Nowa historia

with Brak komentarzy

Nowe życie, początek nowej historii…

Wszystkie nadzieje, obawy i marzenia … Jeszcze w pełni nie uświadomione, ale już zbliżające się do tej kruszynki.

Pierwsze dni po powrocie ze szpitala to zawsze jest chaos. Musi minąć co najmniej jeden dzień, aby dostosować się mentalnie i praktycznie do zmiany. Każdy z członków rodziny przechodzi to na swój indywidualny sposób.

Bardzo obawiałam się, jak starszak przyjmie fakt, że mama już nie jest tylko dla niego. I, chyba, udało nam się wypracować całkiem fajny kompromis. Choć nie obyło się bez zgrzytów na początku.

Z maleństwem wyszłam ze szpitala w zeszły czwartek po południu. W piątek starszak nie za bardzo chciał iść do przedszkola. Pewnie myślał, że znów zniknę, kiedy nie będzie mnie widział.
Niestety tak to wyszło, gdy musieliśmy udać się do szpitala. Nad ranem odeszły mi wody płodowe i musieliśmy jak najszybciej zameldować się na porodówce – dwa dni przed planowanym porodem. ;/ Adaś spał i nie miałam serca go budzić. Tym bardziej że emocje wzięły trochę górę ( lęk to najlepszy popychacz w działaniu 😉 ).
Ale skutek był taki, że jak mały się obudził – nie było mamy. Tylko tata i babcia. Z tego, co panie w przedszkolu mówiły, musiało mu mnie brakować bardzo. Tulił się do nich – czego nigdy wcześniej nie było. Zawsze to ja wypieściłam i wycałowałam go. hahah!
W piątek po moim powrocie co prawda poszedł do przedszkola, ale był bardzo niegrzeczny ( z relacji przedszkolanek): popychał inne dzieci, zabierał im zabawki, nie słuchał pań i ogólnie był niemożliwy. Panie wiedziały, że pojawił się nowy domownik u nas i były bardzo wyrozumiałe.
Przez weekend starałam się angażować starszaka we wszystko, co robiłam z maluszkiem. Adaś wyrzucał zużyte pieluszki, podawał to, o co prosiła. A kiedy karmiłam maluszka, on kładł się obok nas i obserwował braciszka. Za każdym razem dziękowałam mu za pomoc i chwaliłam (tak! Właśnie, że chwaliłam), że jest takim super starszym bratem. Zapewniałam go na każdym kroku, że mama ciągle go kocha i nic ani nikt tego nie zmieni. Przytulany i całowany, kiedy tylko miał na to ochotę, chyba w końcu uspokoił się co do swojej roli w naszej rodzinie. Nie został odstawiony na boczny tor. Jest razem z nami.
W poniedziałek panie przedszkolanki zauważyły zmianę jego zachowania – w stosunku do piątku. Był grzeczny, słuchał się pań i naprawdę mam nadzieję, że tylko będzie się umacniał w przekonaniu, że nikt z niego nie rezygnuje, że nadal jest dla nas ważny. Bo tak właśnie jest.

A jak ze mną? Po raz kolejny uwierzyłam, że można żyć, śpiąc po parę godzin na dobę! Hahah! Już zapomniałam jakie to przyjemne ;). A tak serio to wystarczyła jedna doba na przełożenie się w inny tryb działania. Trochę się obawiam, jak to będzie, gdy Pan Mąż wróci do pracy ( będzie ze mną jeszcze do końca przyszłego tygodnia – dostał zwolnienie lekarskie na mnie ( opieka nad członkiem rodziny ). Ale jak to się mówi: nie ma problemów, są tylko wyzwania. W najgorszym wypadku starszak nie pójdzie do przedszkola, i już. Damy radę.

Zaczynamy nową historię w naszej rodzinie. Będzie dużo miłości, stresu, radości, lęku, szczęścia, złości, zachwytu, bezradności…. i wiele, wiele innych niełatwych emocji.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz