Rodzicielstwo nie jest proste

with Brak komentarzy

Zostając rodzicami, w jednym momencie zostajemy obarczeni ogromną odpowiedzialnością. Nasz codzienny świat zostaje przetasowany i dostosowany, nie do dziecka, ale do całej rodziny. Od tego momentu powstaje konglomerat zwany rodziną.

Na każdego inaczej wpłynęło to zdarzenie. Niektórym może się wydawać, że bycie rodzicem to nic takiego, a niektórzy przejmują się aż za bardzo. Jak znaleźć złoty środek?

Kiedy urodził się Młody, przeczytałam masę książek i artykułów na temat Rodzicielstwa Bliskości. A z racji tego, że nie przepadam za schematami ( takie wtłacza nam RB ) pozwoliłam sobie na działanie intuicyjne. Nie znaczy to, że całkowicie neguję wszystko, co do mnie mówią. O, nie! Wybieram. To dobre słowo. Wybieram, co mi pasuje.
Jedyną nadrzędną myślą przewodnią jest dla mnie dobro dziecka. Kiedy nie wiem jak postąpić, to w pierwszej kolejności stawiam się na miejscu dziecka. Podchodząc do problemów z empatią, odkrywamy coś zaskakującego. To dorośli widzą problem. Dzieci widzą niedogodność, z którą nie mogą sobie poradzić. Do tego potrzebny jest im dorosły. To on ma mu pokazać jak sobie z tym czymś radzić.

Dzieci spotyka kilka rodzajów niedogodności, które zwiększają się z wiekiem i poszerzeniem przestrzeni, w której żyją.

Jako noworodki muszą bardzo szybko dostosować się do nowego otoczenia. Nie pomaga im brak noszenia na rękach, kołysania, tulenia czy też nucenia. To wszystko znały już w brzuchu mamy. Moje zdanie jest takie, że jeśli zachowamy to, co już dziecko zna to szybciej zaakceptuje również nowe bodźce: dziwne dźwięki, dzień-noc, szorstkość tkaniny, natłok innych ludzi, przestrzeń poza domem.
Trzeba na to cierpliwości i empatii. Niczego dziecko od razu nie wie, musi się tego uczyć. A my, rodzice powinniśmy być jego przewodnikami i tłumaczyć rzeczywistość. Pokazywać i stwarzać poczucie bezpieczeństwa.

Dzieci już starsze wystawiają naszą cierpliwość na próbę. Dotyczy to wszelkich eksploracji.Terytorialnie, gdy specjalnie sprawdza dzieciak, jak daleko może odejść od mamy czy taty w miejscu publicznym. Swego czasu Młody sprawdzał w Biedronce, czy uda mu się pobiec wystarczająco daleko, zanim ktoś za nim pobiegnie. Zazwyczaj była to cała długość alejki. „Złośnik” chował się za jakąś paletą i czekał. Przez kilka pierwszych razów szukałam go, gdzie pobiegł ( oczywiście zaniedbując zakupy). Później już na spokojnie dochodziłam do miejsca jego ukrycia, wrzucając odpowiednie produkty do koszyka. Całe szczęście panie pracujące w „mojej” Biedronce znają i jego i mnie. Kiedyś nawet któraś naprawdę zaniepokoiła się, że młody jest sam. Zauważając mnie na końcu alejki, było widać, jak się uspokaja, zabawiając uciekiniera.
Uważam, że takie sprawdzanie „jak daleko”, „jak długo”, „czy mogę”, jest konieczne dla właściwego rozwoju dziecka. Człowiek uczy się przez doświadczenie i obserwację. Obserwuje, jak dorośli reagują na określony typ sytuacji i stąd czerpią wiedzę, jak mają się zachowywać.

Jeśli my sami nie umiemy poradzić sobie z własnym życiem, czego nauczymy własne dziecko? Każdy z rodziców wybiera sobie pewien model rodzicielstwa. Co będę robił ( przytulał, głaskał po głowie, mówił „kocham cię”), a czego nie (krzyczał, bił, ignorował).

Ogólne wytyczne sami sobie wybieramy. Ja wybrałam intuicję. Rodzicielstwo to nie tylko spłodzenie i urodzenie dziecka. To jeszcze większa sprawa. To wychowanie dziecka. Z tą drugą częścią bardzo wielu z nas ma problem. Bo nie mają wzorców, bo szukają gotowych recept ( nie ma takich 😉 ), bo odpuszczają sobie stwierdzając „jakoś to będzie”.

Chcę wychować szczęśliwego człowieka. To trudne, bo sama borykam się z własnymi niedociągnięciami. Chciałabym, aby kiedy moi synowie będą już dorośli byli szczęśliwi.

To nie jest proste, ale nic co warte jest bardzo dużo, nie jest proste.

Obecnie sen z powiek spędza mi dylemat jak do naszej rodziny wprowadzić kolejnego członka. Tak, aby nikt nie został pokrzywdzony. Chciałabym, aby relacje między braćmi były o wiele lepsze niż te, które mam między siostrami. Choć zdaję sobie sprawę, że to trochę moje własne życzenie.

Rodzicielstwo nie jest proste, ale za to bardzo satysfakcjonujące.

Nowe prezenty! Zestaw ściągawek dla rodziców na podstawie książki: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły."

Zapisz się do newslettera i otrzymuj listy ode mnie 💖

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Danutę Cybulską w celu wysyłania do mnie newslettera i informacji handlowych. Wiem, że w każdej chwili mogę zrezygnować. Szczegóły w w polityce prywatności ( link )

🙋‍♀️

Follow Danuta:

Blogująca mama dwóch chłopców. Ciągle ucząca się i poszukująca pomysłu na siebie. Obecnie pogłębiająca tajniki programowania.

Zostaw komentarz