Revolution in progress

with Brak komentarzy

Zawsze lubiłam spacerować. A ostatnio sporo spaceruję. Ale to z innego powodu tak drepczę po okolicy…
Kiedy spaceruję, automatycznie myślę, rozmyślam, zastanawiam się. Również zamartwiam, rozpamiętuję i użalam się nad sobą… Ostatnio sporo rozmyślam i doszłam między innymi do tego, aby zrobić totalną rewolucję na blogu. Pozmieniać ile wlezie i trochę usprawnić nawigację na stronie. Oj, będzie się działo…

A jakież to plany na przebudowę są? Różnorodne – „od sasa do lasa”. Wbrew pozorom nie ma czym się martwić, bo wszelkie zmiany chcę wprowadzać etapami i pomalutku. Szoku nie będzie i podejrzewam, że nawet pewnych zmian możecie od razu nie zauważyć.

Ale możemy od początku.

Co zainspirowało mnie do zmian? 

Zmiany pchały się do mnie od dłuższego czasu. Sama zauważyłam, że mój blog niestety stoi w miejscu – jeśli chodzi o wygląd, architekturę i niestety treść. Już dawno powinnam nad tym przysiąść i wziąć się za niego. Ciągle odkładałam, bo zawsze coś bardziej istotnego na teraz musiałam/chciałam zrobić.

Wszystko kręciło wokół synków, programowania, czytania i mojego zdrowia. O tych sprawach pewnie jeszcze napiszę zwłaszcza o zdrowiu – ku przestrodze. Posty na blog pojawiały się co tydzień – oczywiście niby wszystko grało i huczało, ale … nie czułam już, że to jest to. Pomysły na posty wskakiwały przypadkiem i nie zawsze były takie, jakie bym sobie życzyła. Ciekawe, prawda?

Właśnie o to tu chodzi – posty były takie sobie i tematycznie zahaczały … no właśnie o co? O wszystko? Chyba tak. Chciałam, aby blog był tematycznie spójny. Zastanawiałam się, o czym tak naprawdę piszę. O tym, że jestem mamą i że uczę się programować, rozwijam się. Tak? Chyba właśnie tak. A cała reszta to co? Wszystko, co wpadło mi przypadkiem do głowy i wystukałam na klawiaturze. 😉

 

 Moja rewolucja.

Moja prywatna rewolucja zacznie się od 30 lipca. Czemu tak? Ha! Bo tak mi wpadło do głowy. No, żartuję … zawsze potrzebowałam tak zwane nowe otwarcia. Co to za data? Daję sobie po prostu mniej więcej dwa tygodnie na przygotowanie do skoku. 🙂 Za tydzień pojawi się kolejny już mój raport – post cykliczny; czyli obecny post jest jednym z ostatnich w obecnej formie. Mam jedynie cichą nadzieję, że zmiany, jakie zajdą na blogu znajdą uznanie u Was. To co? Przechodzimy do konkretów? Moje założenia (oby wszystkie wypaliły) liczą sobie sześć sztuk. Każdy zamierzam wprowadzać etapami. Zobaczymy, co z tego wypali.

 

Revolution in progress.

  1. Częstotliwość.
    Kiedyś pisałam trzy razy w tygodniu. Jakoś dawałam radę to publikować … Później na drodze zniechęcenia ogólnego tj. blogiem i życiem codziennym, stanęło na jednym poście tygodniowo. Jaki jest plan obecnie? Na razie dwa razy na tydzień. Taka częstotliwość według mnie jest optymalna i na tyle nie obciążająca, że uda mi się zachować systematyczność.
  2. Kategoryzacja.
    Tak, tak … obecnie jest tu wszystko, co mi do głowy wpadnie. Tak, jak pisałam wyżej, chciałabym jednak zawęzić lub przynajmniej uporządkować tematykę bloga. O czym będę pisać? O codzienności matki (co oczywiste) oraz … programowaniu (obecnie to też oczywisty wybór). Plan jest taki, aby każdego tygodnia pokazały się (w miarę możliwości) obie te kategorie.
  3. O mnie.
    Strona „O mnie” od zawsze jest moją piętą achillesową. Nie umie pisać o sobie, tak po prostu opisując, co robię… Obecnie aż się prosi, aby ją przepisać raz jeszcze, przebudować (?), wstawić nowe zdjęcia, opisać co jest celem, wizją i misją…. OK, zaleciało trochę „korpo”. Hahaha!
    Ten etap będzie dla mnie najtrudniejszy, bo wymaga przemyślenia wszystkiego i postawienia pytań, na które obecnie odpowiadam wymijająco (nawet sobie).
  4. Strona główna.
    Również ona wymaga liftingu. O czym myślę? Inny banerek (brak banera???), jakieś logo, coś, co od razu powie wszystkim, o czym jest blog. I znowu mamy pracę intelektualną. Kwestia porozmyślania, wymyślenia, wprowadzenia pomysłów.
  5. Tematyka.
    Jak wspomniałam wyżej, będą dwie. Nierozerwalne – macierzyństwo i programowanie. Jest masę blogów w tej tematyce? Myślę, że pokuszę się o bardzo oryginalne podejście do tematu. 😉
  6. Social Media.
    No tak… jeśli chodzi o SM to niestety traktuję je bardzo po macoszemu i co – gorsza – bardzo nie regularnie i tylko w przypływie weny wrzucam cokolwiek więcej niż zajawkę do kolejnego postu. 🙁 O czym myślę? O czterech miejscach: Instagram, Facebook, Twitter, newslatter. Może kiedyś doczekacie się mnie również na innych mediach, ale obecnie byłoby tego chyba zbyt wiele do ogarnięcia. Oczywiście GitHub również będzie udostępniany – z racji projektów związanych z programowaniem.

Sporo rzeczy chciałoby się … a pomysłów jeszcze więcej. Tylko mieć czas (hahahaha!) i zapał. Akurat tego drugiego mi jeszcze nie brakuje. Regularnie, co jakiś czas, czuję kolejny powiew w żagle i moje myśli biegną o wiele szybciej, niż nadążam zapisywać nowe pomysły.

Jak myślicie? Powiedzie się moja mała rewolucja?

 

 

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz