Nowy poranek

with Brak komentarzy

Każdym kolejnym członkiem rodziny nasze utarte rytuały poranne i wieczorne ulegają zmianie. Siłą rzeczy, dopasowują się do nowej sytuacji. Właściwie niewiele pisałam, jak to u nas wygląda teraz.
Jeden duży plus to fakt, że nie muszę jeszcze pracować, bo szczerze mówiąc, trochę z czasem byłoby krucho.

 

Jak wygląda mój poranek teraz? Z dwójką dzieci, które trzeba ogarnąć? Zaprowadzić do przedszkola i zrobić zakupy?

Kiedy tak się to wszystko wylicza, to ma się wrażenie, że takie to proste. I chyba, z bardzo dużą dozą pozytywnej myśli i dobrej organizacji, tak to jest.


Zazwyczaj maleństwo budzi mnie już o 6 rano. Bywało, przez jakiś czas, że pobudkę serwował mi już o 5. lub 4. Niestety był tak rozbudzony, że nawet przekonywanie go cycem (co nie raz się teraz udaje) do dalszego spanie nie dawało rady.
Puki mały jeszcze zaspany, pędzę (hahaha!) do kuchni, aby wziąć tabletkę na tarczycę. Potem mały już trochę zaczyna rozrabiać w łóżku, więc idziemy do salonu na matę. Tam maluch przez godzinkę się bawi. W tym czasie ja odpalam laptop i próbuję, choć troszeczkę poklikać i pokodować albo znaleźć rozwiązanie problemu, nad którym się trudzę.

O 7. idziemy z maluszkiem budzić starszaka do przedszkola. Dlaczego tak wcześnie? Jest to związane z pracą Pana Męża, kiedy on wraca z nocki, ja mam możliwość odprowadzenia starszaka do przedszkola sama, bez maluszka, który zostaje wtedy z tatą. Kiedy wracam, przejmuję go, a tata idzie spać. Aby nie mieszać w głowie starszakowi (raz tydzień tak, innym razem inna godzina…itd.) ma ustaloną jedną godzinę wstawania (podobnie jak kładzenia się spać).

Budzenie trwa różnie. Raz w ciągu dziesięciu minut jesteśmy gotowi do wyjścia, czasami nawet 40 minut to trwa. 🙂
Szybka toaleta, lekka przekąska, witaminki pije, ubiera się i wychodzimy.
Jedynie, kiedy Pan Mąż ma pierwszą zmianę, do przedszkola odprowadzamy się z maleństwem.

Wracam z przedszkola i tak naprawdę mogę się już na spokojnie zająć maluszkiem. Robimy sobie śniadanie. Ja – kawa i jakaś kanapka, maluszek kaszka. Około 10. maleństwo zazwyczaj ma drzemkę. Albo idziemy na spacer, a ja ogarniam przy okazji zakupy, albo zostajemy w domku i maleństwo zasypia przy piersi. Co ja wtedy robię? Czytam. Obok łóżka mam czytnik e-booków, słuchawki do telefonu i stosik tradycyjnych książek. Czytam lub słucham audiobooków, to zależy jaka była noc. 😉 Jeśli maleństwo budziło się często i padam na twarz, nie męczę już oczu i puszczam audio z telefonu.
Drzemka trwa około półtorej godziny do dwóch. Kiedy maleństwo wstaje, ogarniamy obiad. Zazwyczaj mam ustalone menu na cały tydzień i porobione zakupy. Więcej w głowie mam innych myśli niż listę zakupów. Ten obowiązek załatwimy, po nakarmieniu maleństwa, co różnie wygląda, bo nie za bardzo garnie się do jedzenia czegokolwiek niż mleczko mamy. Ale obecnie mamy malutki progres, nie wypycha nic języczkiem i toleruje właśnie kaszki i (o dziwo!) słoiczkowe dania kupione na próbę.

Mały ląduje na macie i bawi się, a ja mogę zająć się czymś produktywnym tj. uczeniem się lub ćwiczeniami. Mamy czas do około godziny trzeciej, kiedy trzeba odebrać starszaka….Ale tu już mamy południe.

Teraz mam obecnie luzy, bo Pan Mąż ma tacierzyńskie, więc zajmuje się więcej maleństwem.

 

Tak nam upływają poranki i wczesne przedpołudnia. Czy jest ciężko? Raczej trzeba trochę dostosować się do wszystkich. I nie ma opcji, aby się wylegiwać do dziesiątej. Nie z moimi maluchami.;)

Spokojny poranek to podstawa pozytywnego nastroju i dobrego humoru na resztę dnia.

Zapisz się na Newsletter i pobierz prezent powitalny.

Co miesiąc znajdziesz miły list w skrzynce e-mail ... A już dziś śliczna jesienna zakładka do książek oraz tapeta na pulpit może być Twoja.

Wyrażam zgodę na przekazywanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój e-mail będzie chroniony. W każdym momencie będziesz mógł/mogła się wypisać.

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

Zostaw komentarz