„Czelendżuj!”

with Brak komentarzy

Myślicie, że nie wiem, jak trudno czasami zebrać się w sobie i się pouczyć? Doskonale wiem, jak to jest. Zwłaszcza kiedy ma się dom pełen rozpraszaczy. Ale warto podjąć ten wysiłek… małymi kroczkami, ale cały czas do przodu…

Pisałam już nie raz, że muszę sobie wypracować nawyk uczenia się kodowania. Właśnie po to, aby kiedy się nie chce, ruszyć cztery litery i chociaż przez godzinę dowiedzieć się coś nowego albo zakodować, chociaż głupi nagłówek strony (najlepiej responsywny, czyli RWD).

W moim przypadku istnieją „utrudniacze„. Sztuk 2 i pół. Dwa smyki domagają się uwagi w każdej chwili. Jest to zrozumiałe jak najbardziej. Ja przede wszystkim (mimo wszystko) czuję się w pierwszej kolejnością matką. W obliczu tego kodowanie zawsze schodzi na plan dalszy.

Ale! Pan Mąż może się już obyć beze mnie przez minimum godzinę dziennie! A obiad można robić w tak zwanym międzyczasie podczas ogarniania mieszkania. Nie oszukujmy się, najwięcej czasu zajmuje mi opieka nad chłopakami. I tak będzie zawsze. Marzy mi się, że może kiedyś będę wykonywać pracę zdalną albo prowadzić biznes online. Właśnie na wzgląd dzieciaków. Abym zawsze była dostępna dla nich. I tak aby praca nie przeszkadzała mi w byciu mamą.

Dlatego muszę się uczyć programowania. Dlatego muszę wykorzystywać każdą możliwą chwilę na to właśnie. A że czasem się nie chce… no cóż, jak każdemu. Co zrobić, aby się chciało?

Moje typy:

  • zapisz się do grupy na FB – Weekly WebDev Challenge.
    Grupa znaleziona całkowicie przez przypadek. Jeśli potrzebujecie wsparcia trochę bardziej od strony „mam zły dzień, proszę, pogłaszcz mnie” to proponuję (również na FB): Programuj, dziewczyno!Będę Programistką, #Mamo pracuj w IT, HTML, CSS i JS: pierwsze kroki, Matki Programistki. Należę jeszcze do grupy wpdlazielonych.pl – to grupa dla kursantek Eweliny Muc.
  • zapisz się do wyzwania – #100DAYSOFCODE – to akurat jest na GitHubie.
    Wiele razy spotykałam się z tym hasztagiem na Instagramie. Sądziłam, że to sobie tak zakładają ludziska i już. A to cała akcja jest. Międzynarodowa! Co trzeba zrobić? Jest parę warunków, a zasady tylko trzy:
    1. Koduj minimum godzinę dziennie;
    2. twittuj codziennie o swoich postępach używając hasztag – #100daysofcode;
    3. codziennie docieraj z wyzwaniem do kolejnych osób.
  • i jeszcze jeden challenge – @thecodingsultan – #webdevchallenge.
    Kolejny przypadek. Wpadłam na tego pana na Insta. Opisywał, jak kodował stronkę i, że właśnie wymyślił wyzwanie. Raz na tydzień zakoduj stronę. Pliki startowe (czyli szablon PSD (projekt graficzny strony), zdjęcia, ikonki itp.) dostępne są na jego dysku na Dropbox. Nad tym się głowię ostatnio. Wiele rzeczy trzeba ogarnąć przy okazji. Nowe metody i inne rzeczy typu: „jak to zrobić?”. Nie ominie Was szukanie rozwiązań w internecie. Można również dołączyć do jego grupy na Slack – dla tych, którzy nie wiedzą, co to, to taki komunikator (ulubiony przez programistów).
  • prowadź własny rejestr tego, co robisz – zdziwicie się, jak dużo można zrobić, poświęcając po 10-15 minut kilka razy w ciągu dnia na to, czego chcecie się nauczyć. Wystarczy zwykły zeszyt, gdzie wpisujecie datę i krótki opis co udało się Wam zrobić, przeczytać, obejrzeć. Załóż konto na GitHub-e. Tam również udokumentowane są Twoje projekty.
  • znajdź własne miejsce.
    Musisz mieć własne miejsce, gdzie się uczysz. Ciągle wycieczki po całym mieszkaniu z laptopem pod pachą, nie sprawdzają się. Moje miejsce: stół w kuchni. Zazwyczaj przy okazji gotuję czy piekę, więc u mnie się to sprawdza całkiem fajnie. Znajdź miejsce, w którym możesz zostawić zeszyt z notatkami, laptop, coś do pisania, kalendarz – wszystko, czego potrzebujesz podczas nauki.
    Za to czytam książki tylko w łóżku. Zazwyczaj podczas karmienia i drzemek malucha. Pamiętajcie: każda chwila jest dobra, aby coś przyswoić.
  • wykorzystuj każdą chwilę na jakąkolwiek aktywność związaną z nauką programowania tj. : oglądaj filmiki z tutorial-ami, czytaj książki, blogi, portale związane z programowaniem – np. Stack Overflow., słuchaj podcastów. A to również podczas posiedzeń małego ssaka. 😉

To tak w wielkim skrócie. Nie ma na co czekać, tylko „czelendżować” hehehe 🙂

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz