaję się bać … „wtopy”?

Dwie osoby, które lubię i podziwiam, zaufały moim umiejętnościom.
Co najlepsze zdobyłam się na pełną szczerość. Co potrafię bardzo dobrze, a czego nie znam.
To nie tak, że kiedyś kłamałam. Po prostu, we wcześniejszych przypadkach czułam, że jestem na niższym poziomie i w każdej chwili potencjalny pracodawca może powiedzieć: „nie”.
Teraz miałam wrażenie, że jesteśmy równoważnymi partnerami i zależy nam na tym samym.

Będę stawiać pierwsze kroki w pracy zdalnej. Jak to sobie wyobrażam? Tak, jak pracuję nad blogiem. Różnica jest jedynie taka, że to już na poważnie i nie mogę zawieść pokładanych we mnie oczekiwań. To będzie czas mojego dalszego rozwoju jako wirtualna asystentka i sprawdzania w praktyce zdobywanych wiadomości i umiejętności.

Zorganizować się

Nie byłabym sobą, gdybym nie rozpisała sobie planu, jak działać. Hahaha!
W pierwszym przypadku współpraca puki co nie będzie bardzo intensywna. Będziemy się dopasowywać. A najważniejsza na tym etapie będzie komunikacja.

Zazwyczaj na tym etapie zgadzałam się na wszystko. Każdy mógł mnie wykorzystywać, ile wlezie, bo się cieszyłam, że mam zajęcie. Chcę ukrócić takie moje „męczeńskie” (?) zachowanie. Dlatego będę mówić szczerze i otwarcie, jak coś będzie nie tak. Uff… napisałam to. 😉

Pracy będzie na razie mniej więcej na parę godzin w tygodniu. Docelowo chciałabym tak się zgrać, aby mieć poczucie zespołu. Team zgranych babek. 😁

Druga sprawa jest związana już bezpośrednio z kursem wirtualnej asystentki. Jestem tym podekscytowana, bo będzie huk nowych rzeczy do ogarnięcia i na dodatek nie chciałabym zawieść mentorki.


Będę musiała sobie to wszystko rozplanować po kolei. Muszę również wybrać, co będzie najważniejsze. Dobra organizacja to nie robienie wszystkich możliwych zadań, jakie sobie wymyśliłaś. To sztuka wyboru. Ustalenia priorytetów. Obecnie skupiam się na działalności zdalnej i rodzinie. Blog schodzi troszeczkę na boczny tor. Nie umrze, absolutnie nie. Ale może ograniczę liczbę nowych wpisów na jeden tygodniowo.

A kodowanie? Ciężko mi zrezygnować z tego, ale obecnie muszę z tym przystopować. Do momentu, gdy wejdę w nowe tryby, odpuszczam na chwilkę programowanie. Dokończę tylko to, co muszę i na razie nie ruszam nowego. Choć korci mnie niesamowicie.

Pełna nadziei, z nieśmiałą radością patrzę w przyszłość.

Dołącz do społeczności bloga

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przekazywanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój e-mail będzie chroniony. W każdym momencie będziesz mógł/mogła się wypisać.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz