Niemoc twórcza.

with Brak komentarzy

Chciałoby się wzbić na wyżyny, ale ciągnie „coś” w dół…

Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że nie znamy tego „coś”. Nie potrafimy mu zaradzić.

W plannerze już zapisuję tylko najważniejsze rzeczy, które MUSZĄ być zrobione. Nie ma tam na razie żadnych większych planów na przyszłość.

Za dwa miesiące moje życie raz jeszcze zrobi fikołka i … nie wiem, jak będzie. Muszę mieć czas na oswojenie nowej sytuacji.

Chciałabym mieć zawsze coś mądrego i motywującego do przekazania. Staram się usilnie wytrwać na powierzchni szarej codzienności. Czasami się udaje, ale niekiedy nie. Zwłaszcza gdy pogoda jest tak nieznośnie zmienna. :/

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy tak czasem leki przestają działać lub jem coś, co niweluje ich działanie. Spadki formy coraz częściej mnie dopadają. Nie może  być zawsze cudownie, prawda?
Puki co, na razie daję sobie radę. Oddaję się mojej ulubionej rozrywce tzn. czytaniu. I czytam nie jakieś ciężkie czy wysoko intelektualnie pozycje; kryminały wchodzą w grę. 😉

Od czasu do czasu pozwalam sobie na „wolne pisanie”. Znacie to?

Siadam i piszę. Wszystko jak leci. Nie zastanawiam się nad tematem czy jakimś głównym motywem. Opisuję to, co za oknem, to jak chciałam zripostować pewnej pani w autobusie, ale zabrakło mi odwagi, co widzę teraz przed sobą (ogólny bałagan vel ewentualnie artystyczny nieład :)).

To jak ścieżka świadomości. Oczyszczam umysł, aby po południu pójść po młodego do przedszkola i być świadomie dla niego. Aby nic nie plątało moich myśli. Właśnie – plątało. To właściwe słowo. Plączą się myśli i słowa, a sens wypowiedzi umyka.

W każdym z nas jest kreatywność. Trzeba tylko ją wydobyć spośród tego mętliku w głowie i w otoczeniu. To nie prawda, że na pewno nie ma się zdolności twórczych. Phi! Bzdura!. Po prostu nie każdy jest w stanie zauważyć tę wyjątkowość.
Ostatnio pani w przedszkolu zwróciła mi, że młody „nie umie” kolorować. Dla niej kolorowanie to trzymanie się linii i dobieranie odpowiednich (właściwych) kolorów. U młodego wygląda to zgoła inaczej.
On ma swoją wizję. Wiem, że w przedszkolu nie ma czasu, aby porozmawiać z dzieckiem, czemu jest tak, a nie inaczej. Ja się pytam, a on odpowiada, że na przykład jabłko pomalował na brązowo, bo już spadło z drzewa i wpadło do błota i jest już do „niejedzenia”. Czytaj: zaczęło gnić. I wszystko jasne. Reszta dzieci koloruje jabłka na czerwono, zielono lub żółto, bo takie kolory widzi w sklepie.
Mam wrażenie, że młody jeszcze długo może być błędnie rozumiany…. Za to liczy bezbłędnie, odejmuje i dodaje. Coś za coś. 😉

Tworzymy na każdym kroku. I nawet jeśli nie zdajemy sobie sprawy, czasami nawet jednym gestem poprawiamy humor innym. Tworzymy dobry nastrój niechcący, przez przypadek.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz