Hashi – to bydle :(

with 2 komentarze

Powinno być optymistycznie i z nadzieją na nowe. Lecz nie jeśli chodzi o moje zdrowie…
Okazuje się, że Hashimoto i niedoczynność tarczycy nie opuszczą mnie nigdy. Eh…

Przez krótką, niewyobrażalną chwilę miałam nadzieję, że to zapalenie tarczycy, które mnie gnębi to te poporodowe. Wbrew oczywistym dowodom, bardziej z płoną nadzieją. Nic z tego. 🙁

Ostatniego października robiłam badania – TSH bardzo niskie, jak i FT4. Ale za to zdecydowanie wyższe niż norma przeciwciała tarczycowe. Zrezygnowałam nawet z umawiania się na wizytę u endo. Z całą siłą wewnętrznych mięśni i myśli i emocji …. miałam nadzieję. Chciałam wierzyć, że to poporodowe zapalenie tarczycy, które przechodzi samo. Właśnie – mija, nie musi być leczone.

Tydzień przed świętami zaczęłam się gorzej czuć. Czyli co? Nerw taki, że ho ho…. Poziom irytacji, że swoją wielkością może zniewalać. Tłumienie tych emocji to nie jest najlepszy sposób na radzenie sobie z nimi. Niestety nic innego w tamtym czasie nie przychodziło mi do głowy. Byłam chodzącą naelektryzowaną chmurą burzową, której brakuje ostatniej kropelki wilgoci, aby rozpętać piekło z piorunami i deszczem łez.

W pewnym momencie powiedziałam sobie, że coś jest nie tak. Przecież czułam się w miarę dobrze, mimo wszystko. Może przydałaby się co jakiś czas większa dawka energii albo i dwie, bo kawa nie stawia na nogi. Do tego motywacja zerowa; całe szczęście, że już działa nawyk codziennych ćwiczeń i robienia choćby troszeczkę kodu. Eh! Byłoby bardzo źle. Czuliście kiedyś, że wiecie, że musicie coś zrobić, czuliście się do tego zobowiązani osobiście, ale … nic. Jedynie co było to bezmiar pustki. Nic. Jak tu z tym działać, coś robić? Cokolwiek? Bywały dni, kiedy wytarcie kurzów było ponad moje siły. Śmiejecie się? Bo to zabawne, ale nie dla chorych na Hashi. Niestety, rzeczywistość bywa okrutna. Chciałam moje kolejne macierzyństwo przeżyć bardziej świadomie i wolniej niż przy starszaku. Z racji dolegliwości nie zawsze mi się to udaje. Smutno mi z tego powodu… 🙁

Zrobiłam badania. I dostałam obuchem w łeb. W ciągu dwóch miesięcy moje TSH poszybowało w górę, aby osiągnąć w końcu wynik 9,46! FT4 i FT3 spadło jeszcze bardziej. No, nie dzieje się nic dobrego. Czułam się podobnie, jak odbierałam swoje pierwsze wyniki, z których wynikała niedoczynność i Hashi. Niedowierzanie i przejmujący smutek.
Wiem, na to się nie umiera, ale czy to cokolwiek zmienia? Chcę dobrze się czuć, a moje ciało, hormony i układ odpornościowy, stwierdziły, że się zabawią w huśtawkę i już.

Udało mi się umówić na wizytę jeszcze w starym roku. I kolejne wielkie rozczarowanie. Pan doktor stwierdził, że to nic takiego, z tym można żyć, trzeba tylko brać hormony. Tyle. Nie wiem, czego oczekiwałam, ale po kolejnych lekturach i szperaniu w internetach, wiem, że dietą i odpowiednim suplementowaniem braków witamin lub mikroelementów można doprowadzić do remisji Hashi, a i niedoczynność może mniej dawać się we znaki. Kojarzycie wspominaną już przeze mnie książkę Izabelli Wentz ?(link do niej). To nie garstka informacji spisanych w jednym miejscu. To kompendium wiedzy poparte licznymi raportami badań medycznych i własnych doświadczeń autorki.

Biorę leki i szukam innej drogi, aby złagodzić objawy. To jedno z pierwszych zadań na ten rok. Ha! Nie takie plany miałam. Ale zdrowie mamy tylko jedne.

Jeśli ktoś potrzebuje wsparcia – na Facebooku funkcjonuje grupa wsparcia. Tam nikt nie rzuci – „Weź się w garść!”- kiedy nie masz siły nawet myśleć. Grupa wsparcia -Hashimoto (TU).
A tutaj znajdziecie wskazówki co do diety – tu.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Latest posts from

2 Responses

  1. Aga
    | Odpowiedz

    Od 3 msc mam bardzo dziwne objawy kiedy tylko okres dostaje. Totalnie mnie rozkłada. Raz miałam przeziębienie, kolejnego miesiąca dziana gorączka trwająca parę dni, teraz bardzo dużą migrena, jelita rozwalone, i stawy mnie bolą. Lekarze mnie zbywają mówiąc,że tak po prostu przechodzę okres,ale ja tak nie miewalam, stwierdziłam,że muszę chyba hormony zbadać bo to nienormalne jest. Sylwester spędziłam w łóżku,w zasadzie nie ruszam się, tak źle się czuje ;(

    • Danuta
      | Odpowiedz

      Aga co mogę zaproponować to leć zrobić trójkę tarczycową i niech nikt Ci nie wmówi, że robi się tylko TSH, bo FT3 i FT4 są tak samo ważne. Notoryczne zmęczenie i bóle mięśni i stawów to standard przy niedoczynności tarczycy. Nawet jeśli będziesz miała w normie TSH to jeszcze nie oznacza, że nic się nie dzieje i „taka jest Twoja uroda”. Jeśli chodzi o Hashi to przy nim często jest zespół jelita drażliwego, wszelkie nietolerancje np. na gluten, które też mogą powodować biegunki, bóle i „przelewanie się”. Aby potwierdzić lub wykluczyć trzeba zrobić USG tarczycy i zbadać poziom przeciwciał Anty-tpo i Anti-tg.To na początek. Jeśli są jakieś choroby towarzyszące, a Hashi inne choroby autoimmunologiczne przyciąga jak magnes, szukasz po omacku. Taka prawda, a każdy lekarz będzie Ci mówił, że sobie wymyślasz. Jeśli objawy nasz w okolicy okresu warto jeszcze oznaczyć kobiece hormony: m.in. prolaktyna, FSH, LH. Powodzenia, oby się okazało, że to tylko „spadek mocy” i to chwilowy.

Zostaw komentarz