Zmiany, zmiany, zmiany…

with Brak komentarzy

Jeszcze nie tak dawno, bo tydzień temu smażyliśmy się w cieple letniego słońca. Marzyliśmy o chwili wytchnienia od niego. Doczekaliśmy się, A jakże.

Lubię zmiany. Zwiastują nadejście nowego. I tylko od nas zależy, czy to będzie coś dobrego, czy nie. Nie złośliwy los, lecz my sami o tym decydujemy.
Jakie zmiany nas dotknęły przez ten tydzień? Oj, niektóre (mam nadzieję), że nawet rewolucyjne. 😉

Od poniedziałku starszak wrócił do przedszkola. Szczerze mówiąc, obawiałam się tego dnia. Miał dwa miesiące przerwy. Wstawał, jak chciał i bawił się, kiedy chciał. Skończyło się. Teraz musi zdążyć na śniadanie do przedszkola, a i panie nie pozwalają bawić się cały dzień. Prowadzone są „zajęcia”. U-hu! Grubsza sprawa. Póki co starszak radzi sobie doskonale. Pozwolił sobie obciąć włosy, aby porządnie wyglądać w przedszkolu. A to już wyczyn. Ostatnio jego ulubionym zdaniem było:”Włosy, nie!” Ale garnie się do dzieci….tego mu brakowało.

Kolejna zmiana? Piszę do was na nowym sprzęcie. Po wielu rozmyślaniach i żyłowania się – kupiłam nowy lapek. Ufff… Trwało to, oj wiem. Toshiba była kilka razy reaktywowana i (o dziwo!) nadal działa. Teraz tam na tapecie jest Zygzak McQunn i służy w sumie jedynie do oglądania bajek przez starszaka.
Co kupiłam? Asusa Zenbook. Jest leciutki, zgrabny i elegancki. Wzięłam 13,3′ – obawiałam się, że będzie za mały, ale jest idealnie. Jak nigdy – jestem zadowolona.:) Ale odpływ gotówki zawsze boli.

Od poniedziałku biorę udział w wyzwaniu 21 dni na macie. Jeśli macie ochotę się trochę rozruszać, to zapraszam tu – link. Super sprawa. Można dołączyć w każdej chwili. Dzięki temu wyzwaniu dowiedziałam o sobie się o dwóch rzeczach. Pierwsza to to, że mam tragicznie słabe ramiona. A druga, że z równowagą u mnie jest strasznie. Te dwie rzeczy muszę potrenować…

I ostatnia zmiana, do której się przygotowuję. Jest rewolucyjna… Nie wiem, co z tego wyniknie i czy nie będą to pieniądze wyrzucone do błota. Ale jak mawiał mój tato – kto się nie rozwija, ten się cofa.
Aktualnie przechodzę przez darmowe kusy programowania HTML i CSS, które znajdują się na stronie Kodilli. – link tu.

Dlaczego się tak przygotowuję? Bo od 4 października (jak studenci) wykupiłam udział w bootkampie z Front-endu.
Zapytacie: „Ale o co chodzi?” Tłumaczę – front-end to technologie do pisania stron internetowych ( w wielkim uproszczeniu). Chcę się tego nauczyć, a w konsekwencji zmienić branżę zawodową i znaleźć pracę jako programistka. Póki co idzie mi całkiem nieźle i do tego całkiem mi się podoba dłubanie w stronie www. 🙂 Podchodzę do tego projektu entuzjastycznie, ale też z obawą. Najwyżej nauczę się czegoś nowego. Tego nigdy dość.

 

To były cztery najważniejsze zmiany, jakie pojawiły/ bądź pojawią się w przededniu jesieni. A kiedy zawita do nas polska złota jesień będę pracować jak mróweczka. ha ha ha! Bardzo chcę, aby z tym ostatnim projektem mi się powiodło…

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz