Doświadczenie uczy

with Brak komentarzy

Sylwestrowy dzień. Taki sam jak każdy inny odchodzącego roku 2018. A co w mojej głowie? Sporo myśli nieładnych. Kilka spraw poszło nie tak, jak chciałam. Oczywiście, w swej naiwnej koncepcji egocentrycznej, utwierdziłam się, że nie jestem DOŚĆ dobra do tego co, bym chciała robić.

I nagle olśnienie. Totalna kretynka, no przecież…

Niepowodzenia bolą.

Jakiś czas temu brałam udział w rekrutacji u Pani Swojego Czasu. Szukała osoby do obsługi klienta. Nie mogłabym wyobrazić sobie lepszej pracy na świecie. Nawet byłam skłonna rzucić się na głęboką wodę i założyć działalność gospodarczą od razu. Na jedno miejsce zgłosiło się prawie 1400 osób. Do drugiego etapu przeszło ok. 60 osób. Wśród nich mnie nie było. Ola nie wybrała mnie.
Tragedia! Pół dnia chodziłam prawie załamana, bezgranicznie smutna. Oczywiście wszystkie informacje, jakie Ola przekazywała, jakie ankiety odrzucała i co ją złościło w nich, brałam do siebie. W sumie nie pamiętam, słowo w słowo co w niej napisałam. Raczej myślałam ciągle, aby być sobą. Przecież jestem fajną osobą, prawda? I, co oczywiste, wmawiałam sobie, że jestem tak beznadziejna, że mi się nie udało dotrwać nawet do drugiego etapu…
A potem sobie to policzyłam. Konkretne liczby, niepodważalne fakty. I co? 60 osób z 1400 to (UWAGA!) zaledwie ok. 4%! Odwróciłam to i osób, które się nie zakwalifikowało to 96% całości ankiet.
Jestem fajna i mam doświadczenie w obsłudze klienta, ale nie trafiłam po prostu. Nie zachwyciłam Oli i już. Podobnie było z 96% innych osób.
I już było mi trochę lepiej. Tylko trochę.

Dalej niż czubek nosa.

Lubię być przygotowana. Dlatego w ostatni dzień roku zmieniłam sobie tapetę z kalendarzem w laptopie. Robię to, co miesiąc. Zawsze wybieram tapety od Natalii z bloga SimplLife. Jej tapety są klimatyczne i jeszcze nie zdarzyło się, aby któraś mi nie przypadła do gustu. Ale! Wracam do sedna. Czytając jej post na podsumowanie miesiąca i całego roku, w pewnej chwili doczytałam, że w kolejnym roku zacznie poszukiwać osoby do organizacji pracy. Że będzie szukać kogoś do pomocy…
I zaświeciła mi się żaróweczka.
Przecież w internecie jest sporo tak niesamowitych osób, którym bym mogła pomagać prowadzić blogi, sklepy lub biznes. Zafiksowałam się na jednej osobie, a powinnam patrzeć szerzej…
Ola w czasie #kawyzbudzyńską stwierdziła możliwość kolejnej rekrutacji … firma się jej rozwija
i masę projektów tylko czeka, aby je wdrożyć w życie. Będę miała jeszcze jedną szansę u niej.

Stwierdziłam, że zrobię Listę (no oczywiście, że lista musi być 😜) osobistości, wyjątkowych osób, którym chciałabym pomagać.
Wszystko jest po coś. Ta niefortunna rekrutacja natchnęła mnie i dodała nowego wejrzenia na to, co chciałabym ostatecznie robić, w jakim kierunku dążyć.

Boję się, ale działam…

Strach przed tym, że okażemy się nie dość dobre, lubi bardzo utrudniać życie. A później żałujemy zmarnowanej okazji. Taką okazją dla mnie była rekrutacja u Eweliny Muc. Dlaczego nawet nie spróbowałam? Wypominam sobie co rusz… Szukała osoby do supportu, do kursu WP dla Zielonych. Co mnie wystraszyło? Działalność gospodarcza, język angielski oraz własne (głupie) przekonanie o bardzo niewielkiej znajomości WordPressa.

Od tej rekrutacji minęło już trochę czasu i dotarło do mnie, że moje przekonania blokują mnie, przeszkadzają okropnie. To najważniejsze praca, jaką będę musiała wykonać nad sobą w tym roku. Muszę zmienić te zakorzenione szkodliwe przekonania, które tak mi utrudniają.

Gdy wybije dwunasta godzina ostatniego dnia roku, moim jedynym życzeniem będzie, aby działać pomimo niepewności, wiary w swoje umiejętności i na przekór wszystkiemu, co mnie blokuje.

Ola zapowiedziała jeszcze jedną rekrutację. Na pewno wezmę w niej udział, bo uważam, że byłoby wspaniale pracować razem z nią nad rozwoje marki, którą popieram pełnym sercem. Jeśli Ewelina również będzie szukała jeszcze jednej osoby do pomocy to z pewnością nie zmarnuję kolejnej okazji, by z nią pracować. Jestem z nią całym sercem. I co jeszcze? Zaproponuję każdej wyjątkowej osobie moje umiejętności i doświadczenie.

Zrozumiałam wreszcie, że również ja mogę wybierać, z kim chcę pracować. Zazwyczaj zgadzałam się na pracę, którą udało mi się zdobyć. Przyjmowałam wszystkie warunki pracodawcy, bez żadnego „ale” i negocjacji. Tkwiłam w przekonaniu, że tak musi być.

Otworzyły mi się oczy. Zrodziło się we mnie przekonanie, że mogę kierować swoim własnym życiem. Nie czekać, aż coś stanie mi na drodze, lecz sama kierować się tam, gdzie chcę być.
Tego życzę również Wam.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz