Znowu kupiłaś?

with Brak komentarzy

Za parę dni święta. Dla tych, co mają dzieci, oznacza to również kupowanie prezentu. No, bo jak inaczej?

Znowu okaże się, że babcie, ciocie itd. nakupowali tony zabawek, a młody najchętniej bawi się … moją piłką do ćwiczeń. :/. Zdarza się.

W naszym przypadku nałogowym kupującym jest babcia i Pan Mąż. Aczkolwiek robią to z dwóch różnych powodów. Niestety nie mam na to wpływu, jedynie co mogę to tłumaczyć i tłumaczyć.

Babcia kupuje, bo chce. I obawiam się, że jak drugi maluch pojawi się na świecie, ten proceder niestety urośnie dwukrotnie. Bo przecież dwóch wnuków, prawda? Tłumaczenie, że nie potrzebuje młody 80 szt. autek, nic tu nie pomaga. Ostatecznym argumentem jest, że to dla niego, a nie dla mnie. I już.
Ja wiem, że robi to z miłości do młodego, ja to wiem…. a on uwielbia swoją babcię. Złego słowa nie powiem na temat teściowej. Ba! Każda, by chciała mieć taką. Serio. W ogóle się nie wtrąca ani w nasze życie, ani w wychowanie młodego. Jedynie co oczekuje to pozwolenie na rozpieszczanie młodego do granic JEJ możliwości. No i klops.
Udaje mi się co jakiś czas opanować jej pęd zakupowy. Jednak zbliżają się święta i nic jej nie powstrzyma, aby kupić kolejne autka lub inne drobiazgi czyt. książeczka, kredki, pluszak, itd….

A co z Panem Mężem? Tu już jest cięższy kaliber. Zaobserwowałam to niedawno. Zaczyna obiecywać kupno zabawki w zamian wykonania czegoś. Ostatnio? Miał poćwiczyć wymowę literki „w”. A młody niestety bardziej interesował się …hmmmm…  bieganiem po domu. Złapał go i obiecał autko. Mówię i tłumaczę, czy za każdym razem ma zamiar mu coś kupować? I to tłumaczenie: bo młody nie chce.
To o tyle zabawne, że jak młodego umie co jakiś czas przekonać do ćwiczeń bez uciekania się do przekupstwa. Tylko że mi to zajmuje jakieś 20 minut rozmawiania z młodym i dyskutowania, dlaczego TERAZ to nie najlepszy moment na ćwiczenia.
Wiele razy usłyszałam już od Pana Męża, że ja jestem cierpliwa, dlatego młody mnie słucha. Ha! Bzdura! Szlag jasny mnie trafia, ale tylko wewnątrz. Na zewnątrz jestem jak ta oaza spokoju. (Co nie jest zbyt dobre dla mnie – notabene).
A Pan Mąż jest nerwowy i dlatego na młodego chce wpłynąć krzykiem i przekupstwem.
Na tej linii cały czas mamy spięcie. Bo powinniśmy mieć jedną linię działania, a przeczymy sobie. I pewnie dlatego młody na razie nie wie kogo bardziej słuchać. A finalnie będzie tak, że, jak ja się na coś nie zgodzę, to młody pójdzie do taty i to dostanie.

Wychowanie dziecka to najtrudniejsza w życiu praca, której efektów nigdy nie jesteśmy pewni.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz