Kosmetyczne triki

with Brak komentarzy

Od kiedy pamiętam, na poprawę humoru zawsze działały na mnie jakieś pielęgnacyjne działania. To nawet nie rytuały, od wielkiego dzwona. Nie, nie… Zwykłe umycie włosów ładnie pachnącym szamponem już poprawiało mi zawsze samopoczucie. Wszelkie moczenia się w wodzie, nie wiadomo jak długo, i dziesięć tysięcy etapów pielęgnacji to nie dla mnie. Podobnie jak nie dla matek. My nie mamy pół dnia na dogadzanie sobie – chyba że Pan Mąż zajmie się potomstwem… Co skutkuje też dziesięcioma pytaniami o to, czy owo, prawda? Jak to wygląda standardowo? Bardzo podstawowa pielęgnacja i już.

Najważniejsze w pielęgnacji jest systematyczność. Bez tego nawet najdroższy krem nie da sobie rady. Cudów nie ma, jest tylko ciągła praca nad sobą. Zanim przejdę do tego, jakie to kosmetyki i do czego używam, jedna sprawa.

Nawodnienie.

Wiem, że to frazes, ale zdecydowanie i obiektywnie prawdziwy. 
Woda pozwala nam czuć się dobrze zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Jeśli cierpicie na przewlekłe bóle głowy niewiadomego pochodzenia – sprawdźcie, ile wody wypijacie. Czasami, kiedy chce nam się jeść, to tak naprawdę nasz organizm woła o wodę. Kiedy pijemy wodę, mniej jemy (zwłaszcza latem), a to skutkuje tym, że chudniemy.
Ja, aby mieć czarno (niebiesko) na białym zainstalowałam sobie aplikację na komórce i ustawiłam dosyć głośne powiadomienia. Szczerze byłam w szoku. Zawsze sądziłam, że nie mam problemu z piciem wody. A tu niespodzianka! Na początku wypijałam ok. 80% mojego zapotrzebowania. Ale ile to zapotrzebowanie wynosi? Według dietetyków jest to 30 ml na kilogram ciała. Nie istnieje magiczne 2,5 litra na dobę dla każdego. 😉
* Jeśli jesteśmy w ciąży, przyjmuje się, że do standardowego zapotrzebowania wyliczonego z kg ciała, powinno doliczyć sobie jeszcze jedną porcję 300 ml (duża szklanka).
* Jeśli karmimy piersią (tak jak ja), powinnyśmy doliczyć tych szklanek nawet dwie.
Pijmy na zdrowie!
(informacje na tematy dietetyczne znajdziecie na stronie Darii, o tu. Warto znaleźć ją na Instagramie – prowadzi #pordydietetyka.

Aplikacja na Androida, z której korzystam to “Przypomnienie wypij wodę”. Link do niej znajdziecie tu, ale ważne, abyście jakąkolwiek wypróbowały.

Oczyszczanie.

Tak, tak. Nie wyobrażam sobie pójść spać z nie umytą twarzą. Minimum to przetarcie twarzy płynem micelarnym. Testowałam olejki do oczyszczania. I na moją skórę na pewno będą się one sprawdzały w zimie. Obecnie po przetarciu takim olejkiem, mam wrażenie, że w ciągu sekundy pocę się na twarzy jak mops. 🙁 
Od kiedy nie muszę robić makijażu (nie wychodzę do pracy w banku) płyn micelarny sprawdza się u mnie idealnie.
Mój cały makijaż zazwyczaj składał się – uwaga! – tusz do rzęs, możliwa kreska na powiece, róż na policzkach i trochę pudru. Rzadko kiedy jakiś błyszczyk lub bezbarwna pomadka do ust.  Szaleństwo. 🙂
Wtedy olejek świetnie sobie radził w połączeniu z myjką z Rossmana.
Raz w tygodniu funduję sobie peeling do twarzy. Czasem jest to kupny kosmetyk, czasem sama sobie robię w kuchni.
Co na ciało? Tu również uwielbiam wszelkiego rodzaju peelingi. Wybieram kosmetyki naturalne, a często sama je sobie robię. Połączenie oleju kokosowego i zmielonej grubo kawy jest dla mnie nieziemskie. 

Odżywianie.

Jeśli chodzi o twarz, to prym wiodą maseczki wszelakiego rodzaju. Lubię te w płachcie, w proszku, gotowe do nałożenia. Zawsze kieruję się tym, aby były przede wszystkim naturalne. Na wszystkie kosmetyki patrzę pod kątem czy mogę je używać, karmiąc piersią. Tu jest link, na jakie składniki zwracać uwagę. Odżywianie to nie tylko to, co kładziemy na zewnątrz skóry. Pamiętajcie o jedzeniu warzyw i owoców. Cała gama witamin i mikroelementów kryje się właśnie wewnątrz nich. Suplementy diety sprawdzają się, kiedy mamy naprawdę duże niedobory. Zanim zaczniemy przyjmować jakiekolwiek tabletki, musimy zbadać poziom danej witaminy czy minerału. Nic nie robimy na czuja!

Ja odżywiam ciało? Różnego typu masła i balsamy. Ale wybieram na lato tylko te wyjątkowo lekkie – lotiony. Zimą są to już balsamy, zwłaszcza z nutą zapachową wanilii, kakao, kawy czy migdałów. Uwielbiam takie piernikowo- świąteczne klimaty.

Szczotkowanie.

Szczotkowanie ciała na sucho odkryłam dosyć niedawno – wstyd przyznać. A wygładza skórę niebiańsko, a dodatkowo się dotleniamy. Ja kupiłam szczotkę z włosia naturalnego w Rossmanie. Jak do tego się zabrać? Zasada jest jedna: zawsze w kierunku serca. Zaczynamy od stóp do góry nóg, ramiona od dłoni do barków, brzuch – od dołu, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Energicznie “czeszemy” ciało. Na początek polecam nie za mocno przyciskać szczotki do skóry. Po prostu to boli. Z czasem przyzwyczaimy się i możemy wzmocnić nacisk.
Warto szczotkowanie połączyć z peelingiem i lotionem lub balsamem. Takie mini SPA. 🙂

Moje triki.

Krem do zadań bojowych: Ziaja Lano-maść – link. Jest to maść stosowane przede wszystkim na brodawki. 🙂 A można jej stosować również: pod oczy, na skórki paznokci, USTA (mój hit – zamiast balsamu), i wszędzie tam, gdzie potrzeba tłuściejszej warstwy lub nawilżenia. 
Jeśli chodzi o usta, to mega szybką odżywczą maseczkę zrobicie z … miodu (w żadnym przypadku sztuczny – jedynie prawdziwy daje radę). Smarujesz nim usta i po jakiś pięciu minutach po prostu zlizujesz. Hahaha! Nawilżone i odżywione usta, ot, co!
Szukam kosmetyków w kuchni.

  • Maseczka ze świeżych drożdży sprawdzi się przy cerze z problemami:
    Łyżeczka drożdży + dwie łyżeczki mleka (lub wody) – mieszamy i taką papkę nakładamy na oczyszczoną twarz. Trzymamy, aż stwardnieje. Skorupkę zmywamy letnią wodą i przemywamy twarz płynem micelarnym. Raz na tydzień w zupełności wystarczy.
  • Żel/ papka do mycia twarzy z płatków owsianych:
    Łyżeczkę płatków zalewamy łyżeczką wody lub mleka. Myjemy twarz papką. Kiedyś robiłam sobie z nią maratony miesięczne. Rewelacyjnie oczyszcza skórę, zwłaszcza tą przetłuszczającą.

Wszelkie oleje naturalne, czyli kokosowe czy oliwa z oliwek doskonale nadaje się na bazę do peelingów. Dorzucamy coś gruboziarnistego: zmielona kawa, cukier, płatki owsiane, i  mamy gotowy kosmetyk.

Zamiast gorącej kąpieli wybieram szybki chłodny prysznic. To hartuje i zdecydowanie poprawia humor. Spróbujcie, po szczotkowaniu na sucho – szybki chłodny prysznic.

I jeszcze dwie rzeczy:

  • Jest lato, jest słońce… pamiętajcie o ochronie przeciwsłonecznej. Jeśli nie musicie, to nie wychodźcie na dwór w godzinach 10-16. Okulary przeciwsłoneczne – tak, ale te od optyka. Kupione w Biedronce mogą pogarszać nasz wzrok. Lepiej zainwestować w profesjonalne okulary i mieć je na lata niż rok w rok kupować w supermarkecie i nie szanować naszych oczu. Coś na głowę – o udar jest naprawdę bardzo łatwo. Lepiej zapobiegać. W ciuchach wybierajcie naturalne tkaniny – w bawełnianej bluzce będzie nam o wiele lepiej i przewiewniej. 😉 Smarowidła przeciwsłoneczne trzeba kupować co roku – nie ma, że zostało ze zeszłego. One już nie działają tak dobrze. Jaki filtr wybieramy?  –  mineralny. Bezpieczniejszy dla nas.
  • Sen. Wysypiajmy się, a nie będziemy mieć worów pod oczami, w czasie snu skóra się regeneruje – dajmy jej szansę, aby miała taką możliwość. 7 godzin snu to takie minimum. Trzeba pamiętać, że ważne są nocne godziny snu – czyli do łóżka już o 22 – najlepiej. 🙂

Ok. Rozpisałam się dosyć mocno, ale chciałam nakreślić wszystko to, co sprawdziłam i co wprowadziłam do swojej codzienności. Poza dietą i treningami zawsze stawiam na odpowiedni sen i odpoczynek. To one zdecydowanie najbardziej wpływają na nasze samopoczucie i wygląd.
Popróbujcie, testujcie, sprawdzajcie na sobie. 
Inspiracje dotyczących pielęgnacji znalazłam między innymi w dwóch książkach: Julita Bator “Młodziej, piękniej, zdrowiej. Sprawdzone sposoby, jak dbać o urodę.” oraz Charlotte Cho “Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji”.

Jakie macie swoje triki pielęgnacyjne, kosmetyczne?

 

Zapisz się na Newsletter i pobierz prezent powitalny.

Co miesiąc znajdziesz miły list w skrzynce e-mail ... A już dziś śliczna jesienna zakładka do książek oraz tapeta na pulpit może być Twoja.

Wyrażam zgodę na przekazywanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój e-mail będzie chroniony. W każdym momencie będziesz mógł/mogła się wypisać.

Zostaw komentarz