Jak czytać więcej…

with Brak komentarzy

Wszyscy wkoło powtarzają, że trzeba czytać, czytać więcej i więcej… Przy permanentnym braku czasu na cokolwiek rodzi się pytanie: “jak?”. Dla mnie rodzi się jeszcze jedno pytanie: “co?”
Czytanie dla samej czynności czytania? Im więcej, tym lepiej? Hmm…

Rytuały.

Czytanie to nałóg. Ha! Właśnie tak, czytanie uzależnia tak samo, jak papierosy, kawa i inne używki (rozrywki?).

Kiedy zaczęłam nałogowo czytać, był to jakiś sposób na poradzenie sobie z przygnębiającą rzeczywistością. Książki były moją ucieczką, odskocznią od szkoły, rodziny i domu, w którym czułam, że nie ma dla mnie miejsca. Piąte koło u wozu. Tak odbierałam swoje bliskie otoczenie. Nierozumiana, bez wsparcia w swoich poszukiwaniach swojego “ja”, zagłębiałam się w lekturze. Moimi ulubionymi miejscami były biblioteki oraz księgarnie. A wieczorami lubiłam przesiadywać w knajpce, która już nie istnieje. Tam nikt nie pytał ile mam lat i pozwalał sączyć piwo godzinami. A przy piwie odbywały się (serio) ożywione dyskusje o książkach, literaturze… Rzadko kiedy się odzywałam … za to lubiłam słuchać zażartych nieraz kłótni. W takich chwilach żałowałam, że nie mieszkam w Krakowie czy innym ośrodku kulturalnym, literackim…

Z czym łączę czytanie? Różnie, bardzo różnie, bo to bardziej czytanie towarzyszy wszystkiemu innemu. Kawiusia? Jasne, a do niej przeczytać parę zdań, które zapadają w pamięć i myśli się o nich przez kolejną godzinę. Obracasz takimi słowami w myślach na wszystkie strony, wywlekasz je na lewą stronę, miętolisz i na powrót wyprostowujesz. I w końcu łapiesz ich sens. Zapewne coś całkowicie odmiennego co autor chciał przekazać…

Kiedyś przy czytaniu lubiłam ćmić papieroska… Bardzo długo niektóre powieści kojarzyły mi się z dymem papierosowym. Do dziś nawet czasem, gdy poczuję lekki zapach waniliowych papierosów (nie pamiętam już nawet nazwy tej marki. Były takie. Serio :)) przypomina mi się fabuła “Diuny” Franka Herberta. 

Może to dziwnie zabrzmi, ale podobne skojarzenia mam z muzyką. Kiedyś (bardzo dawno, dawno temu) słuchałam muzyki na magnetofonie kasetowym(!). Był taki zespół trzech raperek Salt’n’Pepa. Do ich piosenek czytałam … jakiś horror. Do dziś nie mogę sobie przypomnieć tytuł ani autora, ale cała fabuła nadal jest we mnie. Stary szpital psychiatryczny i coś wychodziło nocą z rur kanalizacyjnych … zżerało pensjonariusz…

Kiedy jestem smutna … czytam. Zaskoczę Cię, bo nie wcale jakieś komedie lub zabawne historie. Działają wtedy na mnie … popularnonaukowe lub podręczniki akademickie. Ha! Nadal czasami sięgam do “Historii myśli socjologicznej”(Jerzy Szacki).
Te sztywne, suche wręcz trzeszczące między zębami zdania. Twarde w swej formie wyrazy bez nadmiernych upiększeń, uspakajają i powodują, że zyskuję inną perspektywę na moją obecną sytuację. Wystarczy parę zdań. Głęboki wdech i wydech … zmienia się moja optyka i już raźniej patrzę na wszystko. Światełko w tunelu – tak o tym myślę. 

Mam już wyrobiony taki nawyk, że przed snem muszę przeczytać parę zdań. Aczkolwiek nigdy nie kończy się na paru, to tak jak w tym słynnym memie … jeszcze tylko jeden rozdział 😉

Ale po co?

Bo co daje czytanie? Poza oczywistymi sprawami, jak poznawanie nowych rzeczy, poszerzanie horyzontów i to nie tylko myślowych, są jeszcze takie fizyczne sprawy jak uspokojenie oddechu czy obniżenie ciśnienia krwi. Mam wrażenie, że czytanie można na pewnym poziomie porównać do medytacji… Czytamy, aby rozwijać siebie, swój umysł, ale też duchowość. Odczarowujemy nasze lęki, bo wiedza doskonale niweluje. Doświadczamy, przynajmniej pośrednio, innego życia, możemy wypróbować wszelkie scenariusze bez ryzyka. 

Dla mnie to przede wszystkim relaks. Inni odpoczywają, robiąc na szydełku i takie tam, a czytam. Choć pewnie dałoby się robić na drutach i czytać audiobooki.

Ale kiedy?

Kiedy to wszystko czytać? Wszyscy się tylko chwalą, ile już w tym roku przeczytało książek. A, że tak wiele ich jest, nie oznacza to ich poziomu.  Można przeczytać sto parę książek, a wszystkie one będą, no cóż, powiedzmy poziomu harlequinów. To absolutnie nie jest powód do dumy, tylko bezsensowne spędzanie czasu. No, chyba że zależy nam tylko na głupawym oderwaniu się od rzeczywistości. Nigdy tego nie popierałam, ale nie neguję samego faktu istnienia tych romansideł. Rozumie, że ktoś to lubi (rany bosz….). Trudno. Nie wszystko jest dla wszystkich, dlatego to takie piękne, że możemy wybrać. Mamy wybór i nikomu do tego, co czytamy. Ja mogę co najwyżej przytoczyć swój pogląd na to. 

Kiedy czytać? Jak dla mnie to możemy zawsze, kiedy tylko mamy do tego okazję. Wszelkie chwile, gdy musimy na coś poczekać (poczekalnia u lekarza) to doskonała okazja na przeczytanie parę akapitów. Obecnie mamy czytniki ebooków. Już nie musimy taszczyć ze sobą olbrzymich tomów. 

Ileż to razy do plecaka szkolnego wkładało się książkę całkowicie niebędącą podręcznikiem. Każda pięciominutowa przerwa była wykorzystana, aby skoczyć do innego świata niż kolejny sprawdzian z matematyki czy nauczyciel fizyki z przerostem ego.

Rano, zanim zerwiemy się do biegu. Zdarza się, że budzę się jeszcze przed chłopcami, a wtedy mam czas na parę stron. Tak rozpoczęty dzień wydaje się dużo lepszy już na starcie. 

Wszystkie spacery w parku warto wykorzystać na audiobooki. Zwłaszcza kiedy młody drzemie w wózku, jest to ta chwila. Korzystam z Audioteki, ale każde źródło jest dobre.

Zdarza się, że moje aktualnie czytane książki wędrują ze mną po mieszkaniu. Od sypialni, gdzie mam stosik z biblioteki i obecnych na tapecie pozycji, przez kuchnię, gdzie łapię akapitów przy kawie, do dużego pokoju, z regałem z książkami, aby na macie, obecnie pod włączonym kaloryferem, oddać się rozpuście czytelniczej. Później wracamy do sypialni na wieczorny spoczynek.

Ale co?

Co ja czytam? Już wiesz, że nie jestem wielbicielką harlequinów. Czytam kryminały, klasykę (zwłaszcza polską), fakt, publicystykę … fantastykę i SF kiedyś, a obecnie wracam jedynie do tych ulubionych. Poza tym? Książki o programowaniu, socjologii, psychologii społecznej (polecam profesora Zimbardo – poczytaj o tym panu na Wiki) oraz poradniki dotyczące blogowania i obecności w internecie. Dodatkowo inne poradniki około biznesowe.

Gdzie znaleźć ciekawe tytuły? Sprawdź na LubimyCzytać.pl lub “Książki. Magazyn do Czytania”.

A Ty, co czytasz i kiedy?

Zapisz się na Newsletter i pobierz prezent powitalny.

Co miesiąc znajdziesz miły list w skrzynce e-mail ... A już dziś śliczna jesienna zakładka do książek oraz tapeta na pulpit może być Twoja.

Wyrażam zgodę na przekazywanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój e-mail będzie chroniony. W każdym momencie będziesz mógł/mogła się wypisać.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz