Młoda duchem

with Brak komentarzy

Ten post powstał w mojej głowie jakiś czas temu. Nie potrafił ujrzeć światła dziennego. A teraz ponownie pojawiła się przeszkoda… Znowu chorujemy tj. ja i starszak. Walczymy z gorączką. Strasznie mi “siadła” odporność po tej drugiej ciąży, ale cóż … tak bywa.

Niektórzy z natury są ciekawi świata i ani myślą zgnuśnieć. Zdarzają się również młode wiekiem osoby, które zachowują się, jakby nie miały już życia przed sobą. Takie szykowanie się do trumny zawczasu.

Ten, kto mnie zna… wie, do której grupy się zaliczam. 😉 Ciągle szukam ciekawszych zajęć. Ostatnio na ten temat rozmawiałam z Panem Mężem. Powiedział coś mi co, nie za bardzo mi się spodobało. I dało mi dużo do myślenia.

Mam w swojej karierze zawodowej zaliczone kilka miejsc pracy. Pan Mąż stwierdził, że lubię zmieniać pracę, bo … po pewnym czasie ona mi się nudzi. Zaczęłam myśleć i myśleć. Doszłam do wniosku, że jest w tym źdźbło prawdy. Na początku każdej pracy jestem entuzjastycznie nastawiona i nawet uciążliwe dojazdy po 100 km na szkolenie nie są mi straszne. Ogarniam i żłobek i dom i nowe rzeczy. Uczę się ciekawych rzeczy… a po pewnym czasie stają się one codziennością, bez jakiś większych wyzwań.

Potrzebuję ciekawych rzeczy, których bym mogła się uczyć na co dzień, nie tylko raz na jakieś 3 lata. :/
Dlatego swoje miejsce widzę w programowaniu. Dlaczego? Tam musisz się uczyć cały czas, jak nie pogłębiać wiedzy z zakresu poznanych języków programowania, to jakiś nowy język czy framework. Ja lubię się uczyć. Tak więc to nie będzie dla mnie jakimś wielkim obciążeniem.

Jestem właśnie w trakcie kursu “JavaScript w 30 dni” (jeśli chcecie spróbować, to tu jest link – kurs jest darmowy ;)). Zaczęłam go w poniedziałek i … przerobiłam tylko jeden dzień, bo gorączka mnie wyłączyła z życia. Hahah! Dziś już jest lepiej, więc nadrobię. Jestem dobrej myśli…

Żeby nie było, że całkowicie zmarnowałam ten czas, oj nie. Przeczytałam książkę Ewy Brzozowskiej (pisałam o niej tu, a tu jest jej strona. Napisała książkę o freelancingu – “Kierunek freelance” (link o tu). Po jej lekturze jedno do mnie dotarło, że naprawdę nie trzeba się aż tak bardzo bać własnej działalności gospodarczej. Ale trzeba do wszystkiego się przygotować i patrzeć realistycznie na rzeczywistość, która nas otacza. Warto też mieć pogodne, optymistyczne usposobienie, bo nie zawsze jest różowo, a pozytywne nastawienie pomaga przetrwać trudniejsze okresy. Jeśli ktoś poważnie myśli o freelancingu to powinien przeczytać tę książkę (dostępna również jako e-book – dzięki Ewo ;)).

Pozdrawiam i przypominam, że środa to taki mały piątek, co nie?

Zapisz się na Newsletter i pobierz prezent powitalny.

Co miesiąc znajdziesz miły list w skrzynce e-mail ... A już dziś śliczna jesienna zakładka do książek oraz tapeta na pulpit może być Twoja.

Wyrażam zgodę na przekazywanie moich danych osobowych MailChimp ( more information )

Twój e-mail będzie chroniony. W każdym momencie będziesz mógł/mogła się wypisać.

Zostaw komentarz