Ewentualność i ryzyko

with Brak komentarzy

Widzieć w każdej sytuacji jakieś pozytywne aspekty i działać. Tego każdemu życzę.
Codzienne życie obfituje we wszelkie zagrożenia i szanse, trzeba się tylko (aż!) nauczyć się z nich korzystać. Zapytasz: Korzystać z zagrożeń? Tak, właśnie tak.😊
Wszelkie okoliczności mają to do siebie, że czy tego chcesz, czy nie, uczą nas. I tylko od Ciebie zależy, jak przyjmiesz taką naukę.

Przekuć na sukces

Wciąż siedzę w temacie SWOT. Choć tę analizę zrobiłam już kilka dni temu, to nadal o niej myślę. Nasze umysły to niezwykłe maszyny. Niby się czymś nie zajmuję, ale wciąż się gdzieś na dalszym planie coś mieli i mieli…
SWOT potraktowałam tak jak inne zadania, jakie sobie wymyślam. Zrobiłam. Odhaczyłam. I co? Tym razem to nie był koniec procesu.😜

Chwilą, kiedy zauważam własne myśli, bo w ciągu dnie jest tyle do zrobienia, jest wieczór. A właściwie już noc. Maluchy śpią w łóżeczkach, a choć ziewam i oczy mi się zamykają, nie mogę zasnąć.

Myśli zaczynają pędzić jak oszalałe. Przez prawie cały dzień nie miały dostępu, więc teraz zabiegają o moją uwagę. I pewnie zamęczyłyby mnie, szalone, gdybym nie miała na nie sposobu. Co wcale nie oznacza, że spokojnie mogę później zasnąć.

Moje momenty bezsenności nie są spowodowane natłokiem myśli, w większości przypadków, ale niestety niestabilnymi hormonami tarczycy i Hashi 😒.

Sposób? Wiąże się ze wstaniem z łóżka, co może być nie przyjemne, bo zimno w stopy i światło razi w oczy… Wiadomo…
Idę do kuchni i siadam do stołu. Kuchenny stół to moje miejsce dowodzenia 👩‍💻Wyciągam notes i zaczynam pisać. Wiem, że niektórzy stosują tzw. poranne strony. Siadają wcześnie rano do pisania i piszą nieprzerwanie przez jakiś czas. W ten sposób odbywają swego rodzaju medytację.

Niestety jak ja wstaję rano to i chłopaki wstają, nawet jeśli to jest 6. rano. Z porannych stron nic nigdy nie ma, bo nie ma jak.

Ale w chwilach kryzysu takie pisanie przenoszę na noc. Pozwala się wyciszyć i wyrzucić wszystkie myśli z głowy. W czasie takiego pisania nie raz powstają nowe pomysły na posty, a niekiedy przychodzi olśnienie.
Coś, nad czym długo się zastanawiałam i zamartwiałam się tym, okazuje się prostym do rozwiązania. Wystarczyło na to spojrzeć z innej strony. Perspektywa! W bardzo wielu przypadkach wystarczy zmienić kąt patrzenia i otworzyć umysł na inność. Nie jest to łatwe, ale warto.

Boję się i działam

Po raz nie wiem już który, zastanawiam się nad moją drogą. Nie napiszę zawodową, czy prywatną, bo one obie są ze sobą związane. Zazwyczaj nie jestem odważna w takich decyzjach i czekam do ostatniej chwili, aby czasem jakiś mały czynnik popchnął mnie w jakimś kierunku. Nie jest to najlepszy sposób, oj nie.

Jak wiecie, trudzę się na kursie wirtualnych asystentek. W którymś momencie stwierdziłam, że to jest to, co chcę robić. I nadal tak myślę. Ale do wszystkiego podchodzę z głową. Aby wiedzieć, na co się piszemy, warto poznać zagrożenia związane z podjęciem danej decyzji. O czym piszę?

Jak wygląda rynek wirtualnych asystentek? Obecnie to freelance, czyli o klienta musisz sama się postarać. Co może wiązać się z brakiem poczucia bezpieczeństwa finansowego. To jedno z ryzyk, jakie na nas czyha. A inne? To z pewnością:

  • częste zmiany, czyli brak stabilności (jeśli ktoś tego nie lubi, to na początku może być bardzo ciężko),
  • coraz większa konkurencja 😊🤷‍♀️ (nie my jedyne wpadłyśmy na ten pomysł, prawda?),
  • nadal pokutuje masę mitów na temat pracy zdalnej i pracy wirtualnych asystentek (wbrew pozorom mają one dużo większe kwalifikacje niż niektórzy pracownicy etatowi),
  • przy pracy zdalnej często zdarzają się niedomówienia i problemy z komunikacją (nie wszyscy przedsiębiorcy są przyzwyczajeni do takiego typu współpracy),
  • i jeszcze jedno: zdarza się, że inni nie traktują naszej pracy zdalne poważnie (nie wspierają i nie rozumieją naszych pobudek, jakimi się kierujemy), uważają ją za rodzaj hobby, jakie wykonujemy, kiedy akurat mamy chwilkę czasu….

Wszystkie te przeszkody możemy przekuć na własną modłę, tak aby nas motywowały do działania. Zgodnie z mottem: boję się, ale działam.

Częste zmiany można zminimalizować, współpracując na stałe z jednym czy dwoma przedsiębiorcami.
Konkurencja jest wszędzie. Rada na to, to specjalizacja. Coś, w czym będziesz wymiatać i nikt Ci nie podskoczy. Jest taka jedna jedyna rzeczy? Z pewnością, a jeśli nie ma, to działaj: znajdź i zaszachuj wszystkich wysokim poziomem znajomości rzeczy.
Obalaj mit dotyczące pracy zdalnej, gdzie tylko możesz i kiedy możesz. Edukuj.
Komunikacji trzeba się nauczyć jak wszystkiego innego. Na początek warto wszystkie zasady zapisać i przekazywać przedsiębiorcom, z którymi współpracujemy. Mów co myślisz, nigdy niczego nie zakładaj. Coś, co dla Ciebie może być oczywistą oczywistością, dla kogoś innego może wcale nią nie być.
Brak zrozumienia i wsparcia? Są dwie drogi: jedna to edukowanie i tłumaczenie jak ważna jest ta praca dla nas. Druga to: znajdź grupę wsparcia. Jeśli takiej grupy nie ma – stwórz ją.

Niewykorzystane szanse

Ale są również okazje do wykorzystania. Obecnie internet daje nam możliwość szybkiego dostosowanie się do obowiązujących realiów. Potrzebny jest jakiś konkretny program czy system. Chwila moment i jest, a jego obsługę poznasz z dokumentacji lub tutorialu. I jesteś o krok dalej od innych. Umiejętność szybkiego ucznia się jest obecnie na wagę złota.

Twoja otwartość na niekonwencjonalne rozwiązania, jakie oferuje nam internet, jest traktowana jak zaleta. Zawsze lepiej spróbować niż nie spróbować i żałować straconej szansy na nauczenie się czegoś nowego.

Internet nie ma granic. Możesz mieć taką specjalizację, jaką sobie tylko wymyślisz, wymarzysz. Nabranie w niej doświadczenia z pewnością pozwolą różnorodne kursy online. Masz szerokie pole do popisu, ogranicza Cię jedynie własny umysł…

Nie musisz wybierać na początku, tylko jednej specjalizacji. I nikt nie powiedział, że musisz się jej kurczowo trzymać już zawsze. W każdej chwili możesz poszukać sobie coś nowego, coś, co Cię pobudzi do działania.

Ciągły rozwój blogosfery i biznesu online zapewnia Ci stały dopływ współpracowników. Jedne kierunki się wypalają, inne powstają. Blogosfera nieustannie ewoluuje i ciągle powstają nowe nisze i obszary do zagospodarowania. To szansa dla Ciebie. Działaj!

I ostatnie. Obecnie jest tyle różnorodnych mediów, kanałów komunikacji … tylko brać i wybierać. A najlepsze jest to, że jeśli czegoś nie czujesz… zostawiasz to i zajmujesz się czymś innym. Nikt Cię nie może zmusić. Decyzja należy do Ciebie.


Szanse i zagrożenia. Ryzyko i sprzyjające warunki. To wszystko kwestia podejścia i otwartości umysłu. Jeśli tak, jak ja, musisz wszystko przemyśleć, aby podjąć decyzję, proponuję rozpisać sobie wszystko. Najlepiej ręcznie, a nie na klawiaturze. Wtedy otwierają nam się w umyśle dodatkowe obszary.
A później co? Zrób listę i zaplanuj podbój internetu. Powstrzymać Cię mogą tylko Twoje niepewne myśli. Przeanalizuj i działaj.

Dołącz do społeczności bloga

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przekazywanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój e-mail będzie chroniony. W każdym momencie będziesz mógł/mogła się wypisać.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz