Co mnie uzależnia?

with Brak komentarzy

To nie jest proste, łatwe i przyjemne. Czasami wręcz przeciwnie. A stosunkowo najczęściej pewnych nałogów nie zauważasz lub NIE CHCESZ zauważyć. Żeby nie bolało. I już.

Żyjemy w świecie, gdzie wszystko może uzależnić. Uzależniamy się od produktów żywnościowych, od technologii, od określonych czynności (kupowanie, kupowanie, kupowanie…), od ludzi, od uczuć itd. Jest tego coraz więcej i więcej…

Nie jestem psychologiem ani terapeutą od uzależnień. Dlatego też wszystko, co tu napiszę, będzie lekko z przymrużeniem oka i całkowicie zaczerpnięte z mojego doświadczenia.

 

Co to jest uzależnienie?

Według definicji PWN

uzależnienia, 

med. zaburzenie zdrowia, stan psychologicznej albo psychicznej i fizycznej zależności od jakiegoś psychoaktywnego środka chemicznego, przejawiający się okresowym lub stałym przymusem przyjmowania tej substancji w celu uzyskania efektów jej działania lub uniknięcia przykrych objawów jej braku (link tu)

A moja definicja? Oto ona.

To permanentne uczucie braku. Po pewnym czasie przeradzające się nieprzyjemne uczucie fizyczne lub psychiczne.
A jaśniej?  Może przykład. Uwielbiam kawę. Jeśli jej nie wypiję rano to … tak naprawdę nic się złego nie stanie tak do południa. Wtedy dopada mnie gigantyczny ból głowy. Taki migrenowy połączony z uciskiem, aurą, mdłościami i światłowstrętem. Skąd wiem? Kilka razy próbowałam porzucić kawusię i łączyło się to z takimi właśnie objawami trwającymi minimum trzy dni… Tak też było, gdy ograniczyłam kawusię z 5-6 kubków dziennie na maksymalnie dwie.
Tak, to objawy odstawienia substancji uzależniającej.
Teraz już nie walczę z kawusią. Uwielbiam ten smak, aromat i …kolejny czynnik pogłębiający uzależnienie… chwila relaksu. 😉

 

Od czego się uzależniamy?

 

Tak na dobrą sprawę uzależnić się możemy od wszystkiego. Od rzeczy fizycznych, ale też od stanów emocjonalnych. Uczucie euforii czy przyjemności, które dają pewne czynności… nie nie tylko seks 😉 Ale także na przykład – sprzątanie. Gdy jest wysprzątane mieszkanie, wszystko lśni i jest poukładane pod linijkę … niektóre osoby czują wtedy satysfakcję, przyjemność, zadowolenie. To miłe uczucia.  No, … do momentu powrotu do domu męża/dzieci i męża/ psa, dzieci i męża * (*niepotrzebne skreślić ;)) Wtedy cały ten idealnie wysprzątany świat lega w gruzach i jest ból. Ból psychiczny i jest nam niedobrze….

 

Od czego ja jestem uzależniona?

 

Jak już wiecie …KAWA!!!! tak, tak …  moja wielka miłość, hahaha… A tak serio to jestem uzależniona od:

  • Książek. Lubię czytać, lubię posiadać, lubię ściągać na czytnik, lubię … wąchać (sic!) Ok, ok, nazywam się Danka i jestem anonimowym książkoholikiem. A-cha no i oczywiście jestem zapisana do trzech bibliotek.
  • Rytuałów. Zdziwienie? Pewne rzeczy mają swój określony plan i muszą być spełnione poszczególne punkty. Bo inaczej jestem trochę roztrzęsiona i wewnętrznie czuję, że nie wszystko gra i nie jest tak, jak powinno… niezbyt normalne? A co to jest norma?! Przykład. Wieczorny rytuał kładzenia się spać. Kolacja, mycie i książka. Dotyczy to i mnie i dzieciaków. Z tym że najmłodsze tylko udaje, że słucha bajki hahaha! 😉
  • Kontrola. To ciężki temat dla mnie. I z tym uzależnieniem walczę… lubię, chcę i muszę wszystko kontrolować. Aczkolwiek bardzo nie wiele rzeczy tak na serio kontroluję. Z tego też wzięło się moje do wszelkiego rodzaju plannerów, kalendarzy i list „TO DO” . Co zapisane to skontrolowane.
    A-cha! W poniedziałek zakupiłam planner Pani Swojego Czasu – polecam.
  • I chyba pomału od kosmetyków naturalnych. A to za sprawą „Naturalne z pudełka”. Link tu. Już od jakiegoś dłuższego czasu nie kupiłam w drogerii żadnego kosmetyku… serio. To uzależnia. Naturalne składniki i sprawdzone składy.
  • No i na sam koniec… od codziennych ćwiczeń. Zaczęło się od wyzwania  „21 dni na macie”, teraz codziennie z Kasią wchodzę na matę i macham nóżką. Zauważyłam, że jak któryś dzień nie zrobiłam treningu z rana, to cały dzień ta myśl nie dawała mi spokoju i (choć byłam mega zmęczona) wieczorem zebrałam się w końcu, poćwiczyłam. Poczułam spokój. Ale to chyba dobre uzależnienie?

Podsumowanie

 

Są dobre uzależnienia i złe. Moje są takie sobie. Nad niektórymi pracuję, aby odpuścić….  Sądzę, że większość z nich powstała w moim umyśle na skutek fizycznych braków lub zniekształceń.
Dziś wiem, że nie wszystko idzie kontrolować. A tak na dobrą sprawę to niczego nie kontrolujemy. To tylko pozór. Czy to jakieś odchylenie od normy, że lubię mieć wszystko spisane, poukładane… tak, tak, skontrolowane? Pewnie tak, ale nikt nie powiedział, że jestem całkowicie normalna. hahaha! Sama twierdzę, że pewne zachowania starszak kopiuje ode mnie. Źle, dobrze … na ocenę przyjdzie czas później.

A kawa podnosi moje naturalnie niskie ciśnienie i już!

Z książkoholizmem walczę poprzez niechodzenie do księgarni, wypisanie się ze wszystkich newsletterów wydawnictw i księgarni. Tak, tych z e-bookami też! Te pieruńskie promocje za 5 zł…… wrrrr! A tu jeszcze i jeszcze, bo przecież to tylko 5 zł…..:( aż nazbiera się ładna sumka.

A Wy jakie macie nałogi i jak sobie z nimi radzicie?

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz